2020: ROK, W KTÓRYM NAD POLSKIM WĘGLEM ZAJDZIE SŁOŃCE?

Udostępnij
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

2020 r. dla polskiego górnictwa będzie bardzo trudny. Niskie ceny węgla w Europie i jego spadająca konsumpcja, problemy krajowych kopalń, zaostrzająca się polityka klimatyczna UE i odwrót instytucji finansowych od kredytowania czarnych inwestycji będą olbrzymim wyzwaniem dla firm takich jak PGG.

Rekordowo niskie ceny węgla

Ceny węgla w portach ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) będące ważnym benchmarkiem dla całej branży górniczej są dziś rekordowo niskie. Jeszcze w połowie 2018 r. za tonę płacono w nich około 100 $, a dziś o niemal połowę mniej (53,5 $). Trend ten będzie się utrzymywał z całą pewnością przez długi czas zgodnie z aktualnym cyklem koniunkturalnym, po którym powinno nastąpić odbicie.

• Na niskie ceny węgla wpływa m.in. globalne spowolnienie gospodarcze. Na razie ma ono dość łagodne oblicze, ale nie wiadomo jak rozwinie się sytuacja w nadchodzących miesiącach.

• Mimo pojawiających się sygnałów dotyczących uregulowania amerykańsko-chińskiej wojny handlowej także ten czynnik w istotny sposób nadal wpływa na ceny węgla.

• Niedużemu zużyciu surowca sprzyja również rekordowo ciepła zima. Listopad i grudzień były najcieplejszymi w historii prowadzonych pomiarów meteorologicznych.

Problemy polskich kopalń

Tymczasem polskie kopalnie od dłuższego czasu borykają się nie tylko z problemami logistycznymi (są coraz głębsze, a jakość złóż coraz gorsza), inwestycyjnymi (w ciągu ostatnich lat poziom nakładów na oddawanie nowych ścian był niesatysfakcjonujący), przestarzałym systemem zarządzania, ale również kryzysami płacowymi. Od kilku miesięcy w spółkach trwają rozmowy dotyczące podwyżek uposażeń górników. Miałyby one wynieść ponad 10%.

Nowy Zielony Ład nie lubi się z węglem

Problemy w postaci niskich cen węgla czy tradycyjnych bolączek polskich kopalń to niestety niejedyne z jakimi przyjdzie się w 2020 r. zmagać branży. Równie istotne okażą się unijne aspiracje klimatyczne. Tzw. Nowy Zielony Ład, który ma umożliwić krajom europejskim osiągnięcie celu neutralności klimatycznej do 2050 r. będzie stymulować wzrost cen uprawnień CO2 zmniejszając opłacalność wykorzystywania brudnych technologii opartych o węgiel. To oznacza na Starym Kontynencie jeszcze mniejsze zużycie węgla, a więc również kłopoty dla branży wydobywczej.

Problem z finansowaniem węglowych inwestycji

Odrębną, choć powiązaną kwestią stanowiącą wyzwanie dla górnictwa będzie rosnąca niechęć instytucji finansowych do kredytowania inwestycji związanych z węglem. Widać to doskonale na przykładzie projektu budowy bloku Ostrołęka C. Pojawia się ostatnio coraz więcej głosów sugerujących, że ta elektrownia może docelowo produkować energię z gazu. To informacja, która jeśli się potwierdzi to nie pozostanie bez wpływu dla zbytu polskiego węgla. Problem jest zresztą dużo szerszy i dotyczy także mniejszych inwestycji, które są kapitałochłonne. Do tej pory pozyskiwaniem środków finansowych dla spółek pokroju PGG zajmowały się banki z udziałem skarbu państwa. Wydaje się jednak, że również one nie pozostaną obojętne na zmiany zachodzące na rynku, a już z całą pewnością nie zwiększą swojej kroplówki dla firm górniczych.

Wszystkie wymienione wyżej zagrożenia są realne i mogą skumulować się w nadchodzącym roku. Spółki pokroju PGG są tego świadome i w coraz większym stopniu poddają się nowym realiom rynkowym. Zapewne dlatego górniczy gigant mocno inwestuje dziś np. w fotowoltaikę. Pytanie czy nie jest już za późno na takie działania? Dziś górnictwo znajduje się na rozdrożu, a na horyzoncie nie widać dodatkowego kapitału, który zwykle wpompowywano w nie w kryzysowych sytuacjach. Pieniędzy nie ma już energetyka zajęta własnymi problemami, sektor paliwowy ma inne priorytety (konsolidacja), a nowa Komisja Europejska wdrażająca Zielony Ład z pewnością nie przymknie oka na kroplówkę dla węgla.

Fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *