Home Archive by category Analizy

Analizy

GLOBALNY KONSENSUS KLIMATYCZNY ODDALA SIĘ

Azjatyckie potęgi gospodarcze nadal budują swoją prosperitę na węglu mimo deklaratywnego przywiązania do konsensusu klimatycznego. Dokąd taka postawa doprowadzi świat?

Ciekawe wnioski prezentuje najnowszy raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA). Według niego zużycie węgla w Stanach Zjednoczonych i Europie spada, ale poza krajami tzw. Zachodu rośnie. Jeszcze w 1990 r. udział Azji w globalnej produkcji energii z węgla wynosił 20%, a dziś jest to 80%. Co więcej, dokument przewiduje, że popyt na „czarne złoto” w krajach azjatyckich w horyzoncie 2024 r. będzie rósł o ponad 5% rok do roku. Co potem? Wiele będzie zależało od postawy Chin i Indii.

Dane zaprezentowane przez IEA pokazują jak trudno będzie wdrożyć globalny konsensus klimatyczny i ograniczać emisję CO2 w taki sposób by nie rosła średnioroczna temperatura na świecie. Mimo rozwoju megatrendu jakim są odnawialne źródła energii węgiel w większości krajów nadal trzyma się mocno, a krótkoterminowe modele prognostyczne pokazują, że w nadchodzących latach niewiele w tej kwestii się zmieni. Na wyobraźnię liderów głównych gospodarek azjatyckich najwyraźniej nie działają obrazki z Australii, którą trawią rekordowe pożary i innych nasilających się symptomów zmian klimatu. Ich priorytetem pozostaje walka o wzrost gospodarczy, nadal kosztem środowiska.

Drugi wniosek płynący z raportu IEA dotyczy oczywiście konkurencyjności gospodarek Zachodu w stosunku do szybko rozwijającej się Azji Południowo-Wschodniej, która swój szybki rozwój buduje na tanim węglu tak jak niegdyś, u zarania rewolucji przemysłowej, robiły to kraje europejskie (ten argument jest zresztą podnoszony przez wschodzące potęgi ekonomiczne). Pytanie czy w tym kontekście europejska pogoń za neutralnością klimatyczną wytworzy mechanizmy, które pozwolą koncernom ze Starego Kontynentu zachować konkurencyjność? Z technologicznego punktu widzenia nie wiadomo. Z politycznej perspektywy nieuchronne wydaje się wdrożenie podatku od śladu węglowego, które zapobiegnie przenoszeniu emisji (produkcji) firm poza Unię Europejską. Zjawisko to nałoży się jednak z pewnością na szersze tendencje związane z demontażem globalnego wolnego handlu i powrotem protekcjonizmu. Takie realia mogą jeszcze bardziej oddalić realne wdrożenie globalnego konsensusu klimatycznego.

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO BEZ ŚRODKÓW NA MODERNIZACJĘ. KONIECZNY WZROST CEN CIEPŁA

Branża ciepłownicza musi się modernizować, ale nie ma dziś na to pieniędzy. Winny jest model regulacyjny, który powoduje, że spółki nie generują odpowiedniej nadwyżki finansowej.

Dzisiejsza polityka URE nie służy modernizacji sektora ciepłowniczego. Przede wszystkim poziom taryf na ciepło nie gwarantuje ciepłowniom odpowiedniej stopy zwrotu. Firmy mają niewielką „górkę” zysku, którą mogłyby przeznaczyć na inwestycje. Wiele z nich, szczególnie mniejszych, balansuje na granicy rentowności, inne jak w Chełmie znalazły się już „pod kreską” i zostały wystawione na sprzedaż.

Tymczasem skala wyzwań jest ogromna – dominującym paliwem w sektorze jest nadal węgiel, a polityka klimatyczna Unii Europejskiej zaostrza się. Nie chodzi jedynie o ceny uprawnień do emisji CO2, które dławią ciepłownictwo szczególnie na poziomie powiatowych, miejskich spółek. Powoli choć nieubłaganie zmieniają się również realia pozyskiwania taniego kredytu na inwestycje gazowe, które stanowią naturalny etap przejściowy w przekształceniu ciepłowni w kierunku niskoemisyjnym.

Drugim istotnym czynnikiem blokującym chęć modernizacji branży jest sytuacja, w której przedsiębiorstwo się restrukturyzuje, zwiększa swoją rentowność, a URE widząc poprawę wyników finansowych obniża taryfę na ciepło. W efekcie firmy nie widzą sensu w podejmowaniu wysiłku transformacyjnego. Taka sytuacja nie odpowiada celom unijnym i wymaga zmiany.

Komisja Europejska zamierza wdrażać swoją strategię Nowego Zielonego Ładu, której centralną osią ma być cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. (to sytuacja, w której emisje zbilansują się z ich naturalnym bądź technologicznym pochłanianiem). Bruksela dostrzega rolę ciepłownictwa i zaczyna traktować go jako odrębny od energetyki sektor, który może poprawić jakość powietrza. Bardzo możliwe, że w ramach funduszy dedykowanych swojej wizji transformacji gospodarek europejskich wesprze ciepłownie. Jednak to może nie wystarczyć by zmodernizować cały sektor.

Konieczna wydaje się również zmiana podejścia krajowego. Wzrost cen ciepła jest nieunikniony jeśli jego wytwarzanie ma być ekologiczne. Nie chodzi tu jedynie o wymianę paliwa czy kotłów, ale również środki na modernizację sieci i nowe przyłączenia. Warto także zastanowić się dlaczego rząd jest gotowy rekompensować spółkom energetycznym wzrost kosztów cen energii w taki sposób by nie pogorszyła się ich kondycja finansowa, a większych cen nie odczuł „Kowalski”, a zupełnie odmienne podejście prezentuje się w kontekście ciepłownictwa?

Fot. Pixabay

BRYTYJSKI EKSPERYMENT KLUCZOWY DLA NEUTRALNOŚCI KLIMATYCZNEJ UE

Eksperyment uczelni wyższej z Wielkiej Brytanii może okazać się kluczowy dla przyszłości wodoru w Unii Europejskiej. Skuteczne mieszanie tego gazu z tradycyjnym paliwem może stanowić najważniejszy pomost dla wdrażania celu neutralności klimatycznej do 2050 r.

Brytyjski Keele University był jedną z pierwszych uczelni, które przestrzegały przed kryzysem klimatycznym. Z tego względu warto dziś przyglądać się inicjatywom jakie są tam podejmowane. W ostatnim czasie władze tej szkoły wyższej zdecydowały o rozpoczęciu bardzo ciekawego eksperymentu. Ponad sto budynków będzie ogrzewanych gazem ziemnym z 20 proc. domieszką wodoru wytwarzanego przez elektrolizer. Równie istotne wydaje się to, że energii elektrycznej do podziału wody na m.in. wodór dostarczą lokalne turbiny wiatrowe. W założeniu eksperyment powinien pokazać efektywny sposób uzyskiwania ciepła, a cały proces będzie miało dużo mniejszą emisję CO2 aniżeli w przypadku wykorzystania tradycyjnego paliwa w postaci gazu ziemnego.

Dlaczego prace badawcze Keele University są takie ważne? Oczywiście ze względu na kontekst celu osiągnięcia naturalności klimatycznej przez Unię Europejską do 2050 r. To proces, w którym emisje CO2 zbilansują się z ich naturalnym pochłanianiem przez lasy bądź pochłanianiem przez nowe technologie. Ta szeroka transformacja gospodarek Starego Kontynentu ma umożliwić skuteczną walkę ze zmianami klimatu oraz uzyskanie przewag konkurencyjnych w skali globalnej.

Wizja przemian jakie dotkną Europę dopiero się kształtuje, ale już wiadomo, że głębokie zmiany będą potrzebowały paliwa przejściowego, które pozwoli bez zbędnych wstrząsów przejść na nowe technologie. Do tej pory sądzono, że będzie to gaz ziemny spalany w turbinach elektrowni, które w dalszej perspektywie zostaną zmodernizowane do wykorzystywania wodoru. Badania prowadzone w Keele University być może pokażą, że efektywne będzie mieszanie obu gazów dzięki czemu zostanie istotnie zmniejszona emisyjność procesu technologicznego. To ważne także pod kątem infrastrukturalnym np. wykorzystywania gazociągów, które powinny tolerować wodór w niewielkich proporcjach wewnątrz przesyłanej mieszanki.

Docelowo eksperyment prowadzony w Keele University rozwiązałby także kwestię taniego kredytowania nowych inwestycji opartych o gaz w Europie. Przypomnijmy, że Europejski Bank Inwestycyjny uzależnił swoją pomoc inwestycyjną od spełnienia normy 250 g/KWh. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że instalacje spalające docelowo gaz z wodorem będą spełniać ten wymóg.

Fot. Wikipedia

2020: ROK, W KTÓRYM NAD POLSKIM WĘGLEM ZAJDZIE SŁOŃCE?

2020 r. dla polskiego górnictwa będzie bardzo trudny. Niskie ceny węgla w Europie i jego spadająca konsumpcja, problemy krajowych kopalń, zaostrzająca się polityka klimatyczna UE i odwrót instytucji finansowych od kredytowania czarnych inwestycji będą olbrzymim wyzwaniem dla firm takich jak PGG.

Rekordowo niskie ceny węgla

Ceny węgla w portach ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) będące ważnym benchmarkiem dla całej branży górniczej są dziś rekordowo niskie. Jeszcze w połowie 2018 r. za tonę płacono w nich około 100 $, a dziś o niemal połowę mniej (53,5 $). Trend ten będzie się utrzymywał z całą pewnością przez długi czas zgodnie z aktualnym cyklem koniunkturalnym, po którym powinno nastąpić odbicie.

• Na niskie ceny węgla wpływa m.in. globalne spowolnienie gospodarcze. Na razie ma ono dość łagodne oblicze, ale nie wiadomo jak rozwinie się sytuacja w nadchodzących miesiącach.

• Mimo pojawiających się sygnałów dotyczących uregulowania amerykańsko-chińskiej wojny handlowej także ten czynnik w istotny sposób nadal wpływa na ceny węgla.

• Niedużemu zużyciu surowca sprzyja również rekordowo ciepła zima. Listopad i grudzień były najcieplejszymi w historii prowadzonych pomiarów meteorologicznych.

Problemy polskich kopalń

Tymczasem polskie kopalnie od dłuższego czasu borykają się nie tylko z problemami logistycznymi (są coraz głębsze, a jakość złóż coraz gorsza), inwestycyjnymi (w ciągu ostatnich lat poziom nakładów na oddawanie nowych ścian był niesatysfakcjonujący), przestarzałym systemem zarządzania, ale również kryzysami płacowymi. Od kilku miesięcy w spółkach trwają rozmowy dotyczące podwyżek uposażeń górników. Miałyby one wynieść ponad 10%.

Nowy Zielony Ład nie lubi się z węglem

Problemy w postaci niskich cen węgla czy tradycyjnych bolączek polskich kopalń to niestety niejedyne z jakimi przyjdzie się w 2020 r. zmagać branży. Równie istotne okażą się unijne aspiracje klimatyczne. Tzw. Nowy Zielony Ład, który ma umożliwić krajom europejskim osiągnięcie celu neutralności klimatycznej do 2050 r. będzie stymulować wzrost cen uprawnień CO2 zmniejszając opłacalność wykorzystywania brudnych technologii opartych o węgiel. To oznacza na Starym Kontynencie jeszcze mniejsze zużycie węgla, a więc również kłopoty dla branży wydobywczej.

Problem z finansowaniem węglowych inwestycji

Odrębną, choć powiązaną kwestią stanowiącą wyzwanie dla górnictwa będzie rosnąca niechęć instytucji finansowych do kredytowania inwestycji związanych z węglem. Widać to doskonale na przykładzie projektu budowy bloku Ostrołęka C. Pojawia się ostatnio coraz więcej głosów sugerujących, że ta elektrownia może docelowo produkować energię z gazu. To informacja, która jeśli się potwierdzi to nie pozostanie bez wpływu dla zbytu polskiego węgla. Problem jest zresztą dużo szerszy i dotyczy także mniejszych inwestycji, które są kapitałochłonne. Do tej pory pozyskiwaniem środków finansowych dla spółek pokroju PGG zajmowały się banki z udziałem skarbu państwa. Wydaje się jednak, że również one nie pozostaną obojętne na zmiany zachodzące na rynku, a już z całą pewnością nie zwiększą swojej kroplówki dla firm górniczych.

Wszystkie wymienione wyżej zagrożenia są realne i mogą skumulować się w nadchodzącym roku. Spółki pokroju PGG są tego świadome i w coraz większym stopniu poddają się nowym realiom rynkowym. Zapewne dlatego górniczy gigant mocno inwestuje dziś np. w fotowoltaikę. Pytanie czy nie jest już za późno na takie działania? Dziś górnictwo znajduje się na rozdrożu, a na horyzoncie nie widać dodatkowego kapitału, który zwykle wpompowywano w nie w kryzysowych sytuacjach. Pieniędzy nie ma już energetyka zajęta własnymi problemami, sektor paliwowy ma inne priorytety (konsolidacja), a nowa Komisja Europejska wdrażająca Zielony Ład z pewnością nie przymknie oka na kroplówkę dla węgla.

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO WARUNKIEM POLSKIEGO „TAK” DLA NEUTRALNOŚCI KLIMATYCZNEJ

Zwiększenie pomocy finansowej dla rozwoju sieci ciepłowniczych znalazło się w katalogu, z którym polska delegacja pojedzie do Brukseli negocjować przyszłość krajowej gospodarki – dowiedziało się Nowoczesne Cieplownictwo.

Minister Klimatu, Michał Kurtyka, poinformował, że rząd przygotował „warunki brzegowe” na zbliżający się szczyt Rady UE, od których spełnienia uzależnia poparcie dla celu osiągnięcia neutralności klimatycznej przez Unię Europejską do 2050 r. To stan, w którym emisje gospodarek europejskich krajów będą bilansować się z naturalnym bądź technologicznym pochłanianiem gazów cieplarnianych.

Według informacji portalu Nowoczesne Ciepłownictwo, do ostatniej chwili trwała dyskusja nad ostatecznym katalogiem spraw istotnych z perspektywy interesów Polski. Wśród nich znalazło się kilka kategorii postulatów:

• Wodór: szybkie przyjęcie dyrektywy wodorowej, wsparcie finansowe dla wodoryzacji transportu.
• Atom: europejskie fundusze na rozwój technologii nuklearnych oraz ramowe wytyczne dot. pomocy publicznej w zakresie energetyki jądrowej.
• Węgiel: wprowadzenie mechanizmu cła węglowego, utrzymanie darmowych uprawnień dla przemysłu ciężkiego.
• Pomoc finansowa: wsparcie finansowe dla wymiany energochłonnych urządzeń w przemyśle, duże środki z funduszu spójności na wydajność energetyczną gospodarstw domowych, inwestycje sieciowe, sieci ciepłownicze.

Powyższy, niepełny katalog, uległ już kilka razy zmianom ponieważ sytuacja negocjacyjna związana z celem neutralności klimatycznej jest dynamiczna. Według informacji Nowoczesnego Ciepłownictwa kilka dni temu rząd RP dowiedział się, że Czechy i Węgry dogadują się z Komisją Europejską „za plecami” Warszawy i doszły już do wstępnego porozumienia z Brukselą w zakresie zgody na neutralność klimatyczną do 2050 r. Polska pozostała osamotniona, a nasza pozycja negocjacyjna jest słaba. Dlatego Minister Klimatu, Michał Kurtyka będzie chciał przesunąć decyzję ws. neutralności na marzec i połączyć tę kwestię z nową perspektywą budżetową UE, aby bardziej konkretnie porozmawiać o pieniądzach.

Fot. Ministerstwo Klimatu

KURTYKA NA FRONCIE NEUTRALNOŚCI KLIMATYCZNEJ

Minister Kurtyka stoi przed trudnym zadaniem. Z jednej strony Europa naciska by Polska zgodziła się na neutralność klimatyczną do 2050 r. Z drugiej należy nasz kraj odpowiednio zabezpieczyć na czas transformacji.

W dzisiejszym Pulsie Biznesu można przeczytać bardzo ciekawy wywiad redaktor Magdaleny Graniszewskiej z ministrem klimatu Michałem Kurtykę. Najciekawszy fragment dotyczy grudniowego szczytu Rady Europejskiej, który ma zdecydować o wdrażaniu neutralności klimatycznej UE do 2050 r. (to sytuacja, w której emisje gazów cieplarnianych bilansują się z ich naturalnym i technologicznym pochłanianiem).

Kurtyka odpowiedział wymijająco na pytanie czy Polska da na to swoją zgodę, ale raczej nie dlatego, że pozbawieni sojuszników będziemy tę kwestię wetować. Taka możliwość wydaje się nieprawdopodobna ponieważ rząd Zjednoczonej Prawicy konsekwentnie popiera politykę klimatyczną UE (wsparł np. reformę systemu handlu emisjami). De iure Komisja Europejska takiej zgody od władz w Warszawie nawet nie potrzebuje do puszczenia koła zamachowego w ruch, na szczęście w Europie ważne są także niepisane zasady…

O co więc chodzi Kurtyce?

Mam nadzieję, że nie o brak planu jak sprawę rozwiązać. Niestety aby zagwarantować sobie “poduszkę powietrzną” w negocjacjach z eurokratami nie wystarczy głośno krzyczeć, że w zamian za większą pomoc finansową będziemy popierać ich politykę. Trzeba tę frazę sprowadzić do poziomu konkretu, mechanizmów, przepisów, gwarancji. Pewnym pocieszeniem pozostaje fakt, że jeśli tej sprawy nie uniesie Kurtyka, człowiek dobrze wykształcony i lubiany w Brukseli, to alternatywy po prostu dziś nie ma.

Tymczasem czasu jest niewiele, brukselskie młyny mielą ziarna powoli, ale skutecznie. Specjalna grupa ds. przemysłu energochłonnego opublikowała już swój dokument stanowiący fundament neutralizacji klimatycznej całego przemysłu w Europie. Komisja przedstawi zalecenia państwom członkowskim, Radzie ds. Konkurencyjności UE oraz Parlamentowi Europejskiemu na początku przyszłego roku.

To już się dzieje, mimo, że nie ma jeszcze politycznej zgody na wdrażanie neutralności klimatycznej do 2050 r.

Fot. Ministerstwo Środowiska

CIEPŁOWNICTWO NADAL MOŻE LICZYĆ NA TANI KREDYT Z EBI?

Koniec finansowania inwestycji gazowych przez Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) jest bolesny dla branży ciepłowniczej. W wielu obszarach dostęp do taniego kredytu z tego źródła pozostanie jednak otwarty.

Niedawna decyzja EBI o zaprzestaniu kredytowania gazowych źródeł energii ma duże znaczenie dla sektora ciepłowniczego w Polsce. Proces modernizacji branży zakładający stopniowe zastępowanie węgla błękitnym paliwem zostanie bowiem utrudniony z powodu zamknięcia dostępu do najważniejszego źródła taniego kredytu w Unii Europejskiej (dostępne będą środki z prywatnych instytucji finansowych). W pewnych aspektach EBI nadal może być jednak pomocny.

W najbliższym czasie rozstrzygnie się przede wszystkim okres przejściowy, w ciągu którego EBI nadal będzie udzielał preferencyjnego finansowania inwestycjom opartym o gaz ziemny. Branża ciepłownicza powinna walczyć o to by był jak najdłuższy. Pojawiający się w dyskursie publicznym roczny okres przygotowawczy do wdrożenia nowej strategii kredytowej wydaje się zdecydowanie zbyt krótki. Oznaczałby on, że ostatnie wnioski do EBI dotyczące gazowych źródeł mogłyby być składane do 31.12.2020 r.

Istotne jest także to, że EBI nadal będzie kredytować dekarbonizację, przy czym w związku z ostatnią decyzją banku ta definicja w sposób naturalny obejmie także źródła gazowe. Co to właściwie oznacza? Drastycznie zwiększy się europejskie wsparcie tanim kapitałem dla firm rezygnujących ze spalania paliw kopalnych w procesie kogeneracji. Promowane będą inwestycje związane z pozyskiwaniem ciepła z biogazu, słońca czy geotermii.

Większego znaczenia nabiorą także projekty zwiększające efektywność energetyczną instalacji. Niewykluczone, że tani kredyt na tego typu inwestycje będzie dostępny w EBI nawet w przypadku instalacji węglowych i gazowych. To duża szansa dla branży ciepłowniczej umożliwiająca dostosowywanie się do wyzwań przyszłości jaki niesie ze sobą polityka nowej Komisji Europejskiej pod szyldem tzw. Green Dealu.

Fot. Pixabay

UMARŁ LIMIT 550 G/KWH. NIECH ŻYJE LIMIT 250 G/KWH

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), który jest głównym źródłem taniego kredytu dla inwestycji energetycznych w Unii Europejskiej, 14 listopada podjął decyzję o rezygnacji z wspierania gazu ziemnego.

Skomplikowaną grę dotyczącą przyszłości finansowania gazowych źródeł energii w Europie opisywałem już na łamach Nowoczesnego Ciepłownictwa w tym miejscu. Dziś należy przede wszystkim westchnąć i potwierdzić, że EBI zdecydował się na rewolucję i zmienił dotychczasową strategię udzielania kredytów. Instytucja ustanowiła nowy standard wydajność emisji dla kredytowania inwestycji tj. 250 gramów CO2 na kilowatogodzinę. Co to właściwie oznacza?

Ustawiając poprzeczkę tak wysoko EBI de facto pozbawił przyszłe gazowe źródła energii możliwości finansowania z własnych środków. „Na stole” pozostają jedynie odnawialne źródła energii. Oczywiście konieczne jest jeszcze ustalenie tego, od którego roku nowe zasady zaczną obowiązywać – naturalne wydaje się wypracowanie okresu przejściowego dla wielu państw takich jak Polska. Niestety pojawiają się spekulacje, że datą graniczną będzie 1 stycznia 2021 r. co nie jest dobrą informacją.

Można oczywiście stwierdzić, że w zasadzie nic się nie stało bo gazowe źródła energii można finansować za pomocą komercyjnych banków. Tyle tylko, że będzie to znacznie droższe i jeszcze bardziej zwiększy atrakcyjność OZE kosztem błękitnego paliwa (mimo roli tego surowca w stabilizowaniu systemu energetycznego).

Warto również pamiętać, że to właśnie EBI był prekursorem wdrażania w Europie limitu 550 gramów za kilowatogodzinę. Bardzo szybko idea ta zaskarbiła sobie sympatię Komisji Europejskiej, znalazła się w tzw. Pakiecie Zimowym, a w efekcie ograniczyła finansowanie węglowych źródeł energii na całym Starym Kontynencie. Z nowym limitem będzie podobnie. Świadczy o tym m.in. stanowisko Brukseli dotyczące decyzji EBI o czym pisaliśmy tutaj.

Fot. Pixabay

EUROPEJSKI BANK ODETNIE GAZ OD TANIEGO KREDYTU JUŻ W CZWARTEK?

W Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI) toczy się obecnie dyskusja o zmianie jego strategii. Już w czwartek może zapaść decyzja, że kredytowanie źródeł energii opartych na gazie ziemnym stanie się utrudnione.

Branża ciepłownicza w Polsce stoi dziś przed wielkim wyzwaniem modernizacyjnym. To proces, który musi zostać przeprowadzony w związku z silnym uzależnieniem całego sektora od węgla i pogłębiającą się polityką klimatyczną Unii Europejskiej (rosnące w szybkim tempie ceny uprawnień CO2). Z drugiej strony napotyka on na olbrzymi problem w związku z taryfami URE, które nie pozwalają firmom ciepłowniczym generować odpowiedniego poziomu zysków, z których można byłoby sfinansować konieczną transformację.

Nie wiadomo jak dokładnie będzie przeprowadzona zmiana technologiczna w całej branży, ale powinna się ona opierać się na gazie ziemnym. „Błękitne paliwo” będzie zastępować węgiel jako podstawowe paliwo w ciepłownictwie, a w dalekiej przyszłości zapewni to możliwość zmodyfikowania turbin w kierunku wodoru.

Dyskusja tocząca się obecnie w EBI dokłada to przytoczonej powyżej wizji poważny znak zapytania. Jest to instytucja z siedzibą w Luksemburgu, która posiada kapitał własny niezależny od budżetu unijnego i stanowi główne źródło taniego kredytu dla energetyki. W udzielaniu pożyczek kieruje się własną strategią, której naczelną zasadą jest wspieranie celów wyznaczanych przez Komisje Europejską. Te natomiast zmieniają się z kadencji na kadencję. Ursula von der Leyen, nowa przewodnicząca „europejskiego rządu” wyraźnie zaostrza cele klimatyczne stojące przed Europą roztaczając wizję szybkiej wędrówki gospodarek krajów członkowskich ku neutralności klimatycznej w 2050 r.

Dyskusja tocząca się w ramach Rady Dyrektorów EBI (składa się z jednego przedstawiciela z każdego państwa członkowskiego oraz przedstawiciela Komisji Europejskiej) jest pochodną tego stanowiska i dotyczy m.in. przyszłej dostępności taniego kredytu dla inwestycji opierających się na gazie ziemnym. 15 października nie udało się co prawda dojść do konsensusu w tej sprawie, ale już w czwartek może zapaść wiążąca decyzja.

Przeciwko ostrzejszemu stanowisku EBI w stosunku do „błękitnego paliwa” są kraje Europy Środkowej, a do niedawna także Niemcy. Pozostałe kraje unijne są nieprzejednane i próbują przeforsować zmiany proponując w zamian zwiększenie preferencyjnego kredytowania inwestycji w OZE w państwach silnie uzależnionych od kopalin.

Jak zakończy się cała sprawa? Zdaniem dobrze poinformowanego Politico Niemcy mają się w czwartek wstrzymać od głosu, co pozwoli przyjąć nową politykę kredytową EBI.

Fot. Pixabay

SEZON GRZEWCZY: CENY WĘGLA W UE NIE ROSNĄ

Mimo rozpoczynającego się sezonu grzewczego ceny węgla w Europie nie rosną i znajdują się na poziomie poniżej 60 $ za tonę. W nadchodzącym czasie należy spodziewać się korekty w okolice nieco ponad 50 $.

Pod koniec września br. tona węgla w kluczowych portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wynosiła 63 $ za tonę. Kolejne tygodnie przyniosły niewielkie wahania cenowe, które jednak skorygowały koszt tony węgla znacząco w dół. 29 października było to 58 $. Tymczasem w Europie rozpoczął się sezon grzewczy gdy popyt na „czarne złoto” powinien mocno rosnąć windując cenę. Dlaczego tak się nie dzieje? Powodów jest kilka:

Jednym z najistotniejszych jest ogólnoeuropejski trend związany z zaostrzającą się polityką klimatyczną. Wysoki poziom cen uprawnień do emisji CO2 spowodował, że produkcja energii elektrycznej w oparciu o węgiel spadła w Unii Europejskiej o 16 proc. w 2 kwartale 2019 r. w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku (dane pochodzą z DG Energy). Pod tym względem rekordowy był czerwiec kiedy zanotowano najniższe zużycie węgla od momentu rozpoczęcia pomiarów. Zjawisko to oczywiście nie zniknęło w 3 kwartale roku i ma poważny wpływ na rynek „czarnego złota”.

Spadły także ceny frachtu (do poziomu 12.90 $/t) na kluczowych szlakach atlantyckich. Mimo, że te same stawki na szlakach pomiędzy Europą i Azją wzrosły, przełożyło się to na sporą nadpodaż surowca w ARA i wpłynęło na zahamowanie tradycyjnego wzrostu cen jaki powinien mieć miejsce w okolicach rozpoczęcia sezonu grzewczego.

Podobnie sytuacja kształtuje się w przypadku węgla rosyjskiego. Rosjanie posiadają spore zwały w Zagłębiu Kuzbaskim i mają poważny problem z ich sprzedażą w związku ze słabnącym popytem. Z tego względu Rosyjskie Koleje Żelazne obniżyły taryfy przewozowe, a firmy handlujące rosyjskim węglem takie jak KTK oferują rabaty wynoszące nawet kilkadziesiąt procent. Poszukiwane są także nowe rynki zbytu dla „czarnego złota” z Syberii. Rosjanie prowadzą aktywne rozmowy z Indiami na temat budowy linii kolejowej, którą będzie dostarczany rosyjski węgiel.

Przy okazji warto nadmienić, że całościowo import węgla w Unii Europejskiej spadł rok do roku o 22% i był najniższy od momentu prowadzenia pomiarów przez DG Energy. To pokazuje, że trwałe odbicie cen węgla w ARA jest dziś niemożliwe, a korekt należy się spodziewać raczej w obszarze oscylującym nieco ponad 50 $ za tonę.

Świadczą o tym m.in. dane z Chin. Ich tempo wzrostu gospodarczego spadło w trzecim kwartale br. do 6% co jest najniższą wartością od 27 lat. Ma na to wpływ m.in. konflikt handlowy ze Stanami Zjednoczonymi, słabnący popyt wewnętrzny etc.

Fot. Pixabay