Home Archive by category Polecane

Polecane

FUZJE PAŃSTWOWYCH SPÓŁEK URATUJĄ ENERGETYKĘ? CO Z CIEPŁOWNICTWEM?

Rząd chce podczas obecnej kadencji dokonać spektakularnych przetasowań w obrębie spółek skarbu państwa. Powodem jest słaba kondycja części z nich.

Minister aktywów państwowych, Jacek Sasin, podkreślił, że spółki z udziałem skarbu państwa powinny przynosić zyski i inwestować. “Mają temu służyć między innymi fuzje. Chciałbym, żeby było ich jak najwięcej, a w ich wyniku powstawały organizmy zdolne kumulować swoje budżety inwestycyjne, rozwijać się i konkurować z wielkimi podmiotami na rynku europejskim” – stwierdził polityk w wywiadzie udzielonym Dziennikowi Gazecie Prawnej.

Słowa ministra Sasina to zapowiedź strategii jaką będzie realizować rząd podczas obecnej kadencji. Istnieje grupa firm kontrolowanych przez państwo, których kondycja finansowa jest dobra. Takim przykładem jest np. PKN Orlen, który dzięki niskim cenom ropy naftowej, zakazowi handlu w niedzielę (stacje są wtedy otwarte) i pakietowi paliwowemu, notuje dobre wyniki. Istnieje jednak również druga grupa spółek z udziałem skarbu państwa mających problemy. Tu na uwagę zasługuje energetyka, która zbyt późno zdecydowała się na zwrot w stronę OZE mimo rosnących kosztów polityki klimatycznej. Szczególnie dotkliwa sytuacja ma miejsce w Tauronie, który posiada dużo aktywów węglowych.

Interesującym wątkiem w kontekście wywiadu, który ukazał się w Dzienniku Gazecie Prawnej, wydaje się również ciepłownictwo. Jeszcze przed objęciem stanowiska sekretarza stanu w resorcie aktywów państwowych, Janusz Kowalski, zapowiadał konieczność „repolonizacji” tego sektora. Być może strategia przejęć i konsolidacji branży, którą Sasin wyłożył w mediach to rozwinięcie tego pomysłu?

Fot. Ministerstwo Aktywów Państwowych

POLSKA GRUPA GÓRNICZA WALCZY O ŻYCIE. JEDYNA DROGA TO CIĘCIA

Największa krajowa spółka górnicza walczy o zachowanie płynności finansowej. Na stole są dwie opcje ratunkowe, ale tylko jedna z nich ma sens w kontekście zaostrzającej się polityki klimatycznej – to zmniejszenie produkcji, redukcja etatów a być może nawet zamknięcie jednej z kopalń.

Na łamach Nowoczesnego Ciepłownictwa od dawna prognozowaliśmy nadchodzące załamanie w górnictwie.

W analizie „2020: rok, w którym nad polskim węglem zajdzie słońce?” podkreślaliśmy znaczenie niskich cen „czarnego złota” na światowych rynkach, nierentowność krajowego wydobycia, problem z finansowaniem nowych inwestycji (jeśli korzystają z paliw wysokoemisyjnych), wzrastający nacisk polityki klimatycznej czy restrykcje Komisji Europejskiej dotyczące udzielania pomocy publicznej. Na domiar złego w kluczowych firmach wydobywczych takich jak Polska Grupa Górnicza (PGG) pojawiły się żądania płacowe. Ich dynamika co prawda wynikała z ogólnych trendów gospodarczych i szybkiego wzrostu wynagrodzeń, jednak okazała się kompletnie oderwana od trendów sektorowych, które dla górnictwa zwiastują trudny okres, a być może po prostu walkę o przetrwanie.

Kasandryczne wizje szybko się ziszczają. Dziś (29 stycznia) wśród ekonomicznych tematów największych krajowych mediów dominowała pogarszająca się sytuacja w PGG. Szybko rosnące zwały węgla zagrażają płynności finansowej firmy. Nie pomaga nawet kierowanie surowca do magazynów na terenie kraju.

Dziennik Rzeczpospolita podkreśla, że rozpatrywane są dwa scenariusze rozwiązania tej trudnej sytuacji. Pierwsza to nakłonienie spółek energetycznych do kupna surowca. Według mojej oceny mógłby to być sposób na ponowne dofinansowanie przez energetykę sektora górniczego w taki sposób by takie działanie nie zostało uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Tyle tylko, że węgiel z PGG jest drogi i jego kupno w momencie, gdy na rynku istnieją tańsze alternatywy mogłoby oznaczać narażanie na straty finansowe firm energetycznych, które są przecież notowane na giełdzie. Ponadto sektor energetyczny również ma problemy związane ze swoją emisyjnością a w efekcie rentownością. Wzrost cen uprawnień do emisji CO2 to duże wyzwanie. Energetyka była już w ostatnich latach drenowana z pieniędzy by pomagać górnictwu i powtórzenie tej sytuacji mogłoby być dla niej zabójcze.

Druga opcja, bardziej realna, to ograniczenie produkcji przez PGG poprzez cięcia etatów bądź (chwilowe?) wstrzymanie produkcji przez jedną z należących do grupy kopalń. To właśnie tą drogą powinna pójść spółka.

Nowa strategia Komisji Europejskiej tzw. Zielonego Ładu będzie w kolejnych latach tworzyć jeszcze większą presję na sektor górniczy. Branża musi się skurczyć by móc działać w horyzoncie 2050 r. Oczywiście będzie się to wiązało z dużymi problemami społecznymi i politycznymi.

2020: ROK, W KTÓRYM NAD POLSKIM WĘGLEM ZAJDZIE SŁOŃCE?

2020 r. dla polskiego górnictwa będzie bardzo trudny. Niskie ceny węgla w Europie i jego spadająca konsumpcja, problemy krajowych kopalń, zaostrzająca się polityka klimatyczna UE i odwrót instytucji finansowych od kredytowania czarnych inwestycji będą olbrzymim wyzwaniem dla firm takich jak PGG.

Rekordowo niskie ceny węgla

Ceny węgla w portach ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) będące ważnym benchmarkiem dla całej branży górniczej są dziś rekordowo niskie. Jeszcze w połowie 2018 r. za tonę płacono w nich około 100 $, a dziś o niemal połowę mniej (53,5 $). Trend ten będzie się utrzymywał z całą pewnością przez długi czas zgodnie z aktualnym cyklem koniunkturalnym, po którym powinno nastąpić odbicie.

• Na niskie ceny węgla wpływa m.in. globalne spowolnienie gospodarcze. Na razie ma ono dość łagodne oblicze, ale nie wiadomo jak rozwinie się sytuacja w nadchodzących miesiącach.

• Mimo pojawiających się sygnałów dotyczących uregulowania amerykańsko-chińskiej wojny handlowej także ten czynnik w istotny sposób nadal wpływa na ceny węgla.

• Niedużemu zużyciu surowca sprzyja również rekordowo ciepła zima. Listopad i grudzień były najcieplejszymi w historii prowadzonych pomiarów meteorologicznych.

Problemy polskich kopalń

Tymczasem polskie kopalnie od dłuższego czasu borykają się nie tylko z problemami logistycznymi (są coraz głębsze, a jakość złóż coraz gorsza), inwestycyjnymi (w ciągu ostatnich lat poziom nakładów na oddawanie nowych ścian był niesatysfakcjonujący), przestarzałym systemem zarządzania, ale również kryzysami płacowymi. Od kilku miesięcy w spółkach trwają rozmowy dotyczące podwyżek uposażeń górników. Miałyby one wynieść ponad 10%.

Nowy Zielony Ład nie lubi się z węglem

Problemy w postaci niskich cen węgla czy tradycyjnych bolączek polskich kopalń to niestety niejedyne z jakimi przyjdzie się w 2020 r. zmagać branży. Równie istotne okażą się unijne aspiracje klimatyczne. Tzw. Nowy Zielony Ład, który ma umożliwić krajom europejskim osiągnięcie celu neutralności klimatycznej do 2050 r. będzie stymulować wzrost cen uprawnień CO2 zmniejszając opłacalność wykorzystywania brudnych technologii opartych o węgiel. To oznacza na Starym Kontynencie jeszcze mniejsze zużycie węgla, a więc również kłopoty dla branży wydobywczej.

Problem z finansowaniem węglowych inwestycji

Odrębną, choć powiązaną kwestią stanowiącą wyzwanie dla górnictwa będzie rosnąca niechęć instytucji finansowych do kredytowania inwestycji związanych z węglem. Widać to doskonale na przykładzie projektu budowy bloku Ostrołęka C. Pojawia się ostatnio coraz więcej głosów sugerujących, że ta elektrownia może docelowo produkować energię z gazu. To informacja, która jeśli się potwierdzi to nie pozostanie bez wpływu dla zbytu polskiego węgla. Problem jest zresztą dużo szerszy i dotyczy także mniejszych inwestycji, które są kapitałochłonne. Do tej pory pozyskiwaniem środków finansowych dla spółek pokroju PGG zajmowały się banki z udziałem skarbu państwa. Wydaje się jednak, że również one nie pozostaną obojętne na zmiany zachodzące na rynku, a już z całą pewnością nie zwiększą swojej kroplówki dla firm górniczych.

Wszystkie wymienione wyżej zagrożenia są realne i mogą skumulować się w nadchodzącym roku. Spółki pokroju PGG są tego świadome i w coraz większym stopniu poddają się nowym realiom rynkowym. Zapewne dlatego górniczy gigant mocno inwestuje dziś np. w fotowoltaikę. Pytanie czy nie jest już za późno na takie działania? Dziś górnictwo znajduje się na rozdrożu, a na horyzoncie nie widać dodatkowego kapitału, który zwykle wpompowywano w nie w kryzysowych sytuacjach. Pieniędzy nie ma już energetyka zajęta własnymi problemami, sektor paliwowy ma inne priorytety (konsolidacja), a nowa Komisja Europejska wdrażająca Zielony Ład z pewnością nie przymknie oka na kroplówkę dla węgla.

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO WARUNKIEM POLSKIEGO „TAK” DLA NEUTRALNOŚCI KLIMATYCZNEJ

Zwiększenie pomocy finansowej dla rozwoju sieci ciepłowniczych znalazło się w katalogu, z którym polska delegacja pojedzie do Brukseli negocjować przyszłość krajowej gospodarki – dowiedziało się Nowoczesne Cieplownictwo.

Minister Klimatu, Michał Kurtyka, poinformował, że rząd przygotował „warunki brzegowe” na zbliżający się szczyt Rady UE, od których spełnienia uzależnia poparcie dla celu osiągnięcia neutralności klimatycznej przez Unię Europejską do 2050 r. To stan, w którym emisje gospodarek europejskich krajów będą bilansować się z naturalnym bądź technologicznym pochłanianiem gazów cieplarnianych.

Według informacji portalu Nowoczesne Ciepłownictwo, do ostatniej chwili trwała dyskusja nad ostatecznym katalogiem spraw istotnych z perspektywy interesów Polski. Wśród nich znalazło się kilka kategorii postulatów:

• Wodór: szybkie przyjęcie dyrektywy wodorowej, wsparcie finansowe dla wodoryzacji transportu.
• Atom: europejskie fundusze na rozwój technologii nuklearnych oraz ramowe wytyczne dot. pomocy publicznej w zakresie energetyki jądrowej.
• Węgiel: wprowadzenie mechanizmu cła węglowego, utrzymanie darmowych uprawnień dla przemysłu ciężkiego.
• Pomoc finansowa: wsparcie finansowe dla wymiany energochłonnych urządzeń w przemyśle, duże środki z funduszu spójności na wydajność energetyczną gospodarstw domowych, inwestycje sieciowe, sieci ciepłownicze.

Powyższy, niepełny katalog, uległ już kilka razy zmianom ponieważ sytuacja negocjacyjna związana z celem neutralności klimatycznej jest dynamiczna. Według informacji Nowoczesnego Ciepłownictwa kilka dni temu rząd RP dowiedział się, że Czechy i Węgry dogadują się z Komisją Europejską „za plecami” Warszawy i doszły już do wstępnego porozumienia z Brukselą w zakresie zgody na neutralność klimatyczną do 2050 r. Polska pozostała osamotniona, a nasza pozycja negocjacyjna jest słaba. Dlatego Minister Klimatu, Michał Kurtyka będzie chciał przesunąć decyzję ws. neutralności na marzec i połączyć tę kwestię z nową perspektywą budżetową UE, aby bardziej konkretnie porozmawiać o pieniądzach.

Fot. Ministerstwo Klimatu

UMARŁ LIMIT 550 G/KWH. NIECH ŻYJE LIMIT 250 G/KWH

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), który jest głównym źródłem taniego kredytu dla inwestycji energetycznych w Unii Europejskiej, 14 listopada podjął decyzję o rezygnacji z wspierania gazu ziemnego.

Skomplikowaną grę dotyczącą przyszłości finansowania gazowych źródeł energii w Europie opisywałem już na łamach Nowoczesnego Ciepłownictwa w tym miejscu. Dziś należy przede wszystkim westchnąć i potwierdzić, że EBI zdecydował się na rewolucję i zmienił dotychczasową strategię udzielania kredytów. Instytucja ustanowiła nowy standard wydajność emisji dla kredytowania inwestycji tj. 250 gramów CO2 na kilowatogodzinę. Co to właściwie oznacza?

Ustawiając poprzeczkę tak wysoko EBI de facto pozbawił przyszłe gazowe źródła energii możliwości finansowania z własnych środków. „Na stole” pozostają jedynie odnawialne źródła energii. Oczywiście konieczne jest jeszcze ustalenie tego, od którego roku nowe zasady zaczną obowiązywać – naturalne wydaje się wypracowanie okresu przejściowego dla wielu państw takich jak Polska. Niestety pojawiają się spekulacje, że datą graniczną będzie 1 stycznia 2021 r. co nie jest dobrą informacją.

Można oczywiście stwierdzić, że w zasadzie nic się nie stało bo gazowe źródła energii można finansować za pomocą komercyjnych banków. Tyle tylko, że będzie to znacznie droższe i jeszcze bardziej zwiększy atrakcyjność OZE kosztem błękitnego paliwa (mimo roli tego surowca w stabilizowaniu systemu energetycznego).

Warto również pamiętać, że to właśnie EBI był prekursorem wdrażania w Europie limitu 550 gramów za kilowatogodzinę. Bardzo szybko idea ta zaskarbiła sobie sympatię Komisji Europejskiej, znalazła się w tzw. Pakiecie Zimowym, a w efekcie ograniczyła finansowanie węglowych źródeł energii na całym Starym Kontynencie. Z nowym limitem będzie podobnie. Świadczy o tym m.in. stanowisko Brukseli dotyczące decyzji EBI o czym pisaliśmy tutaj.

Fot. Pixabay

SEZON GRZEWCZY: CENY WĘGLA W UE NIE ROSNĄ

Mimo rozpoczynającego się sezonu grzewczego ceny węgla w Europie nie rosną i znajdują się na poziomie poniżej 60 $ za tonę. W nadchodzącym czasie należy spodziewać się korekty w okolice nieco ponad 50 $.

Pod koniec września br. tona węgla w kluczowych portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wynosiła 63 $ za tonę. Kolejne tygodnie przyniosły niewielkie wahania cenowe, które jednak skorygowały koszt tony węgla znacząco w dół. 29 października było to 58 $. Tymczasem w Europie rozpoczął się sezon grzewczy gdy popyt na „czarne złoto” powinien mocno rosnąć windując cenę. Dlaczego tak się nie dzieje? Powodów jest kilka:

Jednym z najistotniejszych jest ogólnoeuropejski trend związany z zaostrzającą się polityką klimatyczną. Wysoki poziom cen uprawnień do emisji CO2 spowodował, że produkcja energii elektrycznej w oparciu o węgiel spadła w Unii Europejskiej o 16 proc. w 2 kwartale 2019 r. w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku (dane pochodzą z DG Energy). Pod tym względem rekordowy był czerwiec kiedy zanotowano najniższe zużycie węgla od momentu rozpoczęcia pomiarów. Zjawisko to oczywiście nie zniknęło w 3 kwartale roku i ma poważny wpływ na rynek „czarnego złota”.

Spadły także ceny frachtu (do poziomu 12.90 $/t) na kluczowych szlakach atlantyckich. Mimo, że te same stawki na szlakach pomiędzy Europą i Azją wzrosły, przełożyło się to na sporą nadpodaż surowca w ARA i wpłynęło na zahamowanie tradycyjnego wzrostu cen jaki powinien mieć miejsce w okolicach rozpoczęcia sezonu grzewczego.

Podobnie sytuacja kształtuje się w przypadku węgla rosyjskiego. Rosjanie posiadają spore zwały w Zagłębiu Kuzbaskim i mają poważny problem z ich sprzedażą w związku ze słabnącym popytem. Z tego względu Rosyjskie Koleje Żelazne obniżyły taryfy przewozowe, a firmy handlujące rosyjskim węglem takie jak KTK oferują rabaty wynoszące nawet kilkadziesiąt procent. Poszukiwane są także nowe rynki zbytu dla „czarnego złota” z Syberii. Rosjanie prowadzą aktywne rozmowy z Indiami na temat budowy linii kolejowej, którą będzie dostarczany rosyjski węgiel.

Przy okazji warto nadmienić, że całościowo import węgla w Unii Europejskiej spadł rok do roku o 22% i był najniższy od momentu prowadzenia pomiarów przez DG Energy. To pokazuje, że trwałe odbicie cen węgla w ARA jest dziś niemożliwe, a korekt należy się spodziewać raczej w obszarze oscylującym nieco ponad 50 $ za tonę.

Świadczą o tym m.in. dane z Chin. Ich tempo wzrostu gospodarczego spadło w trzecim kwartale br. do 6% co jest najniższą wartością od 27 lat. Ma na to wpływ m.in. konflikt handlowy ze Stanami Zjednoczonymi, słabnący popyt wewnętrzny etc.

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO ZAMIAST ATOMU? ZBUDUJMY 4000 MW Z CIEPŁOWNI

Zamiast kosztownej budowy elektrowni atomowej warto zastanowić się nad rozbudową nowych ciepłowni na terenie Polski powiatowej. Nowe miejsca pracy, rozwój energetyki rozproszonej i przy okazji pozyskiwanie ciepła oraz poprawa jakości powietrza to tylko niektóre korzyści jakie można byłoby zyskać w ramach realizacji tego scenariusza.

Mimo braku decyzji politycznej ws. realnej kontynuacji budowy pierwszej w Polsce elektrowni atomowej, przedstawiciele rządu zapowiadają, że będzie ona filarem krajowego systemu energetycznego. Taki scenariusz zakłada zresztą także nadal pozostająca jedynie projektem propozycja strategii energetycznej Polski do 2040 r.

Być może po październikowych wyborach nastąpi przełom i rzeczywiście ktoś zechce wydać minimum 40-60 mld zł na uruchomienie atomu w naszym kraju (przy wsparciu Amerykanów?), choć pozostaję w tym temacie sceptyczny. Nie ulega jednak wątpliwości, że już dziś warto zastanowić się nad tym czym go zastąpić gdyby patowa sytuacja w zakresie inwestycji w energetykę jądrową miała się utrzymać.

Taka dyskusja jest ważna nie tylko w kontekście utrzymania w podstawie systemu energetycznego stabilnego źródła energii, ale także ceny za jaką będzie produkować energię (to kwestia paląca w kontekście rosnących cen uprawnień CO2) i korzyści jakie z procesu inwestycyjnego może odnieść cała gospodarka. Wydając olbrzymie pieniądze warto myśleć również o takich kwestiach jak podatność danej technologii na modyfikacje w przyszłości przy uwzględnieniu trendów legislacyjnych w UE czy rozwój Polski lokalnej.

W tym kontekście bardzo interesujący wydaje się pomysł dyskutowany w Izbie Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Chodzi o zbudowanie w relatywnie niedługim czasie 4000 MW z ciepłowni zamiast realizowania kosztownego projektu jądrowego (to liczba pojawiająca się w dyskusjach wewnątrz IGCP). Niosłoby to liczne korzyści: od możliwego uzyskania dużych środków z Unii Europejskiej na ten cel (wysoki poziom refinansowania), po wygenerowanie miejsc pracy na poziomie powiatów, uzyskanie bardziej rozproszonego profilu źródeł energii, ale także dodatkowego ciepła, co wpłynęłoby na poprawę jakości powietrza w wielu miejscowościach.

Budowa 4000 MW z ciepłowni to projekt, który byłby także kompatybilny z rządowymi planami rozbudowy terminalu LNG, budowy „pływającego gazoportu” (jednostki typu FSRU) i gazociągu Baltic Pipe. Energia byłaby generowana przez turbiny gazowe, ale surowiec nie pochodziłby z Rosji. Pozyskiwano by go albo z projektów dywersyfikacyjnych, które zostaną zrealizowane do 2022 r., albo z lokalnych złóż błękitnego paliwa, które nie nadają się do przemysłowej eksploatacji – jak w Gorzowie Wielkopolskim. Warto wspomnieć, że gaz jest w ujęciu urzędników Komisji Europejskiej tzw. paliwem przejściowym, ale do 2050 r. jego udział w miksach energetycznych krajów UE pozostanie znaczący.

To oczywiście jedynie koncepcja, niemniej wydaje się ona niezwykle atrakcyjna i o wiele bardziej realna aniżeli atomowe sny, które realizujemy bez powodzenia od wielu lat. Jej wdrożenie byłoby mniej kosztowne, szybsze, zgodne z potrzebami wynikającymi z członkostwa w Unii Europejskiej, korzystne dla równowagi systemu energetycznego i zdrowia Polaków. Dlatego warto rozmawiać na ten temat i inspirować oficjeli do zrewidowania swoich planów.

Fot. Pixabay

„SYTUACJA EKONOMICZNA PRZEDSIĘBIORSTW CIEPŁOWNICZYCH W LATACH 2014-2018”

Od pewnego czasu wypływają w różnej formie w informacjach medialnych (i nie tylko) problemy ekonomiczne polskiego ciepłownictwa. Najczęściej przekazywane w kontekście wyzwań stojących przed sektorem z powodu zaostrzającej się polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej.

Niewiele się mówi natomiast o tym, że głównym motorem tych obiekcji jest drastyczna zmiana zewnętrznych warunków prowadzenia działalności w sektorze. Trzeba tu co najmniej wspomnieć o następujących faktach, które zaistniały w ostatnim czasie:

  • znacząca podwyżka cen węgla od roku 2017;
  • drastyczna wręcz podwyżka wartości uprawnień do emisji CO2 w roku 2018 (ok 300% i więcej);
  • wzrost kosztów pozyskania energii elektrycznej;
  • bardzo duży wzrost kosztów usług budowlanych i remontowych.

Ponieważ ciepłownictwo jest ostatnim w pełni regulowanym segmentem sektora energetyki poza otoczeniem rynkowym wpływ na sytuację ekonomiczną przedsiębiorstw ma polityka zatwierdzania taryf praktykowana przez URE.

Proces taryfowy i zatwierdzona cena ciepła powinna odzwierciedlać zmiany otoczenia rynkowego i ich dynamikę, w przeciwnym przypadku brak pokrycia kosztów podstawowej działalności może mieć negatywny wpływ na sytuację ekonomiczną sektora.

Jak to wygląda w praktyce pokazuje zestawienie średniej ceny ciepła w tabeli 2. Przeprowadzona analiza danych w badanym okresie potwierdza, że dynamika zmian średniej ceny ciepła na poziomie kilku procent nie podążała za dynamiką zmian cen paliw i uprawnień do emisji. Należy wspomnieć, że określona w niniejszym porównaniu średnia cena ciepła wynika z poziomu zatwierdzonych taryf i jest liczona na podstawie rocznej wielkości sprzedaży usług (ciepło i usługa przesyłowa) i sprzedanej ilości ciepła. Wyniki tego porównania wskazują, że koszty podstawowej działalności nie były pokryte przychodami ze sprzedaży na działalności ciepłowniczej.

Na kondycję przedsiębiorstwa wpływa nie tylko cena, ale również termin jej wprowadzenia. Brak nadążania ceny za wzrostem kosztów może spowodować w pierwszej fazie brak możliwości terminowej realizacji zobowiązań przedsiębiorstwa, a ostatecznie doprowadzić do jego bankructwa. Dlatego kolejnym badanym wskaźnikiem jest czas rozpatrywania przez regulatora wniosków taryfowych. Zestawienie czasu rozpatrywania wniosku taryfowego prezentowane w tabeli 3 i poniższy wykres pokazuje kompletnie niezrozumiałe z punktu widzenia przestawionej wyżej dynamiki zmian otoczenia rynkowego przedsiębiorstw sukcesywne wydłużanie się procesu zatwierdzenia taryf.

Kontrowersje te są o tyle istotne, że procesy taryfowania istnieją już od ponad 20 lat i logika podpowiada, że wraz z postępem czasu powinno być całkowicie odwrotnie. Taki stan generuje w coraz większym zakresie brak możliwości pokrycia kosztów uzasadnionych w długich okresach, co jak pokazują dalsze analizy. W rezultacie oznacza pogorszenie płynności w przedsiębiorstwach i sukcesywną utratę środków pieniężnych przeznaczonych na rozwój i modernizację.

Powyższy artykuł jest skrótem publikacji pt. „Jak się ma dzisiejsze ciepłownictwo systemowe w obliczu wyzwań, które dopiero przed nim?” autorstwa dr Małgorzaty Niestępskiej, Prezes Zarządu PEC Ciechanów Sp. z o.o. oraz Bogusława Regulskiego, wiceprezesa Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Całość publikacji dostępna jest pod poniższym adresem: https://drive.google.com/file/d/10_f6qWSwq_snxYZjmqWKXibO7X-CdPnS/view 

Fot. Pixabay

ŚWIETLICKI: STRATEGIA DLA CIEPŁOWNICTWA MOŻLIWA DO KOŃCA ROKU

Dyrektor Departamentu Elektroenergetyki i Ciepłownictwa w Ministerstwie Energii, Tomasz Świetlicki zapowiedział strategię dla sektora ciepłowniczego do końca tego roku.

Ministerstwo Energii pracuje obecnie nad strategią dla ciepłownictwa. W tym celu w 2018 roku Minister Energii Krzysztof Tchórzewski powołał specjalny Zespół ds. Określenia Rynku Ciepłownictwa, w skład którego wchodzą aktualnie pracujące grupy robocze. Obecnie przygotowuje one rozwiązania, które powinny być przyjęte do końca tego roku – powiedział Tomasz Świetlicki, dyrektor Departamentu Elektroenergetyki i Ciepłownictwa w Ministerstwa Energii.

W odniesieniu do nowej polityki energetycznej rządu przedstawiciel Ministra Energii dodał także, że – Strategia dla ciepłownictwa ma być dokumentem wykonawczym do nowej Polityki Energetycznej Polski do 2040 r.

Na koniec podkreślił, że – Rozwiązania dla sektora ciepłowniczego mogą być uzależniona od obecnie negocjowanej kwestii propozycji Komisji Europejskiej dot. osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.

Fot. Własne

NOWA KE JESZCZE BARDZIEJ ZIELONA. DUŻE WYZWANIE DLA POLSKI

Nowa Komisja Europejska będzie jeszcze bardziej „zielona” niż to miało miejsce do tej pory. Dla Polski, kraju opierającego swój miks energetyczny na węglu, a w dodatku mocno uprzemysłowionego, to spore wyzwanie.

Już pierwszy zarys programu zaprezentowanego przez Ursulę von der Layen sugeruje, że dotychczasowy kierunek obrany przez poprzedniego przewodniczącego Komisji Europejskiej, Jean Claude Junckera, będzie nie tylko kontynuowany, ale zostanie także znacząco poszerzony. Głównym tematem, na który będzie składać się wiele pomniejszych inicjatyw, będzie oczywiście kwestia osiągnięcia przez kraje członkowskie neutralności klimatycznej do 2050 r. Przy czym szczególny nacisk zostanie tym razem położony nie na energetykę, ale przemysł. Ale spróbujmy podejść, na tym wczesnym jeszcze etapie, bardziej szczegółowo do tej wizji.

New Green Deal

Przede wszystkim von der Layen zaproponowała stworzenie nowego pakietu legislacyjnego mającego na celu wpisanie celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku w prawo unijne. Byłby to tzw. Green Deal (analogia do amerykańskiego New Deal jest nieprzypadkowa), w ramach którego można byłoby wyróżnić:

• Strategia różnorodności biologicznej do 2030 roku (chodzi m.in. o pochłanianie CO2 poprzez sadzenie nowych lasów etc.),
• Strategia na rzecz osiągnięcia neutralności emisyjnej (nie mówimy więc o zerowej emisji, ale jej równoważeniu przez inne działania), która miałaby w założeniu chronić Europejczyków przed problemami zdrowotnymi wynikającymi z zanieczyszczenia powietrza, degradacją środowiska, oraz zanieczyszczeniami przemysłowymi,
• Nowy Action Plan dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym.

Włączenie nowych sektorów do EU ETS

Kolejnym elementem strategii von der Layen byłoby rozszerzenie systemu UE ETS. System ten polega na wprowadzeniu limitu łącznych emisji niektórych gazów cieplarnianych emitowanych przez instalacje objęte systemem. Z czasem limit ten jest obniżany, co sprawia, że łączne emisje spadają. W ramach wyznaczonego pułapu firmy otrzymują lub kupują uprawnienia do emisji, którymi mogą handlować zgodnie ze swoimi potrzebami. Mogą też kupować ograniczone ilości międzynarodowych jednostek emisji pochodzących z projektów mających na celu ograniczenie zużycia energii na całym świecie. EU ETS był reformowany podczas kadencji Jean Claude Junckera w kierunku ograniczania ilości uprawnień, ale von der Layen chce iść jeszcze dalej. System miałby zostać rozszerzony o sektor morski, transportowy, budowlany.

Nacisk na neutralność klimatyczną przemysłu

Nowa Komisja Europejska chciałaby również wprowadzić podatek graniczny od węgla, który miałby ograniczyć zjawisko ucieczki emisji poza Unię Europejską. To bardzo istotna informacja dla przemysłu gdyby próbował ratować się ucieczką poza Europę. Natomiast dla koncernów produkujących na terenie Wspólnoty zostaną opracowane nowe wytyczne w kontekście osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Wśród specjalistów już dziś toczy się dyskusja, czy procesy produkcyjne, w niektórych branżach mogą być niskoemisyjne i równoważone np. zalesianiem bądź instalacjami wychwytywania CO2.

Zielony strumień euro

Oprócz nośnych haseł w wizji von der Layen znalazło się miejsce dla kilku konkretów, które polski rząd powinien wziąć poważnie pod uwagę. Przede wszystkim nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej zdaje sobie sprawę z różnego poziomu rozwoju państw wewnątrz Unii Europejskiej oraz kontekstu historycznego, który wpłynął na ukształtowanie się ich miksów energetycznych. Stąd postulat powstania Funduszu Sprawiedliwości Transformacji. To jednak nie jedyny pomysł skupiający się na aspekcie finansowym. Proponowany przez von der Layen Plan Inwestycyjny na rzecz Zrównoważonej Europy jest bardzo szeroki i miałby:

• Zaproponować szeroką strategią dotyczącą finansowania zielonych inwestycji,
• przemianować części Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Europejski Bank Klimatyczny,
• podwoić kwoty finansowania zielonych inwestycji do 2025 roku,

Plan inwestycyjny miałby docelowo sięgać kwoty nawet 1 biliona euro na inwestycje w całej UE.

Zielona edukacja

Nowa Komisja Europejska chce również budować już niemałe poparcie dla swoich pomysłów. Pod nazwą Europejskiego Paktu Klimatycznego kryje się szeroki zamysł edukowania i motywowania społeczeństw Unii Europejskiej, w tym szczególnie przedsiębiorców pod kątem znaczenia walki ze zmianami klimatu. Taka strategia nie jest pisana palcem po wodzie. Już dziś według nowego sondażu przeprowadzonego przez Eurobarometr 9 na 10 Europejczyków zgadza się, że priorytetami polityki energetycznej UE powinno być zapewnienie bezpiecznej, czystej i niedrogiej energii obywatelom.

Wyzwanie dla Polski

Jak więc widać wizja Ursuli von der Layen, a więc i Komisji Europejskiej, którą będzie kierować, dla władz w Warszawie oznacza wielkie wyzwanie. Chodzi tu nie tylko o kontekst gospodarczy, a więc głębokie uzależnienie Polski od węgla, ale również aspekty polityczne. Nowe systemy finansowe pobudzające inwestycje w zieloną energię mogą zostać powiązane z kwestiami praworządności, a nowym komisarzem ds. klimatu zostanie prawdopodobnie skłócony z gabinetem Mateusza Morawieckiego – Frans Timmermans.

Stare chińskie przysłowie mówi: „abyś żył w ciekawych czasach”. Z pewnością nadchodzące lata z polskiej perspektywy będą właśnie takie w kontekście unijnym. No i oczywiście bardzo zielone – choć opisane powyżej przykłady to na razie jedynie propozycje.

Fot. Flickr/Parlament Europejski