Home Archive by category Ważne

Ważne

BĘDZIE PEŁNOMOCNIK RZĄDU DS. OZE

Prezes Rady Ministrów zapowiedział powołanie pełnomocnika rządu ds. odnawialnych źródeł energii. 

W swoim expose premier Mateusz Morawiecki odniósł się krótko do kwestii związanych z energetyką i klimatem. Wśród najważniejszych tematów poruszonych przez Prezesa Rady Ministrów należy wymienić:

– Zapowiedź rozwijania OZE. „Realia się zmieniają, nie było nas stać na OZE, dziś nie stać nas żeby ich nie rozwijać” – stwierdził Morawiecki.
– Podkreślenie znaczenia energetyki prosumenckiej, fotowoltaiki, morskich farm wiatrowych, elektromobilności – nie tylko w kontekście rozwijania zielonej energetyki, ale także korzyści dla krajowego przemysłu, który będzie produkować do niej komponenty.
– Powołanie funkcji pełnomocnika rządu ds. energetyki odnawialnej.
– Rozwijanie elektromobilności poprzez wprowadzenie nowych ulg dla czystego transportu.
– Kontynuację programu „Czyste powietrze”.

Premier odniósł się również do kwestii zaostrzającej się polityki klimatycznej w UE:

„Uważamy za błąd gdy na skutek regulacji klimatycznych tracimy miejsca pracy (…) Nie godzimy się na dyskryminację i nie uwzględnianie naszego punktu wyjścia (…) Nasza transformacja proklimatyczna musi być bezpieczna” – stwierdził.

Fot. KPRM

STANOWISKO KE W SPRAWIE DECYZJI EBI

Komisja popiera nową politykę Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) przyjętą wczoraj na posiedzeniu Rady. W opinii KE pomoże ona w osiągnięciu pełnej realizacji celów porozumienia paryskiego.

Komisja uważa, że transformacja w kierunku czystej energii powinna być stopniowa, sprawiedliwa społecznie, oparta na szerokiej gamie źródeł energii i technologii oraz wykonana w taki sposób, aby żaden region nie pozostawał w tyle. Ponadto, Komisja popiera zwiększenie finansowania energii niskoemisyjnej, co doprowadzi również do stopniowego wycofywania wsparcia dla projektów paliw kopalnych, w tym gazu ziemnego.

Komisja jest usatysfakcjonowana faktem, że Rada EBI zawarła porozumienie w sprawie ustaleń przejściowych dotyczących stopniowego wycofywania projektów dotyczących gazu, w tym kluczowych projektów dotyczących połączeń wzajemnych i magazynowania gazu, tzw. projektów będących przedmiotem wspólnego zainteresowania (PCI). Projekty te są ważne dla europejskiego bezpieczeństwa dostaw.

UE jest silnie zaangażowana w redukcję emisji gazów cieplarnianych, które powodują zmiany klimatu. UE przyjęła najbardziej zaawansowane ramy prawne, aby zrealizować swoje cele w zakresie energii i klimatu na 2030 r. Długoterminowe zaangażowanie Komisji na rzecz w pełni dekarbonizowanego systemu energetycznego jest wpisane w jej strategię do 2050 r.

Źródło: KE
Fot. Pixabay

NOWELIZACJA ROZPORZĄDZENIA DELEGOWANEGO W SPRAWIE AUKCJI ETS

8 listopada w Dzienniku Urzędowym UE zostało opublikowane rozporządzenie delegowane zmieniające rozporządzenie w sprawie aukcji ETS w celu zapewnienia kontynuacji aukcji w fazie 4 EU ETS (2021–2030). Rozporządzenie delegowane wejdzie w życie 28 listopada 2019 r. tj. 20 dni po jego opublikowaniu.

Zmiany w przepisach dotyczących aukcji EUA wynikały z konieczności uwzględnienia nowych zasad dla etapu 4 EU ETS (2021–2030) uzgodnionych w ramach przeglądu dyrektywy ETS w 2018 r. Zmiany dotyczą w szczególności wykorzystania wspólnej platformy aukcyjnej do monetyzacji uprawnień przeznaczonych na Fundusz Innowacji i Modernizacji. Konieczne były również zmiany techniczne, aby uwzględnić fakt, że uprawnienia do emisji są klasyfikowane jako instrumenty finansowe zgodnie z europejskim prawodawstwem finansowym od początku 2018 r. Ponadto, chociaż proces aukcyjny jest powszechnie postrzegany jako dobrze działający, a ogólna architektura procesu aukcyjnego pozostaje niezmieniona, niektóre zasady zostały ulepszone i uproszczone.

Rozporządzenie można przeczytać tutaj.

Źródło: KE
Fot. Pixabay

2 GRUDNIA START SZCZYTU KLIMATYCZNEGO W MADRYCIE

2 grudnia startuje w Madrycie szczyt klimatyczny COP25, na którym mają zostać sprecyzowane kolejne globalne cele polityki klimatycznej i ograniczania emisji dwutlenku węgla.

W konferencji weźmie udział około 25 tys. delegatów z blisko 200 państw świata, a także m.in. szwedzka nastoletnia aktywistka ekologiczna Greta Thunberg. Były europoseł Michał Boni ocenia, że porozumienie będzie trudne do osiągnięcia m.in. ze względu na postawę Stanów Zjednoczonych, które wycofały się z Porozumienia Paryskiego. Podkreśla też, że zrewidowania wymaga również polska polityka energetyczna, która cieszy się coraz mniejszym poparciem społecznym.

– Amerykanie najpierw zrobili krok do przodu, podpisali Porozumienie Paryskie, ale się z niego wycofali. To jednak nie oznacza, że na poziomie miast, gubernatorów i stanów polityka prośrodowiskowa nie funkcjonuje. Chiny są w trakcie wielkiej reorientacji, bo też zaczynają rozumieć, jak wielkie są zagrożenia środowiskowe. Skala inwestycji w środowisko jest bardzo duża, aczkolwiek tam trzeba odrobić wiele zaległości – komentuje szanse na porozumienie na COP25 Michał Boni, senator SME Europe, były europoseł. – Wypowiedź Grety Thunberg w ONZ radykalnie pokazała, że pokolenie dzieciaków woła do nas: „Zróbcie coś z tą Ziemią, żebyśmy my, dzieci, mogli dożyć waszego 60-letniego wieku”.

Gospodarzem poprzedniego szczytu w Katowicach była Polska, która na COP24 zaprezentowała się kontrowersyjnie, stawiając akcent na węgiel kamienny, za co organizacja CAN (Climate Action Network) przyznała Polsce tytuł Skamieliny Roku. Polska energetyka jest w tej chwili oparta na węglu w blisko 80 proc. i – jak wynika z projektu „Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021–2030” – jeszcze przez wiele lat węgiel kamienny ma decydować o obliczu szeroko pojętego rynku energetycznego w Polsce. Jego udział ma spadać sukcesywnie i dopiero w 2030 roku zmniejszy się do ok. 60 proc.

– Polska może stawiać na węgiel, ale to jest naiwne, krótkoterminowe politykierstwo, dlatego że w górnictwie pracuje 80 tys. osób, a 46 tys. rocznie umiera z powodu smogu. Taki typ postawy, jaki niekiedy się w Polsce pojawia, mógł być dobry 20–30 lat temu, kiedy nie było jeszcze widać tych zagrożeń środowiskowych. Dzisiaj już trzeba mieć głowę wypełnioną czarną sadzą, żeby nie dostrzegać ryzyka dla naszego życia, zdrowia i całej planety – mówi Michał Boni.

Jak ocenia, postawa ta się jednak zmienia. Społeczeństwo w Polsce w tej chwili staje się coraz bardziej prośrodowiskowe. Potwierdza to m.in. ubiegłoroczne badanie Kantar Millward Brown dla WWF Polska, z którego wynika, że 45 proc. Polaków jest niezadowolonych z dotychczasowej polityki państwa dotyczącej ochrony środowiska i popiera ją już tylko co trzeci. Węgiel, który według części polityków jest polskim narodowym dobrem, za wiodące źródło energii w przyszłości uznaje zaledwie 8 proc. badanych. 60 proc. Polaków ocenia również, że promocja odnawialnych źródeł energii przez władze kraju jest niedostateczna, a aż 66 proc. badanych chce, aby w przyszłości OZE było głównym paliwem energetycznym w Polsce.

– Trzeba rozmawiać ze społeczeństwem, trzeba skonstruować dialog społeczny tak, żeby nie straszyć wysokimi kosztami transformacji energetycznej. Trzeba pokazać, że w dłuższej perspektywie mamy wybór: albo brnąć w coś, co będzie nas niszczyło, albo wszyscy razem solidarnie ponosić koszty – mówi Michał Boni.

Senator SME Europe podkreśla też, że zmiany klimatyczne i związane z nimi problemy, takie jak m.in. nierówności społeczne, stały się już problemem na tyle palącym, że spychają w cień kwestie rozwoju gospodarczego.

– Świat stanął na krawędzi i dywagacje, że przemysł czy gospodarka czegoś potrzebują, w zderzeniu z ludzkim życiem i życiem planety, powinny zejść już w głęboki cień. Wszyscy powinniśmy sobie uświadomić, jak wielkie jest zagrożenie nierównowagą, którą wywołuje kryzys klimatyczny. Potrzebny jest osobny plan dotyczący plastiku, wody i smogu. Musimy się też zastanowić, jak te kwestie rozwiązać, zmieniając przy tym zachowania konsumentów – mówi Michał Boni.

Jego zdaniem od tych drobnych kroków bardzo wiele zależy, podobnie jak od mądrych decyzji na poziomie lokalnym czy globalnym.

– W Europie dyskutuje się Europejski Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej. Posłowie zeszłej kadencji zaproponowali 5 mld euro dla 41 regionów węglowych. Nie chodzi o to, żeby z dnia na dzień różne rzeczy zrobić, ale w perspektywie kilkunastu lat musimy mieć jasność, jakie kroki zostaną przedsięwzięte – mówi Michał Boni. – Podobnie się dzieje z przemysłem samochodowym. To wszystko razem powinno być połączone z innowacjami, dlatego że w ten sposób możemy wpłynąć na ocalenie globu, klimatu i naszego życia w taki sposób, żeby przemysł się rozwijał, a nie kurczył.

Źródło: Newseria

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO W OPAŁACH. CZEKAJĄ NAS PRZERWY W DOSTAWACH CIEPŁA

Wskaźniki rentowności w ciepłownictwie systemowym i płynności finansowej przedsiębiorstw z tego sektora są niepokojąco niskie.

– Oznacza to brak środków na konieczne inwestycje i zwiększa ryzyko upadłości oraz przerw w dostawach ciepła, które mogą pojawić się w końcówce przyszłego albo na początku 2021 roku, jeżeli nie zmieni się model regulacji w ciepłownictwie – prognozuje Jacek Szymczak, prezes IGCP. Poprawa rentowności sektora jest o tyle istotna, że w najbliższym czasie czeka go wiele wyzwań związanych z dostosowywaniem się do regulacji unijnych i wymogów środowiskowych.

– Pilnym problemem, który musi zostać rozwiązany w 2020 roku, jest zmiana modelu regulacji w ciepłownictwie. Bazując na oficjalnych danych, rentowność w sektorze ciepłownictwa systemowego za ubiegły rok jest na poziomie 1,88 proc. i spadła o kilka procent w stosunku do poprzedniego. O wiele bardziej niebezpieczny jest fakt, że wskaźnik płynności finansowej przedsiębiorstw regulowanych jest na poziomie 0,61, podczas gdy poziom bezpieczny dla funkcjonowania podmiotu gospodarczego wynosi 1,2. To oznacza, że prawie 40 proc. zobowiązań nie ma pokrycia w przychodach. Upadają nawet nie te przedsiębiorstwa, które pokazują ujemną rentowność, ale takie, które nie mają pieniędzy, mają bardzo niskie współczynniki płynności – mówi agencji Newseria Biznes Jacek Szymczak, prezes zarządu Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Jak podkreśla, niska rentowność to zagrożenie dla funkcjonowania przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich, i duży problem, ponieważ firmy nie mają środków na podejmowanie inwestycji i modernizowanie jednostek wytwórczych w celu dostosowywania ich do wymogów środowiskowych.

– Musimy w racjonalny sposób odchodzić od węgla, tam, gdzie jest to uzasadnione stosować coraz więcej rozwiązań opartych na gazie, na odnawialnych źródłach energii. Nie zrobimy tego, nie mając odpowiedniego poziomu rentowności – mówi Jacek Szymczak.

Prezes IGCP ocenia również, że nie ma na razie zagrożenia przerwami w dostawach ciepła. Jeśli jednak w perspektywie 2020 roku nie zmieni się model regulacji, to przy rosnących cenach uprawnień do emisji CO2 i kosztach wewnętrznych, które wynikają m.in. z wahań cen paliw, takie zagrożenie może pojawić się w końcówce przyszłego albo na początku 2021 roku.

– Ekonomia jest nieubłagana. Skoro wskaźniki rentowności i płynności pokazują, że istnieje zagrożenie funkcjonowania dla bardzo wielu przedsiębiorstw, szczególnie w obszarze Polski powiatowej, to trzeba wziąć to poważnie pod uwagę – podkreśla Jacek Szymczak.

Poprawa rentowności sektora jest o tyle istotna, że w najbliższym czasie czeka go wiele wyzwań związanych z wdrażaniem i dostosowywaniem się do regulacji unijnych i krajowych: od Pakietu Zimowego poprzez dyrektywy o OZE i efektywności energetycznej aż po wdrożenie rynku mocy czy reformę systemu ETS-ów (handlu uprawnieniami do emisji CO2), która w 2021 roku ograniczy ilość darmowych uprawnień.

– Wiemy, że w perspektywie 2030 roku trzeba zwiększyć udział odnawialnych źródeł energii o 32 proc. i poprawić efektywność energetyczną o 31 proc. Trzeba będzie zadbać o to, żeby systemy ciepłownicze w Polsce spełniały warunek tzw. efektywnego systemu ciepłowniczego, a także miały odpowiednią jakość ciepła w sieciach, bo to będzie warunkowało możliwość sprzedaży ciepła do nowych i dogłębnie modernizowanych budynków. Wiemy, co robić, natomiast wielkim wyzwaniem jest kwestia praktycznej realizacji tych wszystkich zadań – mówi Jacek Szymczak.

Ciepło systemowe gra ważną rolę w walce ze smogiem i ograniczaniem emisji CO2. W Polsce potencjał dla rozwoju sektora ciepłowniczego jest bardzo duży, bo ponad 100 miast średniej wielkości wciąż nie ma elektrociepłowni, a w wielu aglomeracjach sieć ciepłownicza wymaga gruntownej modernizacji. Branża podkreśla jednak, że nie będzie to możliwe bez specjalnej, dedykowanej ustawy, która umożliwi regulowanie stanu prawnego istniejących sieci ciepłowniczych i ich rozwijanie.

– Dzisiaj w miastach, kiedy trzeba przeprowadzić sieć przez działki należące do kilku, kilkunastu, a czasem nawet do kilkudziesięciu właścicieli, cały proces uzgodnień i pozyskania zgód na położenie sieci potrafi zająć nawet dwa lata. Bardzo dobrze się stało, że ciepłownictwo systemowe zostało uznane za efektywne narzędzie walki ze smogiem, ale trzeba zadbać, żeby przepisy prawne ułatwiały nam rozwój sieci. Skoro chcemy efektywnie walczyć ze smogiem, to jest kolejny obszar, którym należy się zająć – mówi Jacek Szymczak.

Nad strategią dla ciepłownictwa pracuje specjalny zespół powołany przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego w ubiegłym roku. Strategia ma być dokumentem wykonawczym do nowej „Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku”, która ma być gotowa do końca roku.

Źródło: Newseria

Fot. Własne

ME: GÓRNICTWO DA POLSCE WĘGIEL JESZCZE PRZEZ TRZY DEKADY

– Perspektywa polskiego górnictwa to nie będzie dynamiczny rozwój, a raczej jego stabilizacja i dopasowanie do rynku – mówi Adam Gawęda, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii. Jak podkreśla, przemysł górniczy będzie mieć stabilną pozycję co najmniej w perspektywie 20–30 lat, co wynika m.in. z oddawania do użytku nowych bloków węglowych i faktu, że polska energetyka jest oparta o ten surowiec w niemal 80 proc. Konieczne będzie jednak podnoszenie efektywności wydobycia i utrzymywanie zatrudnienia na stabilnym poziomie.

– W Polsce przemysł górniczy jeszcze w perspektywie co najmniej 20–30 lat będzie sektorem, który będzie dostarczać paliwo dla energetyki. Ta energetyka się znacząco zmienia i unowocześnia. Wprowadzamy do systemu nowoczesne bloki, pracujące na parametrach nadkrytycznych – to ostatnio oddane do eksploatacji w Opolu bloki V i VI, niedługo Jaworzno – blok 910, a w jeszcze w dalszej perspektywie Ostrołęka – blok C – mówi agencji Newseria Biznes Adam Gawęda, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii.

Niedawno PGE przekazała do eksploatacji dwa nowe bloki nr 5 i 6 na węgiel kamienny w Elektrowni Opole. Te zasilą nawet 4 mln gospodarstw domowych i mają produkować do 12,5 TWh energii elektrycznej rocznie. Bloki zostały wybudowane w nowoczesnej technologii, dzięki czemu będą emitować o 20–30 proc. mniej dwutlenku węgla niż bloki starszej generacji. To największa inwestycja przemysłowa w Polsce po 1989 roku, a dla PGE – również ostatnia inwestycja w źródła oparte na węglu kamiennym. Na ukończeniu jest już nowy, bardziej ekologiczny blok 910 w Jaworznie, który ma zostać oddany do użytku na początku 2020 roku, a w połowie br. ruszyła budowa nowego bloku o mocy 1000 MW w Ostrołęce.

– W związku z tym dla tej energetyki zawodowej będzie potrzebne paliwo w postaci węgla kamiennego i brunatnego – mówi Adam Gawęda.

Węgiel to w Polsce podstawowy nośnik energii elektrycznej, ciepła i produkcji koksu. W 2017 roku udział produkcji energii elektrycznej z węgla kształtował się na poziomie 77 proc. Jak wynika z projektu „Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021–2030”, jeszcze przez wiele lat węgiel kamienny ma decydować o obliczu szeroko pojętego rynku energetycznego w Polsce, dlatego konieczne jest zagwarantowanie jak najwyższej racjonalności wydobycia i wykorzystania tego surowca, żeby zapewnić stabilne dostawy węgla na potrzeby rynku energetycznego, rynku ciepła i rynku koksu.

– Perspektywa funkcjonowania polskiego górnictwa to nie będzie dynamiczny rozwój. To będzie jego stabilizacja i dopasowanie do rynku, związanego głównie z energetyką zawodową, ale również rynku szeroko rozumianego, czyli do zakładów komunalnych, energetyki przemysłowej, elektrociepłowni i wszędzie tam, gdzie węgiel może być wykorzystywany w sposób korzystny i czysty dla środowiska. Zwróćmy też uwagę, że modernizowane elektrociepłownie pracujące w systemie kogeneracji to w naszym przekonaniu bardzo dobry kierunek, który należy rozwijać, żeby on dobrze funkcjonował w systemie ciepłowniczym – mówi wiceminister energii.

Podczas wrześniowego Forum Ekonomicznego w Krynicy minister Krzysztof Tchórzewski podkreślał, że rozłożona na lata transformacja energetyczna zapewni również pewność i stabilność funkcjonowania górnictwa. Rządowe strategie zakładają, że udział węgla w produkcji energii elektrycznej będzie dominujący co najmniej w perspektywie dwóch kolejnych dekad, ale ma sukcesywnie spadać (do poziomu 60 proc. w 2030 roku).

– Aby utrzymać potencjał wydobywczy, powinniśmy podnosić efektywność, wydajność i utrzymywać zatrudnienie na stabilnym, dobrym poziomie – podkreśla Adam Gawęda. – Nowe rejony, które będą niedługo oddawane do eksploatacji, pozwolą na to, żeby uczniowie czy absolwenci szkół średnich znajdowali miejsca pracy w tych kopalniach, ale w naturalny sposób ci, którzy wchodzą w wiek emerytalny, będą z nich odchodzili. Dlatego tutaj nie będziemy obserwować znaczącego wzrostu zatrudnienia ani też znaczącego spadku.

Jak pokazują dane Agencji Rozwoju Przemysłu, sektor górniczy zatrudnia w Polsce 83,1 tys. pracowników. We wrześniu krajowi producenci wydobyli łącznie 5,0 mln ton węgla przy sprzedaży na poziomie 5,1 mln ton. To oznacza, że sprzedaż węgla kamiennego przekroczyła poziom wydobycia po raz pierwszy od siedmiu miesięcy.

Według założeń rządu w Polsce popyt na węgiel ma być pokrywany przede wszystkim z zasobów krajowych, a surowiec importowany będzie mieć charakter uzupełniający. „Koszty wydobycia węgla w Polsce powinny być konkurencyjne w stosunku do surowca z importu, tak aby możliwe było wykorzystanie krajowego potencjału bez obniżania efektywności gospodarki” – wynika z projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku.

Jednak na razie sytuacja rynkowa wygląda odwrotnie: polski surowiec jest o około połowę droższy od importowanego, przez co import węgla wzrasta. Według danych ME – w 2018 roku sięgnął blisko 20 mln ton przy czym prawie 13,5 mln ton sprowadzono z Rosji (dotychczas rekordowy poziom importu miał miejsce w 2011 roku, kiedy z zagranicy sprowadzono 15 mln ton węgla). Opłacalność wydobycia węgla w Polsce obniżają m.in. wymogi klimatyczne UE (koszty uprawnień do emisji dwutlenku węgla) oraz fakt, że w Polsce surowiec jest wydobywany droższą metodą głębinową (przez co opłaca sprowadzać się go z miejsc, gdzie węgiel wydobywany jest odkrywkowo).

– Niedobory inwestycyjne, brak robót przygotowawczych w latach 2012–2015 spowodowały niedobór tego surowca, a w konsekwencji dość duży import. Ale już w tym roku zauważalny jest spadek tego importu. Trzeba odbudować ten potencjał, który będzie zapewniał dostawy węgla dla polskiej energetyki, do zakładów ciepłowniczych – mówi sekretarz stanu w Ministerstwie Energii.

W 2018 roku górnictwo węgla kamiennego wypracowało 1,25 mld zł zysku, a polskie kopalnie przeznaczyły na inwestycje w sumie ponad 2,5 mld zł (o ponad 1 mld zł więcej niż w 2017 roku).

Fot. Ministerstwo Energii

Źródło: Newseria

POLSKA ENERGETYKA POTRZEBUJE WIELOMILIARDOWYCH INWESTYCJI

Transformacja energetyczna będzie kosztowała setki miliardów i jest to ogromne wyzwanie dla całej gospodarki.

Polska energetyka w blisko 80 proc. opiera się na węglu. Według rządowych strategii w kolejnych latach jego udział ma sukcesywnie spadać, do 60 proc. w 2030 roku, przy równoczesnym zwiększaniu udziału odnawialnych źródeł, do 27 proc. w 2030 roku. Transformacja energetyczna to jednak proces obliczony na dziesięciolecia, wymagający stabilnych ram prawnych i przede wszystkim wielomiliardowego finansowania. – Jeżeli tylko zostaną podjęte trudne decyzje odnośnie do skierowania sektora energetycznego na odpowiedni tor, środki na ten cel na pewno się znajdą – mówi Anna Chmielewska, zastępca dyrektora EBOR.

– Transformacja energetyczna będzie kosztowała setki miliardów i to jest ogromne wyzwanie dla całej gospodarki. W skali globalnej tych środków jest naprawdę dużo – mówi agencji Newseria Biznes Anna Chmielewska, zastępca dyrektora European Bank for Reconstruction and Development.

Cele klimatyczne UE zakładają, że do 2030 roku emisja gazów cieplarnianych zostanie zredukowana minimum o 40 proc. w stosunku do poziomu z 1990 roku, do tego czasu ma też zostać osiągnięty 27-proc. udział OZE w unijnym miksie energetycznym.

Ramy dla transformacji polskiego sektora energetycznego wyznaczą będąca w trakcie przygotowania „Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku” oraz „Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku” (KPEiK), negocjowany z Komisją Europejską. Dziś ok. 77 proc. energii elektrycznej w Polsce jest wytwarzane z węgla kamiennego i brunatnego. Długoterminowe strategie zakładają, że w kolejnych latach jego udział ma sukcesywnie spadać do 60 proc. w 2030 roku. Równocześnie Polska będzie stawiać na dywersyfikację nośników energii, zwiększając udział OZE – z obecnego poziomu 14 proc. do ok. 27 proc. w 2030 roku oraz ok. 50 proc. do 2040 roku.

Transformacja polskiej energetyki to jednak proces obliczony na dziesięciolecia, wymagający stabilnych ram prawnych i przede wszystkim wielomiliardowego finansowania.

– Konieczne jest zarówno finansowanie kapitałowe, jak i dłużne, które od lat stanowi podstawę finansowania inwestycji infrastrukturalnych. Tutaj mamy zarówno sektor bankowy, jak i emisje zielonych obligacji, tzw. sustainability bonds, a grono inwestorów się poszerza. Mamy także inwestorów kapitałowych w formie funduszy infrastrukturalnych i środki europejskie. Tak więc jeżeli tylko zostaną podjęte trudne decyzje odnośnie do skierowania sektora energetycznego na odpowiedni tor, to środki na sfinansowanie tej transformacji na pewno się znajdą – zapewnia Anna Chmielewska.

Propozycja przedstawiona przez Komisję Europejską w maju ub.r. zakłada, że nowa unijna siedmiolatka na lata 2021–2027 nie będzie już co prawda tak hojna dla Polski, która ma otrzymać o 25 proc. mniej na politykę spójności, jednak finansowanie transformacji energetycznej wciąż pozostaje jednym z unijnych priorytetów i środków na ten cel nie zabraknie.

Alternatywą może być też m.in. szybko rosnący rynek zielonych obligacji (green bonds), finansujących projekty związane z ekologią, ochroną środowiska czy poprawą jakości powietrza. Od kilku lat z powodzeniem emitują je już samorządy i miasta takie, jak Oslo czy Sztokholm. Polska – jako pierwszy kraj na świecie – już w 2016 roku wyemitowała zielone obligacje na kwotę 750 mln euro na sfinansowanie ulg i dotacji dla firm wytwarzających zieloną energię. W ubiegłym roku dokonała kolejnej emisji zielonych obligacji o wartości 1 mld euro, która spotkała się z olbrzymim zainteresowaniem rynku (jak podało MF, inwestorzy chcieli kupić papiery o wartości aż 3,25 mld euro).

Z danych KPMG i DNB Banku wynika, że globalna wartość zielonych obligacji wyniosła w 2018 roku 167,3 mld dol. (wzrost z 162,1 mld dol. rok wcześniej). Szacunki rynkowe mówią, że w tym roku będzie to już 250 mld dol.

– Mechanizmy wsparcia regulacyjnego pomagają maksymalnie wykorzystać finansowanie dłużne. Pozwala to zapewnić pewną przewidywalność ram prawnych i przepływów gotówkowych. Wobec tego pomagają sfinansować inwestycje w sposób szybki i efektywny kosztowo, tym samym przyczyniając się do jak najniższego kosztu energii dla odbiorców końcowych – mówi Anna Chmielewska.

Jak podkreśla, dodatkiem jest także wsparcie ze strony instytucji międzynarodowych, chociaż one rzadko finansują tego typu inwestycje samodzielnie.

– Zwykle pełnią rolę mobilizatora dla finansowania zewnętrznego w celu przekonania, że wystarczająco bezpiecznie jest zainwestować w dany projekt – mówi Anna Chmielewska.

W kolejnych latach istotnym elementem finansowania inwestycji energetycznych na dużą skalę będą także raczkujący w Polsce rynek mocy oraz aukcje OZE.

– Jako EBOR sfinansowaliśmy pierwszą dużą farmę wiatrową w Potęgowie, która korzysta z systemu aukcyjnego. Widzimy coraz większe zainteresowanie innych banków finansowaniem w tej formule. Jest to system zbliżony do systemów w innych krajach, które są dobrze bankowalne i pomagają osiągnąć jak najniższe ceny dla odbiorcy końcowego – podkreśla Anna Chmielewska. – To samo dotyczy rynku mocy. Tu jesteśmy dopiero na początku drogi, ale tym, co ważne w każdym systemie wsparcia, jest jego przewidywalność i wiara rynku w to, że on będzie trwał w niezmienionej formie.

Fot. Pixabay

Źródło: Newseria

SEZON GRZEWCZY: CENY WĘGLA W UE NIE ROSNĄ

Mimo rozpoczynającego się sezonu grzewczego ceny węgla w Europie nie rosną i znajdują się na poziomie poniżej 60 $ za tonę. W nadchodzącym czasie należy spodziewać się korekty w okolice nieco ponad 50 $.

Pod koniec września br. tona węgla w kluczowych portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wynosiła 63 $ za tonę. Kolejne tygodnie przyniosły niewielkie wahania cenowe, które jednak skorygowały koszt tony węgla znacząco w dół. 29 października było to 58 $. Tymczasem w Europie rozpoczął się sezon grzewczy gdy popyt na „czarne złoto” powinien mocno rosnąć windując cenę. Dlaczego tak się nie dzieje? Powodów jest kilka:

Jednym z najistotniejszych jest ogólnoeuropejski trend związany z zaostrzającą się polityką klimatyczną. Wysoki poziom cen uprawnień do emisji CO2 spowodował, że produkcja energii elektrycznej w oparciu o węgiel spadła w Unii Europejskiej o 16 proc. w 2 kwartale 2019 r. w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku (dane pochodzą z DG Energy). Pod tym względem rekordowy był czerwiec kiedy zanotowano najniższe zużycie węgla od momentu rozpoczęcia pomiarów. Zjawisko to oczywiście nie zniknęło w 3 kwartale roku i ma poważny wpływ na rynek „czarnego złota”.

Spadły także ceny frachtu (do poziomu 12.90 $/t) na kluczowych szlakach atlantyckich. Mimo, że te same stawki na szlakach pomiędzy Europą i Azją wzrosły, przełożyło się to na sporą nadpodaż surowca w ARA i wpłynęło na zahamowanie tradycyjnego wzrostu cen jaki powinien mieć miejsce w okolicach rozpoczęcia sezonu grzewczego.

Podobnie sytuacja kształtuje się w przypadku węgla rosyjskiego. Rosjanie posiadają spore zwały w Zagłębiu Kuzbaskim i mają poważny problem z ich sprzedażą w związku ze słabnącym popytem. Z tego względu Rosyjskie Koleje Żelazne obniżyły taryfy przewozowe, a firmy handlujące rosyjskim węglem takie jak KTK oferują rabaty wynoszące nawet kilkadziesiąt procent. Poszukiwane są także nowe rynki zbytu dla „czarnego złota” z Syberii. Rosjanie prowadzą aktywne rozmowy z Indiami na temat budowy linii kolejowej, którą będzie dostarczany rosyjski węgiel.

Przy okazji warto nadmienić, że całościowo import węgla w Unii Europejskiej spadł rok do roku o 22% i był najniższy od momentu prowadzenia pomiarów przez DG Energy. To pokazuje, że trwałe odbicie cen węgla w ARA jest dziś niemożliwe, a korekt należy się spodziewać raczej w obszarze oscylującym nieco ponad 50 $ za tonę.

Świadczą o tym m.in. dane z Chin. Ich tempo wzrostu gospodarczego spadło w trzecim kwartale br. do 6% co jest najniższą wartością od 27 lat. Ma na to wpływ m.in. konflikt handlowy ze Stanami Zjednoczonymi, słabnący popyt wewnętrzny etc.

Fot. Pixabay

KE WSZCZĘŁA POSTĘPOWANIE W KWESTII POMOCY PUBLICZNEJ DOT. MODERNIZACJI 5 SIECI CIEPŁOWNICZYCH

25 października Komisja Europejska oficjalnie wszczęła postępowanie mające na celu ocenę, czy plany wsparcia modernizacji 5 sieci ciepłowniczych w południowo-wschodniej Polsce są zgodne z przepisami UE dotyczącymi pomocy państwa.

Polska powiadomiła Komisję o planowanym wsparciu publicznym modernizacji sieci ciepłowniczych w pięciu gminach tj. Tarnobrzegu, Ropczycach, Lesku, Dębicy i Ustrzykach Dolnych (wszystkie położone na terenie województwa podkarpackiego).

Projekty, które skorzystałyby ze wsparcia, wybrano w 2016 r. w drodze przetargu. Planowane wsparcie miałoby formę bezpośredniej dotacji finansowanej z funduszy strukturalnych UE zarządzanych przez Polskę. Powyżej wskazane systemy ciepłownicze wytwarzają ciepło głównie z kotłów węglowych. Proponowana modernizacja ma więc polegać na modernizacji, a w niektórych przypadkach, rozbudowie sieci rurociągów wokół istniejących ciepłowni, ale nie samych instalacji.

Unijne przepisy dotyczące pomocy państwa zezwalają państwom członkowskim na wspieranie sieci ciepłowniczych, z zastrzeżeniem warunków określonych w wytycznych Komisji z 2014 r. Wytyczne te informują, że projekty muszą spełniać kryteria „efektywnego ciepłownictwa komunalnego”, które zostały szczegółowe opisane w dyrektywie w sprawie efektywności energetycznej.

Powodem wszczęcia postępowania przez Komisję są obawy, że planowane wsparcie może nie być zgodne z przepisami UE dotyczącymi pomocy państwa, ze względu na niespełnianie powyższych przesłanek. Zgłoszone przez Polskę wsparcie publiczne według Komisji może wspierać nieefektywne systemy ciepłownicze zasilane ciepłem z kotłów głównie opalanych węglem. Nie rozwiązałoby to zatem wskazywanego przez KE problemu.

Otwarcie postępowania daje Polsce i zainteresowanym stronom trzecim możliwość przedstawienia uwag. Nie przesądza to jednak o wyniku dochodzenia.

Więcej informacji znaleźć można pod numerami spraw SA.51987, SA.52084, SA.52238, SA.54236 i SA.55273 w rejestrze pomocy państwa na stronie internetowej Komisji poświęconej konkurencji.

Fot. Pixabay
Źródło: KE

KREDYTY NA INWESTYCJE GAZOWE ZOSTANĄ WSTRZYMANE?

W Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI) toczy się obecnie dyskusja o zmianie jego strategii. Czy kredytowanie źródeł energii opartych na gazie ziemnym stanie się utrudnione? Jak wpłynie to na przyszłość ciepłownictwa?

Branża ciepłownicza w Polsce stoi dziś przed wielkim wyzwaniem modernizacyjnym. To proces, który musi zostać przeprowadzony w związku z silnym uzależnieniem całego sektora od węgla i pogłębiającą się polityką klimatyczną Unii Europejskiej (rosnące w szybkim tempie ceny uprawnień CO2). Z drugiej strony napotyka on na olbrzymi problem w związku z taryfami URE, które nie pozwalają firmom ciepłowniczym generować odpowiedniego poziomu zysków, z których można byłoby sfinansować konieczną transformację.

Nie wiadomo jak dokładnie będzie przeprowadzona zmiana technologiczna w całej branży, ale powinna się ona opierać się na gazie ziemnym. „Błękitne paliwo” będzie zastępować węgiel jako podstawowe paliwo w ciepłownictwie, a w dalekiej przyszłości zapewni to możliwość zmodyfikowania turbin w kierunku wodoru.

Dyskusja tocząca się obecnie w EBI dokłada to przytoczonej powyżej wizji poważny znak zapytania. Jest to instytucja z siedzibą w Luksemburgu, która posiada kapitał własny niezależny od budżetu unijnego i stanowi główne źródło taniego kredytu dla energetyki. W udzielaniu pożyczek kieruje się własną strategią, której naczelną zasadą jest wspieranie celów wyznaczanych przez Komisje Europejską. Te natomiast zmieniają się z kadencji na kadencję. Ursula von der Leyen, nowa przewodnicząca „europejskiego rządu” wyraźnie zaostrza cele klimatyczne stojące przed Europą roztaczając wizję szybkiej wędrówki gospodarek krajów członkowskich ku neutralności klimatycznej w 2050 r.

Dyskusja tocząca się w ramach Rady Dyrektorów EBI (składa się z jednego przedstawiciela z każdego państwa członkowskiego oraz przedstawiciela Komisji Europejskiej) jest pochodną tego stanowiska i dotyczy m.in. przyszłej dostępności taniego kredytu dla inwestycji opierających się na gazie ziemnym. 15 października nie udało się co prawda dojść do konsensusu w tej sprawie, ale rozmowy mają być kontynuowane w listopadzie.

Przeciwko ostrzejszemu stanowisku EBI w stosunku do „błękitnego paliwa” są kraje Europy Środkowej, ale także Niemcy. Powód jest prosty – gaz stabilizuje ich systemy energetyczne w procesie odchodzenia od węgla. Jednak pozostałe kraje unijne wydają się dziś nieprzejednane i próbują przeforsować zmiany proponując w zamian zwiększenie preferencyjnego kredytowania inwestycji w OZE w państwach silnie uzależnionych od kopalin.

Jak zakończy się cała sprawa? Nie wiadomo, ale branża ciepłownicza powinna się jej przyglądać z uwagą. EBI w nowej kadencji Komisji Europejskiej ma bowiem pełnić ważną rolą w ramach wdrażanego „zielonego ładu”. Może się ona okazać kluczowa w kontekście pozyskiwania taniego pieniądza na strategiczne inwestycje. A za takie należy uznawać przebudowę ciepłownictwa, które w Polsce ma ogromny potencjał.

Fot. ebi.org