JAK CZECHY, NIEMCY I POLSKA PLANUJĄ POZBYĆ SIĘ WĘGLA

Przez dziesięciolecia Niemcy, Polska i Czechy znajdowały się w sercu europejskiego “trójkąta węgla brunatnego”, który produkuje większość energii elektrycznej z węgla na kontynencie. Jednak w obliczu zmian klimatycznych, które stały się obecnie głównym priorytetem politycznym, priorytet ten przesuwa się w kierunku odnawialnych źródeł energii – czytamy na EURACTIV.

Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres twierdzi, że wszystkie kraje OECED muszą wycofać się z węgla najpóźniej do 2030 roku, aby spełnić warunki Porozumienia Paryskiego w sprawie zmian klimatu.

Celem Unii Europejskiej, uzgodnionym przez przywódców UE w grudniu 2019 roku, jest osiągnięcie zerowej emisji netto do 2050 roku. Oznacza to, że Niemcy, Polska i Czechy – trzy największe spalarnie węgla w Europie – znajdują się pod rosnącą presją, aby przejść na czystą energię.

Dla tych krajów rezygnacja z węgla nie jest już tylko argumentem środowiskowym, ale w coraz większym stopniu jest także imperatywem ekonomicznym. Ceny CO2 na unijnym rynku węgla osiągnęły w ostatnich miesiącach historycznie wysoki poziom, przekraczając w kwietniu po raz pierwszy 40 euro za tonę, po latach spędzonych na poziomie poniżej 10 euro.

To sprawia, że węgiel kamienny i brunatny, najbardziej wysokoemisyjne źródła energii, stają się coraz mniej opłacalne ekonomicznie. Z niedawnego raportu ośrodka analitycznego Agora Energiewende wynika, że większość bloków na węgiel brunatny w Niemczech, Polsce i Czechach stanie się trwale nierentowna w drugiej połowie 2020 roku.

“Czas elektrowni węglowych dobiega końca, a wiele jednostek nie jest już rentownych. Te tendencje rynkowe muszą być odzwierciedlone w strategiach narodowych i skoordynowane w krajach trójkąta węglowego” – czytamy w raporcie.

Jednak strategie wycofywania węgla były w dużej mierze nieskoordynowane na poziomie regionalnym lub europejskim, a każdy kraj podejmował decyzje na własną rękę. Jest to szczególnie widoczne, gdy spojrzymy na politykę społeczną, aby poradzić sobie z ekonomicznymi i społecznymi skutkami transformacji.

“W rzeczywistości zawsze mamy do czynienia z sytuacją, w której ambicje polityczne są na poziomie europejskim, a narzędzia polityczne na poziomie krajowym” – mówi Judith Kirton-Darling, zastępca sekretarza generalnego IndustriALL, federacji związków zawodowych.

“Efektem tego jest efekt układanki i regionalne rozbieżności, z liderami i opóźnionymi w rozwoju” – powiedziała w wywiadzie dla EURACTIV.

Debata na temat węgla nie jest w Niemczech niczym nowym. Węgiel kamienny jest tam nierentowny już od lat 70. i przez 40 lat był subsydiowany, by utrzymać światło – mówi Philipp Litz, współautor badania z Agory Energiewende.

Pytanie brzmi, jak szybko te trzy kraje będą w stanie zamknąć swoje elektrownie węglowe i przejść na czystą energię. Według niemieckiego think-tanku, usunięcie z bilansu energetycznego tych krajów całej energetyki opartej na węglu brunatnym pozwoliłoby na redukcję emisji z sektora energetycznego o 32%-50% w stosunku do dzisiejszych emisji, w zależności od tempa przejścia.

Jednak samo zamknięcie kopalń węgla i przejście na czystsze źródła energii nie może nastąpić z dnia na dzień. Budowa nowych mocy energetycznych wymaga starannego planowania i lat, podczas gdy transformacja będzie miała również ogromne skutki społeczne, którymi należy się zająć.

Kwestia ta wysunęła się ostatnio na pierwszy plan, gdy Polska zdecydowała się przedłużyć wydobycie węgla w kopalni odkrywkowej Turów do 2044 r., pomimo pozwu ze strony Republiki Czeskiej, która skarżyła się na ryzyko zanieczyszczenia zasobów wody pitnej.

Polskie ministerstwo klimatu stwierdziło, że decyzja ta leży w interesie publicznym, ponieważ Turów dostarcza węgiel brunatny do pobliskiej elektrowni, która dostarcza około 5% energii elektrycznej w Polsce.

PGE, państwowa grupa energetyczna zarządzająca elektrownią, stwierdziła, że nagłe zamknięcie Turowa, który wraz z elektrownią jest głównym pracodawcą, może doprowadzić do załamania gospodarczego w województwie i zachwiać “stabilnością polskiego systemu energetycznego”.

Trzy podejścia do transformacji

Nic z tego nie jest jednak zaskoczeniem. Trzydzieści lat temu Niemcy, Polska i Czechy były w dużym stopniu uzależnione od węgla.

Jeszcze kilka lat temu żadne z nich nie chciało być pierwsze, ale rosnąca presja środowiskowa i ekonomiczna, w połączeniu z kurczącymi się zasobami, zmusiła je do zmiany – powiedziała Aleksandra Gawlikowska-Fyk, współautorka raportu z Forum Energii, polskiego think tanku.

Problemem dla wszystkich trzech krajów jest bezpieczeństwo dostaw energii po zamknięciu elektrowni węglowych.

Czechy i Niemcy są o krok przed Polską w procesie transformacji, ponieważ oba te kraje powołały komisję węglową, która ma ustalić datę wycofania się z węgla oraz zająć się społecznymi i ekonomicznymi skutkami transformacji.

Niemcy zdecydowały się na wycofanie węgla do 2038 r., podczas gdy decyzja Czech jest opóźniana. Niektórzy opowiadali się za wycofaniem do 2033 r., ale ostatnie zmiany w rządzie zwiększyły prawdopodobieństwo, że kraj ten przyjmie zalecenie komisji węglowej na 2038 r.

Spośród tych trzech krajów Niemcy poczyniły największe postępy w kierunku odnawialnych źródeł energii, osiągając 50% udział odnawialnych źródeł energii w swoim miksie energetycznym.

Czechy natomiast mają tę przewagę, że dysponują energią jądrową, która nie emituje dwutlenku węgla. Sześć reaktorów jądrowych w tym kraju dostarczało 35,2% czeskiej energii elektrycznej w 2019 r., podczas gdy Niemcy zgodziły się zamknąć swoją ostatnią elektrownię jądrową do 2022 r., co utrudnia osiągnięcie ich celów klimatycznych.

“Gdyby Niemcy zaczęły wycofywać węgiel zamiast energii jądrowej, miałoby to z pewnością pozytywny wpływ na ogólną emisję w kraju” – powiedział Litz.

Ogromnym znakiem zapytania w każdym z krajów jest także społeczny aspekt transformacji. Według Litza, wycofanie się z węgla w Niemczech jest mniej więcej zgodne z wiekiem emerytalnym osób pracujących w sektorze górnictwa węglowego, ale regiony muszą jeszcze ustalić, jakie miejsca pracy są możliwe dla następnych pokoleń.

Polska restrukturyzuje się, a nie odchodzi na emeryturę

Warszawa, na przykład, rozwija łańcuch dostaw baterii do pojazdów elektrycznych na Śląsku, najbardziej uzależnionym od węgla regionie Polski, gdzie górnictwo nadal odgrywa ważną rolę w lokalnej gospodarce.

A ponieważ większość energii elektrycznej w Polsce nadal wytwarzana jest z węgla, oczekuje się, że transformacja w Polsce potrwa dłużej niż w bogatszych Niemczech.

W tym miesiącu polski rząd doszedł do porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie zamknięcia ostatniej kopalni węgla w 2049 roku, tuż przed upływem terminu wyznaczonego przez UE na osiągnięcie zerowej emisji netto do 2050 roku. Choć ekolodzy potępili porozumienie za brak ambicji, związki zawodowe przypomniały, że jego zawarcie było bolesne.

“Pamiętajmy, że skala tego porozumienia to połowa górników węgla kamiennego w Europie, którzy są dziś objęci tym porozumieniem. Więc to jest kolosalna sprawa. I to dzieje się naprawdę w tempie, jeśli porównamy z tym, ile czasu zajęły negocjacje w innych krajach, na przykład w Niemczech” – mówi Judith Kirton-Darling, była brytyjska europosłanka, która obecnie jest zastępcą sekretarza generalnego IndustriALL, międzynarodowej organizacji związków zawodowych.

Według Kirton-Darling, porozumienie w sprawie zamykania polskich kopalń “jest planem awaryjnym dla pracowników, których dotyczy” i nie zapobiega wcześniejszemu zamykaniu kopalń węgla.

“Trzeba wprowadzić ludzi do pociągu, aby zmierzali we właściwym kierunku, a następnie kontynuować proces. I może się okazać, że w przyszłości, gdy będziemy kontynuować naszą podróż, pociąg przyspieszy” – powiedziała EURACTIV.

W Agorze Energiewende zakłada się, że zamknięcia elektrowni nastąpią wcześniej.

“Rok 2049 nie wydaje się w ogóle realistyczny i górnicy o tym wiedzą, ale myślę, że chcą, żeby to działało jak najdłużej, bo to jest coś, z czego wciąż czerpią zyski” – powiedziała Lidia Wojtal, ekspertka ds. polityki klimatyczno-energetycznej w niemieckim think-tanku.

Według niej, “istnieje też taki etos, że polscy górnicy są podstawą bezpieczeństwa energetycznego”. Ale to może się zmienić ze względu na kryzys gospodarczy spowodowany pandemią COVID-19, który przyspiesza zamykanie kopalń – powiedziała. “Mieliśmy pandemię, która złamała ten rodzaj jedności myślenia o konieczności wspierania górnictwa węglowego za wszelką cenę. Ludzie tracą pracę, tracą zdrowie, a żadna z tych grup, które zostały skrzywdzone przez pandemię, nie dostaje takiego wsparcia”.

Tymczasem polski rząd dąży do nacjonalizacji elektrowni węglowych należących obecnie do spółek energetycznych i umieszczenia ich w tak zwanym “złym banku” nierentownych aktywów, które otrzymają finansowanie z budżetu państwa do czasu, gdy będą mogły zostać wyłączone z eksploatacji.

W oświadczeniu polskie ministerstwo majątku państwowego stwierdziło, że umożliwi to “stopniową i długoterminową transformację sektora energetycznego” poprzez zastąpienie węgla źródłami niskoemisyjnymi i ekologicznymi.

Pomimo nadmiernego uzależnienia od węgla, Polska zaczyna podejmować kroki w kierunku czystszej energii. Produkcja energii elektrycznej z węgla spadła z 90% do poniżej 70% po raz pierwszy w zeszłym roku, głównie dzięki wzrostowi konsumpcji energii słonecznej. Moc elektrowni słonecznych wzrosła z 1,5 GW do 4 GW w 2020 roku.

Kraj dąży do osiągnięcia 50% udziału energii odnawialnej do 2030 roku i obecnie zmienia restrykcyjne prawo “10-H”, zakazujące turbinom zbliżania się na odległość mniejszą niż 10-krotność wysokości łopat do budynków i obszarów chronionych.

Największa polska firma energetyczna, PGE, już patrzy na energię odnawialną, planując do 2030 r. wzrost mocy o 3,5 GW w energetyce wiatrowej i 3 GW w energetyce słonecznej.

“Docelowo działalność spółki będzie obejmować wytwarzanie energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, nisko- i zeroemisyjne wytwarzanie ciepła, niezawodną infrastrukturę sieciową oraz nowoczesne usługi energetyczne. Kompleksowa modernizacja i przestawienie się na zieloną energię wymaga od Grupy PGE ogromnego wysiłku finansowego, organizacyjnego, ekonomicznego i społecznego” – podała spółka.

Większość zgadza się również, że Polska będzie potrzebowała gazu, aby wspierać tę transformację, szczególnie do początku lat 2030, kiedy to Polska planuje uruchomić swoją pierwszą elektrownię jądrową.

Wojtal ostrzegła jednak, że istnieje ryzyko, iż Polska stanie się zbyt zależna od gazu i powtórzy obecne trudności z węglem.

Ostrzegła również przed szybką transformacją, mówiąc: “To przyspieszenie jest dobre, ale jeśli robi się tak wiele w tym samym czasie bez spójnego planu, to można się spodziewać, że niektóre elementy transformacji w ogóle nie zadziałają. Niektóre z nich zostaną pominięte, zignorowane lub nie będą uwzględniać długoterminowych skutków zarówno dla gospodarki, jak i społeczeństwa.”

Źródło: Euroactiv
Fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *