Home Articles posted by Arkadiusz Stanisławski

GAWIN: NOWE TARYFY NA ENERGIĘ DO 17 GRUDNIA

Do wtorku 17 grudnia Urząd Regulacji Energetyki powinien wydać decyzję w sprawie taryf za energię elektryczną na 2020 rok.

To umożliwi przedsiębiorcom wprowadzenie nowych stawek od 1 stycznia, chyba że dialog ze spółkami obrotu się przeciągnie. Jak podkreśla prezes URE, przy podejmowaniu decyzji urząd bierze pod uwagę zmianę otoczenia gospodarczego i inne czynniki, które mają wpływ na cenę. – Te w ciągu ostatniego roku nie zmieniły się znacząco – podkreśla Rafał Gawin.

– Wnioski przedsiębiorstw energetycznych odnośnie do taryf na przyszły rok zostały złożone do Urzędu Regulacji Energetyki, obecnie jesteśmy w fazie dialogu. Nasze oczekiwania jeszcze są różne, ale mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia. Czasu zostało niewiele. Liczymy, że uda się zakończyć dialog pozytywnie i będziemy mogli zatwierdzić nowe taryfy na początku przyszłego tygodnia – mówi Rafał Gawin, prezes Urząd Regulacji Energetyki.

Każdej jesieni URE prowadzi postępowanie, które ma ustalić wysokość taryf za energię elektryczną na kolejny rok. Spółki obrotu kalkulują koszty energii kupowanej na rynku hurtowym i przekładają je na ceny dla odbiorców końcowych, czyli gospodarstw domowych. Następnie propozycje nowych taryf musi zaakceptować prezes URE. Zadaniem regulatora jest zadbać, żeby miały one racjonalne uzasadnienie w kosztach ponoszonych przez firmy energetyczne i odpowiadały warunkom rynkowym. Po szczegółowej weryfikacji wniosków URE zatwierdza nowe taryfy.

– Przedsiębiorstwa energetyczne kalkulują swoje taryfy, a zadaniem URE jest ocena kosztów, które zostały przyjęte do tych kalkulacji. Bierzemy pod uwagę zmiany otoczenia gospodarczego i czynniki, które mogą wpływać na ceny energii elektrycznej. Obecnie porównujemy 2019 i 2020 rok. W naszej ocenie nie było istotnych zmian na rynku. Na tej ocenie bazują nasze oczekiwania, a przedsiębiorstwa mają własne i trochę inaczej kalkulują swoje koszty i ceny – mówi Rafał Gawin.

Jak podkreśla, biorąc pod uwagę strukturę wytwarzania energii w Polsce, w cenach energii zasadniczym czynnikiem kosztotwórczym są uprawnienia do emisji dwutlenku węgla i koszty paliwa. W ostatnich latach ceny ze energię elektryczną kształtowały się na poziomie od ok. 250 zł/MWh w 2016 roku do ok. 242 zł/MWh w 2018 roku.

W tym roku odbiorcy końcowi nie odczuli podwyżek cen energii, ponieważ stawki zostały ustawowo zamrożone na poziomie z czerwca ubiegłego roku. W konsekwencji – w powszechnym mniemaniu – ceny nie wzrosły. Dotyczy to jednak wyłącznie ich nominalnego poziomu w rozliczeniach z odbiorcami, a nie rynkowych stawek, bo te realnie były wyższe. Różnicę pomiędzy rzeczywistymi, wyższymi kosztami a niezmienionymi cenami dla odbiorców końcowych pokryły rekompensaty dla przedsiębiorstw energetycznych (sprzedawców), które wprowadziła tzw. ustawa prądowa.

– Ustawa prądowa ustaliła ceny quasi regulowane. Przedsiębiorcy w rozliczeniach z odbiorcą końcowym są zobowiązani stosować stawki z 2018 roku, a różnica jest rozliczana właśnie w ramach rekompensat dla przedsiębiorstw energetycznych – mówi Rafał Gawin.

Ustalona zgodnie z rozporządzeniem wykonawczym do ustawy prądowej cena energii dla odbiorców końcowych w gospodarstwach domowych powinna w 2019 roku wynosić średnio od ok. 299 zł/MWh do ok. 313 zł/MWh. W ten sposób w rozporządzeniu ustalono niejako „quasi-taryfę” dla gospodarstw domowych. Można zatem powiedzieć, że gdyby nie tegoroczne dopłaty dla przedsiębiorstw energetycznych, to sprzedawcy, zgodnie z rozporządzeniem, na rachunkach dla odbiorców umieszczaliby ceny na takim właśnie poziomie.

Możemy zatem mówić o 27-procentowym uśrednionym wzroście cen energii w 2019 roku w stosunku do 2018, z czego mniej więcej połowa byłaby odczuwalna w rachunkach klientów.

– Ta zmiana pomiędzy 2018 i 2019 rokiem wynikała głównie ze wzrostu kosztu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Te wzrosły z poziomu około 5–7 euro za tonę w ubiegłym roku do ok. 25 euro obecnie. Wyższe były również koszty paliwa – mówi Rafał Gawin. – Odnośnie do 2020 roku nie widzimy natomiast takich zasadniczych zmian. W trakcie bieżącego roku ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla nie zmieniły się znacząco, na razie też nie obserwujemy wzrostu kosztów paliwa.

Dialog spółek z URE potrwa tak długo, aż regulator będzie przekonany że ich propozycje odpowiadają aktualnym warunkom rynkowym.

– Dialog z przedsiębiorstwami energetycznymi powinniśmy zakończyć do 17 grudnia, tak abyśmy mogli wydać decyzję tego dnia, bo ten termin umożliwia przedsiębiorstwom wprowadzenie nowych taryf do stosowania od 1 stycznia przyszłego roku. Jeśli przedłużymy ten termin, przedsiębiorstwa będą musiały uwzględnić ten czas i później będą mogły wprowadzić nowe taryfy – mówi Rafał Gawin.

Przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce zużywa około 2 MWh energii rocznie. Z danych Eurostatu za listopad br. wynika, że w pierwszym półroczu tego roku polskie gospodarstwa domowe płaciły za energię 0,13 euro za kWh. Tylko w dwóch krajach UE ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych są niższe niż w Polsce.

– Na rynku niemieckim duża część systemu wsparcia jest ponoszona właśnie przez klientów końcowych, czyli gospodarstwa domowe. Natomiast siła nabywcza konsumentów w Polsce i w Niemczech jest różna, więc uwzględniając ten czynnik, ceny dla polskich odbiorców końcowych są odpowiednio wyższe – mówi prezes Urząd Regulacji Energetyki.

Źródło: Newseria

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO WARUNKIEM POLSKIEGO „TAK” DLA NEUTRALNOŚCI KLIMATYCZNEJ

Zwiększenie pomocy finansowej dla rozwoju sieci ciepłowniczych znalazło się w katalogu, z którym polska delegacja pojedzie do Brukseli negocjować przyszłość krajowej gospodarki – dowiedziało się Nowoczesne Cieplownictwo.

Minister Klimatu, Michał Kurtyka, poinformował, że rząd przygotował „warunki brzegowe” na zbliżający się szczyt Rady UE, od których spełnienia uzależnia poparcie dla celu osiągnięcia neutralności klimatycznej przez Unię Europejską do 2050 r. To stan, w którym emisje gospodarek europejskich krajów będą bilansować się z naturalnym bądź technologicznym pochłanianiem gazów cieplarnianych.

Według informacji portalu Nowoczesne Ciepłownictwo, do ostatniej chwili trwała dyskusja nad ostatecznym katalogiem spraw istotnych z perspektywy interesów Polski. Wśród nich znalazło się kilka kategorii postulatów:

• Wodór: szybkie przyjęcie dyrektywy wodorowej, wsparcie finansowe dla wodoryzacji transportu.
• Atom: europejskie fundusze na rozwój technologii nuklearnych oraz ramowe wytyczne dot. pomocy publicznej w zakresie energetyki jądrowej.
• Węgiel: wprowadzenie mechanizmu cła węglowego, utrzymanie darmowych uprawnień dla przemysłu ciężkiego.
• Pomoc finansowa: wsparcie finansowe dla wymiany energochłonnych urządzeń w przemyśle, duże środki z funduszu spójności na wydajność energetyczną gospodarstw domowych, inwestycje sieciowe, sieci ciepłownicze.

Powyższy, niepełny katalog, uległ już kilka razy zmianom ponieważ sytuacja negocjacyjna związana z celem neutralności klimatycznej jest dynamiczna. Według informacji Nowoczesnego Ciepłownictwa kilka dni temu rząd RP dowiedział się, że Czechy i Węgry dogadują się z Komisją Europejską „za plecami” Warszawy i doszły już do wstępnego porozumienia z Brukselą w zakresie zgody na neutralność klimatyczną do 2050 r. Polska pozostała osamotniona, a nasza pozycja negocjacyjna jest słaba. Dlatego Minister Klimatu, Michał Kurtyka będzie chciał przesunąć decyzję ws. neutralności na marzec i połączyć tę kwestię z nową perspektywą budżetową UE, aby bardziej konkretnie porozmawiać o pieniądzach.

Fot. Ministerstwo Klimatu

KURTYKA NA FRONCIE NEUTRALNOŚCI KLIMATYCZNEJ

Minister Kurtyka stoi przed trudnym zadaniem. Z jednej strony Europa naciska by Polska zgodziła się na neutralność klimatyczną do 2050 r. Z drugiej należy nasz kraj odpowiednio zabezpieczyć na czas transformacji.

W dzisiejszym Pulsie Biznesu można przeczytać bardzo ciekawy wywiad redaktor Magdaleny Graniszewskiej z ministrem klimatu Michałem Kurtykę. Najciekawszy fragment dotyczy grudniowego szczytu Rady Europejskiej, który ma zdecydować o wdrażaniu neutralności klimatycznej UE do 2050 r. (to sytuacja, w której emisje gazów cieplarnianych bilansują się z ich naturalnym i technologicznym pochłanianiem).

Kurtyka odpowiedział wymijająco na pytanie czy Polska da na to swoją zgodę, ale raczej nie dlatego, że pozbawieni sojuszników będziemy tę kwestię wetować. Taka możliwość wydaje się nieprawdopodobna ponieważ rząd Zjednoczonej Prawicy konsekwentnie popiera politykę klimatyczną UE (wsparł np. reformę systemu handlu emisjami). De iure Komisja Europejska takiej zgody od władz w Warszawie nawet nie potrzebuje do puszczenia koła zamachowego w ruch, na szczęście w Europie ważne są także niepisane zasady…

O co więc chodzi Kurtyce?

Mam nadzieję, że nie o brak planu jak sprawę rozwiązać. Niestety aby zagwarantować sobie “poduszkę powietrzną” w negocjacjach z eurokratami nie wystarczy głośno krzyczeć, że w zamian za większą pomoc finansową będziemy popierać ich politykę. Trzeba tę frazę sprowadzić do poziomu konkretu, mechanizmów, przepisów, gwarancji. Pewnym pocieszeniem pozostaje fakt, że jeśli tej sprawy nie uniesie Kurtyka, człowiek dobrze wykształcony i lubiany w Brukseli, to alternatywy po prostu dziś nie ma.

Tymczasem czasu jest niewiele, brukselskie młyny mielą ziarna powoli, ale skutecznie. Specjalna grupa ds. przemysłu energochłonnego opublikowała już swój dokument stanowiący fundament neutralizacji klimatycznej całego przemysłu w Europie. Komisja przedstawi zalecenia państwom członkowskim, Radzie ds. Konkurencyjności UE oraz Parlamentowi Europejskiemu na początku przyszłego roku.

To już się dzieje, mimo, że nie ma jeszcze politycznej zgody na wdrażanie neutralności klimatycznej do 2050 r.

Fot. Ministerstwo Środowiska

PGE EC STAWIA NA PRODUKCJĘ CIEPŁA Z ODPADÓW

Żeby zapewnić równy i transparentny sposób traktowania wszystkich potencjalnych kontrahentów, spółka PGE Energia Ciepła ogłosiła postępowanie na dostawę odpadów komunalnych do nowoczesnej spalarni w Rzeszowie. Będzie z nich produkować ciepło.

Zgodnie z przepisami, które weszły w życie na początku września, samorządy mogą przekazywać swoje odpady komunalne do spalarni położonych na obszarze całej Polski, jeśli tylko im się to opłaca. Te natomiast powinny odbierać je od wszystkich zainteresowanych podmiotów. Spółka PGE Energia Ciepła, która zarządza jedną z najnowocześniejszych w Europie instalacji do termicznego przetwarzania odpadów w Rzeszowie, ogłosiła otwarty konkurs, żeby zapewnić równość traktowania wszystkim samorządom. W otwartym postępowaniu konkursowym wybrała 10 podmiotów, które w 2020 roku będą dostarczać odpady do rzeszowskiej instalacji.

– Nasza instalacja to nie jest typowa spalarnia. Odpady są w niej pełnowartościowym paliwem, produkujemy z nich ciepło i energię elektryczną, która następnie jest dostarczana mieszkańcom Rzeszowa. To oni są konsumentami tej energii i korzystają z faktu, że trafiające do nas odpady są tanim paliwem do produkcji energii. Wybraliśmy do tego najlepszą technologię do termicznego zagospodarowania odpadów, sprawdzoną na całym świecie. Instalacje do oczyszczania spalin również są najnowocześniejsze w Europie. Mamy znacznie niższe emisje niż te, które są określane normami europejskimi, pod względem ekologii jesteśmy liderem w Europie – mówi agencji Newseria Biznes Grzegorz Gilewicz, dyrektor PGE Energia Ciepła Oddział Elektrociepłownia w Rzeszowie.

Należąca do PGE Instalacja Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii (ITPOE) w Rzeszowie działa od października ubiegłego roku. Korzystają z niej jednostki samorządu i mieszkańcy miasta. Aktualnie zakład może zutylizować ok. 100 tys. ton odpadów w skali roku. Dotąd trafiały do niego przede wszystkim odpady z Rzeszowa. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 2012 roku gminy te miały bowiem obowiązek przekazywania swoich odpadów do instalacji regionalnej, a ITPOE jako jedyna w regionie pełniła taką funkcję.

Sytuację zmieniła jednak nowelizacja, która weszła w życie 6 września br. Jej głównym celem jest zwiększenie konkurencyjności na rynku odpadów. Dlatego zniosła tzw. regionalizację, czyli zlikwidowała status regionalnych instalacji do przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych. Innymi słowy, odtąd gminy mogą przekazywać swoje odpady do instalacji położonych na obszarze całego kraju, jeżeli tylko im się to opłaca.

– Po wejściu w życie tej nowelizacji gminy mogą teraz dowolnie przekazywać odpady do instalacji w całej Polsce. Z kolei instalacje takie jak nasza powinny odbierać je od wszystkich zainteresowanych podmiotów – mówi Grzegorz Gilewicz.

Żeby zapewnić równy i transparentny sposób traktowania wszystkich potencjalnych kontrahentów, spółka PGE Energia Ciepła ogłosiła postępowanie na dostawę odpadów komunalnych do ITPOE w Rzeszowie.

– Jedynym kryterium, którym się kierujemy, jest transparentność. Musimy zadbać, żeby każda gmina czy firma reprezentująca daną gminę, która odbiera od niej odpady, mogła je do nas dostarczyć i żeby warunki były jednakowe dla wszystkich. Dlatego doszliśmy do wniosku, że najlepszą formą będzie zorganizowanie otwartego konkursu ofert, w którym będą mogły wziąć udział podmioty z całej Polski – mówi Grzegorz Gilewicz.

Biorąc pod uwagę potrzeby lokalnej społeczności, w II etapie podstępowania spółka wprowadziła jednak kryterium, zgodnie z którym co najmniej 50 proc. dostarczanych do ITPOE odpadów ma pochodzić z województwa podkarpackiego. Dodatkowo, żeby zdywersyfikować dostawy, spółka wymaga, aby odpady dostarczały co najmniej trzy różne podmioty.

– Podstawowym kryterium jest cena, niemniej po analizie pierwszego etapu konkursu doszliśmy do wniosku, że jednak te odpady powinny być zagospodarowywane głównie z Podkarpacia, gdzie jesteśmy jedyną instalacją, która robi to w sposób kompleksowy. Dlatego wprowadziliśmy kryterium, że maksymalnie 50 proc. odpadów może pochodzić spoza Podkarpacia i dzięki temu ustaliliśmy pewną preferencję dla tutejszych gmin – mówi Grzegorz Gilewicz.

Do tej pory Rzeszów i ościenne gminy korzystały też z najniższych w regionie kosztów zagospodarowania odpadów w ITPOE. Nowelizacja przepisów i zmiana zasad ich dostarczania oznacza dla nich konieczność dostosowania się do konkurencyjnych, rynkowych stawek.

– Rzeszowskie gminy nie są zadowolone z takiego obrotu sprawy. Stawiały postulaty, że bogate miasta mogą zaoferować wyższe ceny i w związku z tym ich oferty mogą być niekonkurencyjne. Uspokoiliśmy jednak mieszkańców Rzeszowa i okolicznych gmin, wprowadzając warunek ograniczający możliwość wyboru ofert spoza Podkarpacia – podkreśla Grzegorz Gilewicz.

Wczoraj komisja konkursowa poinformowała, że postępowanie PGE na dostawę zmieszanych odpadów komunalnych do ITPOE zostało zakończone. Wybranych zostało w nim 10 podmiotów, które w 2020 roku będą dostarczać odpady do rzeszowskiej instalacji.

– Podejmując decyzję o budowie tej instalacji, chcieliśmy zagospodarowywać odpady z Rzeszowa. Tutaj nic się nie zmieniło. Jesteśmy gotowi odbierać odpady z Rzeszowa i będziemy to robić. Natomiast włodarze miasta muszą zrozumieć, że zmieniły się uwarunkowania kosztowe i to nie oni, ale operator instalacji ustala ceny za zagospodarowanie odpadów – mówi Grzegorz Gilewicz. – Te opłaty, które ponoszą mieszkańcy, zawierają w sobie wiele innych kosztów. My odpowiadamy tylko za jeden – i to wcale nie ten największy. Są jeszcze koszty odbioru, transportu, opłat za selektywną zbiórkę i segregację odpadów. To nie my decydujemy o tym, jaka będzie wysokość opłat. Decydują zarządy miast, które mają pełną kalkulację kosztów i na tej podstawie ustalają opłaty dla mieszkańców.

Łącznie w postępowaniu na dostawę odpadów do ITPOE w Rzeszowie wzięło udział 27 podmiotów. Jak podkreśla spółka, tak duże zainteresowanie świadczy o tym, że w Polsce jest ogromne zapotrzebowanie na instalacje przetwarzania odpadów. Dlatego we wrześniu Grupa PGE i PGE Energia Ciepła zainicjowały podpisanie listu intencyjnego z Marszałkiem Województwa Podkarpackiego na budowę II linii tej instalacji, która ma podwoić jej wydajność.

– Działamy na obszarze całej Polski. W niektórych miastach mamy podpisane umowy o zrównoważonym rozwoju miast. W ubiegłym tygodniu taką umowę podpisaliśmy również z Rzeszowem. Jej elementem jest rozwój miejskiej sieci ciepłowniczej. W ciągu 9 lat przeznaczymy na ten cel 9,5 mln zł. To bardzo znacząca kwota, bo Rzeszów się rozwija, budownictwo mieszkaniowe przeżywa boom, a przyłączanie do sieci jest kosztowne. Dzisiaj MPEC nie stać już na przyłączanie nowych odbiorców, bez naszej pomocy finansowej musiałby im odmawiać. Zachowujemy więc możliwość przyłączania do sieci, pomagamy dystrybutorowi, a przy okazji wpływamy na to, że mieszkańcy mają komfortowe warunki i czystsze powietrze – mówi dyrektor PGE Energia Ciepła Oddział Elektrociepłownia w Rzeszowie.

Źródło: Newseria

Fot. Newseria

WWF: SYSTEM ENERGETYCZNY JEST NIEEFEKTYWNY

– Brak reakcji na zmianę klimatu to łamanie praw człowieka, bo prawem każdego z nas jest życie w zdrowiu – podkreśla Mirosław Proppé, prezes Fundacji WWF Polska.

Zaleca walkę ze stereotypem, że troska o klimat wiąże się z wysokimi kosztami i stać na nią tylko bogate państw. Utrzymanie obecnego w Polsce systemu energetycznego, który jest nieefektywny, pochłania ogromne środki, które można by przesunąć na rozwój sieci niskoemisyjnej i odnawialnych źródeł.

– System oparty o węgiel, o kilka jednostek centralnie sterowanych, czyli dużych elektrowni, które potem dystrybuują prąd po całym kraju, jest bardzo drogi – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Mirosław Proppé, prezes Fundacji WWF Polska. – Utrzymanie elektrowni na paliwa kopalne kosztuje, więc jest kwestia tego, czy bardziej kierujemy środki na odbudowę starych źródeł, czy również na budowę nowych. Również nasze spółki dystrybucyjne wydają ogromne pieniądze. Największa z nich wydaje 1,6 mld zł rocznie, ale to wystarcza na odnowienie jednego procenta sieci. Czyli to jest model ekonomicznie nieopłacalny.

Obecnie w Polsce ok. 80 proc. energii pochodzi z węgla, ale jego udział stopniowo będzie spadał. W 2030 roku ma to już być 60 proc. Rośnie za to udział odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym, choć eksperci podkreślają, że wciąż jest to mało. Główny Urząd Statystyczny w raporcie „Energia ze źródeł odnawialnych w 2018 roku” podaje, że wskaźnik udziału OZE w końcowym zużyciu energii brutto wzrósł do 11,16 proc. Przykładem dynamicznego wzrostu może być rynek instalacji fotowoltaicznych. Raport „Rynek Fotowoltaiki w Polsce 2019” przygotowany przez Instytut Energetyki Odnawialnej wskazuje, że w tym roku prawdopodobnie przybędzie 1 GW nowych instalacji (PV) i pod względem rocznych przyrostów zajmiemy 4. miejsce w Europie. Łącznie na koniec roku będzie zainstalowane ok. 1,5 GW mocy.

– Przydomowa instalacja fotowoltaiczna kosztuje dzisiaj około 20 tys. zł. Nie zwraca się w jeden rok, ale tak samo budowa elektrowni i potem sieci dystrybucyjnej też nie zwróci się w jeden rok – ocenia prezes WWF Polska. – Sam jestem prosumentem, mam instalację fotowoltaiczną i płacę za prąd rocznie około 150 zł. Dlatego jeśli ktoś mówi, że solidarnościowo powinniśmy pomagać biedniejszym, to tak, powinniśmy przede wszystkim sfinansować im tego typu instalację, żeby mieli tani prąd.

Koszty energii to jedna, istotna kwestia, która stoi za takimi inwestycjami. Drugą, jeszcze ważniejszą, są kwestie zdrowotne. Jak podkreślają eksperci, zaniechania w zakresie ochrony klimatu stanowi łamanie fundamentalnych praw człowieka. Łącznie z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera przedwcześnie ok. 40 tys. Polaków.

– Prawem każdego z nas jest prawo do życia w zdrowiu. Jeżeli żyję w mieście, gdzie powietrze ma przekroczone wszystkie dopuszczalne limity, to prawdopodobieństwo utraty przeze mnie zdrowia, a nawet życia jest znacznie większe. Dlatego wszyscy ci, którzy powodują to zanieczyszczenie, zarówno emitenci, jak i władze, które dopuszczają do tego, są współwinni – podkreśla prezes Fundacji WWF Polska.

Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych stanowi, że „w żadnym przypadku nie można pozbawiać narodu jego własnych środków egzystencji”. Tymczasem emisja gazów cieplarnianych prowadzi do pozbawienia milionów ludzi podstawowych zasobów. Raport „Problem klimatu a prawa człowieka” Oxfam International przypomina, że nadmierna emisja gazów cieplarnianych powoduje powodzie, susze, huragany, czy podniesienie poziomu mórz. Skutkiem tego są ubogie plony, deficyty wody i pogłębiające się problemy zdrowotne ludzi.

– Nie śmiem przeliczać ludzkiego życia na pieniądze. Taką operację zrobił były minister energii, który pozwolił o 2 lata dłużej używać niejakościowych paliw stałych. Ich wartość roczna to jest 120 mln zł, czyli dla kopalni w ogóle pieniądze niemające żadnego znaczenia. Ale jeżeli zestawimy 120 mln zł i 40 tys. zgonów, to oznacza, że pan minister wycenia zdrowie człowieka na 2,3 tys. zł – mówi Mirosław Proppé.

Jak wynika z eko-sondażu OKO.press, Polacy w większości (81 proc.) wiedzą, że trzeba postawić na odnawialne źródła energii i odejść od węgla. Wyliczenia WWF w raporcie „2050 – Polska dla pokoleń” wskazują, że wdrożenie zawartych w raporcie rekomendacji w latach 2020–2050 (dotyczących m.in. rozwoju OZE i elektromobilności oraz termomodernizacji budynków) może przynieść oszczędności w wysokości 447–462 mld zł (w zależności od przyjętego scenariusza zmian), czyli około 15 mld zł średniorocznie.

– W raporcie badawczym, który pokazuje scenariusze rozwoju Polski do 2050 roku, mamy także wyliczenie, że oszczędności w systemie ochrony zdrowia z powodu leczenia chorób wynikających z zanieczyszczenia powietrza wyniosą 123 mld zł przez 30 lat. To pieniądze, które możemy zaoszczędzić w systemie ochrony zdrowia i przeznaczyć np. na leczenie nowotworów – wskazuje Mirosław Proppé.

Źródło: Newseria

Fot. Pixabay

Fot. Pixabay

CIEPŁOWNICTWO NADAL MOŻE LICZYĆ NA TANI KREDYT Z EBI?

Koniec finansowania inwestycji gazowych przez Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) jest bolesny dla branży ciepłowniczej. W wielu obszarach dostęp do taniego kredytu z tego źródła pozostanie jednak otwarty.

Niedawna decyzja EBI o zaprzestaniu kredytowania gazowych źródeł energii ma duże znaczenie dla sektora ciepłowniczego w Polsce. Proces modernizacji branży zakładający stopniowe zastępowanie węgla błękitnym paliwem zostanie bowiem utrudniony z powodu zamknięcia dostępu do najważniejszego źródła taniego kredytu w Unii Europejskiej (dostępne będą środki z prywatnych instytucji finansowych). W pewnych aspektach EBI nadal może być jednak pomocny.

W najbliższym czasie rozstrzygnie się przede wszystkim okres przejściowy, w ciągu którego EBI nadal będzie udzielał preferencyjnego finansowania inwestycjom opartym o gaz ziemny. Branża ciepłownicza powinna walczyć o to by był jak najdłuższy. Pojawiający się w dyskursie publicznym roczny okres przygotowawczy do wdrożenia nowej strategii kredytowej wydaje się zdecydowanie zbyt krótki. Oznaczałby on, że ostatnie wnioski do EBI dotyczące gazowych źródeł mogłyby być składane do 31.12.2020 r.

Istotne jest także to, że EBI nadal będzie kredytować dekarbonizację, przy czym w związku z ostatnią decyzją banku ta definicja w sposób naturalny obejmie także źródła gazowe. Co to właściwie oznacza? Drastycznie zwiększy się europejskie wsparcie tanim kapitałem dla firm rezygnujących ze spalania paliw kopalnych w procesie kogeneracji. Promowane będą inwestycje związane z pozyskiwaniem ciepła z biogazu, słońca czy geotermii.

Większego znaczenia nabiorą także projekty zwiększające efektywność energetyczną instalacji. Niewykluczone, że tani kredyt na tego typu inwestycje będzie dostępny w EBI nawet w przypadku instalacji węglowych i gazowych. To duża szansa dla branży ciepłowniczej umożliwiająca dostosowywanie się do wyzwań przyszłości jaki niesie ze sobą polityka nowej Komisji Europejskiej pod szyldem tzw. Green Dealu.

Fot. Pixabay

BĘDZIE PEŁNOMOCNIK RZĄDU DS. OZE

Prezes Rady Ministrów zapowiedział powołanie pełnomocnika rządu ds. odnawialnych źródeł energii. 

W swoim expose premier Mateusz Morawiecki odniósł się krótko do kwestii związanych z energetyką i klimatem. Wśród najważniejszych tematów poruszonych przez Prezesa Rady Ministrów należy wymienić:

– Zapowiedź rozwijania OZE. „Realia się zmieniają, nie było nas stać na OZE, dziś nie stać nas żeby ich nie rozwijać” – stwierdził Morawiecki.
– Podkreślenie znaczenia energetyki prosumenckiej, fotowoltaiki, morskich farm wiatrowych, elektromobilności – nie tylko w kontekście rozwijania zielonej energetyki, ale także korzyści dla krajowego przemysłu, który będzie produkować do niej komponenty.
– Powołanie funkcji pełnomocnika rządu ds. energetyki odnawialnej.
– Rozwijanie elektromobilności poprzez wprowadzenie nowych ulg dla czystego transportu.
– Kontynuację programu „Czyste powietrze”.

Premier odniósł się również do kwestii zaostrzającej się polityki klimatycznej w UE:

„Uważamy za błąd gdy na skutek regulacji klimatycznych tracimy miejsca pracy (…) Nie godzimy się na dyskryminację i nie uwzględnianie naszego punktu wyjścia (…) Nasza transformacja proklimatyczna musi być bezpieczna” – stwierdził.

Fot. KPRM

UMARŁ LIMIT 550 G/KWH. NIECH ŻYJE LIMIT 250 G/KWH

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), który jest głównym źródłem taniego kredytu dla inwestycji energetycznych w Unii Europejskiej, 14 listopada podjął decyzję o rezygnacji z wspierania gazu ziemnego.

Skomplikowaną grę dotyczącą przyszłości finansowania gazowych źródeł energii w Europie opisywałem już na łamach Nowoczesnego Ciepłownictwa w tym miejscu. Dziś należy przede wszystkim westchnąć i potwierdzić, że EBI zdecydował się na rewolucję i zmienił dotychczasową strategię udzielania kredytów. Instytucja ustanowiła nowy standard wydajność emisji dla kredytowania inwestycji tj. 250 gramów CO2 na kilowatogodzinę. Co to właściwie oznacza?

Ustawiając poprzeczkę tak wysoko EBI de facto pozbawił przyszłe gazowe źródła energii możliwości finansowania z własnych środków. „Na stole” pozostają jedynie odnawialne źródła energii. Oczywiście konieczne jest jeszcze ustalenie tego, od którego roku nowe zasady zaczną obowiązywać – naturalne wydaje się wypracowanie okresu przejściowego dla wielu państw takich jak Polska. Niestety pojawiają się spekulacje, że datą graniczną będzie 1 stycznia 2021 r. co nie jest dobrą informacją.

Można oczywiście stwierdzić, że w zasadzie nic się nie stało bo gazowe źródła energii można finansować za pomocą komercyjnych banków. Tyle tylko, że będzie to znacznie droższe i jeszcze bardziej zwiększy atrakcyjność OZE kosztem błękitnego paliwa (mimo roli tego surowca w stabilizowaniu systemu energetycznego).

Warto również pamiętać, że to właśnie EBI był prekursorem wdrażania w Europie limitu 550 gramów za kilowatogodzinę. Bardzo szybko idea ta zaskarbiła sobie sympatię Komisji Europejskiej, znalazła się w tzw. Pakiecie Zimowym, a w efekcie ograniczyła finansowanie węglowych źródeł energii na całym Starym Kontynencie. Z nowym limitem będzie podobnie. Świadczy o tym m.in. stanowisko Brukseli dotyczące decyzji EBI o czym pisaliśmy tutaj.

Fot. Pixabay

EUROPEJSKI BANK ODETNIE GAZ OD TANIEGO KREDYTU JUŻ W CZWARTEK?

W Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI) toczy się obecnie dyskusja o zmianie jego strategii. Już w czwartek może zapaść decyzja, że kredytowanie źródeł energii opartych na gazie ziemnym stanie się utrudnione.

Branża ciepłownicza w Polsce stoi dziś przed wielkim wyzwaniem modernizacyjnym. To proces, który musi zostać przeprowadzony w związku z silnym uzależnieniem całego sektora od węgla i pogłębiającą się polityką klimatyczną Unii Europejskiej (rosnące w szybkim tempie ceny uprawnień CO2). Z drugiej strony napotyka on na olbrzymi problem w związku z taryfami URE, które nie pozwalają firmom ciepłowniczym generować odpowiedniego poziomu zysków, z których można byłoby sfinansować konieczną transformację.

Nie wiadomo jak dokładnie będzie przeprowadzona zmiana technologiczna w całej branży, ale powinna się ona opierać się na gazie ziemnym. „Błękitne paliwo” będzie zastępować węgiel jako podstawowe paliwo w ciepłownictwie, a w dalekiej przyszłości zapewni to możliwość zmodyfikowania turbin w kierunku wodoru.

Dyskusja tocząca się obecnie w EBI dokłada to przytoczonej powyżej wizji poważny znak zapytania. Jest to instytucja z siedzibą w Luksemburgu, która posiada kapitał własny niezależny od budżetu unijnego i stanowi główne źródło taniego kredytu dla energetyki. W udzielaniu pożyczek kieruje się własną strategią, której naczelną zasadą jest wspieranie celów wyznaczanych przez Komisje Europejską. Te natomiast zmieniają się z kadencji na kadencję. Ursula von der Leyen, nowa przewodnicząca „europejskiego rządu” wyraźnie zaostrza cele klimatyczne stojące przed Europą roztaczając wizję szybkiej wędrówki gospodarek krajów członkowskich ku neutralności klimatycznej w 2050 r.

Dyskusja tocząca się w ramach Rady Dyrektorów EBI (składa się z jednego przedstawiciela z każdego państwa członkowskiego oraz przedstawiciela Komisji Europejskiej) jest pochodną tego stanowiska i dotyczy m.in. przyszłej dostępności taniego kredytu dla inwestycji opierających się na gazie ziemnym. 15 października nie udało się co prawda dojść do konsensusu w tej sprawie, ale już w czwartek może zapaść wiążąca decyzja.

Przeciwko ostrzejszemu stanowisku EBI w stosunku do „błękitnego paliwa” są kraje Europy Środkowej, a do niedawna także Niemcy. Pozostałe kraje unijne są nieprzejednane i próbują przeforsować zmiany proponując w zamian zwiększenie preferencyjnego kredytowania inwestycji w OZE w państwach silnie uzależnionych od kopalin.

Jak zakończy się cała sprawa? Zdaniem dobrze poinformowanego Politico Niemcy mają się w czwartek wstrzymać od głosu, co pozwoli przyjąć nową politykę kredytową EBI.

Fot. Pixabay

SEZON GRZEWCZY: CENY WĘGLA W UE NIE ROSNĄ

Mimo rozpoczynającego się sezonu grzewczego ceny węgla w Europie nie rosną i znajdują się na poziomie poniżej 60 $ za tonę. W nadchodzącym czasie należy spodziewać się korekty w okolice nieco ponad 50 $.

Pod koniec września br. tona węgla w kluczowych portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wynosiła 63 $ za tonę. Kolejne tygodnie przyniosły niewielkie wahania cenowe, które jednak skorygowały koszt tony węgla znacząco w dół. 29 października było to 58 $. Tymczasem w Europie rozpoczął się sezon grzewczy gdy popyt na „czarne złoto” powinien mocno rosnąć windując cenę. Dlaczego tak się nie dzieje? Powodów jest kilka:

Jednym z najistotniejszych jest ogólnoeuropejski trend związany z zaostrzającą się polityką klimatyczną. Wysoki poziom cen uprawnień do emisji CO2 spowodował, że produkcja energii elektrycznej w oparciu o węgiel spadła w Unii Europejskiej o 16 proc. w 2 kwartale 2019 r. w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku (dane pochodzą z DG Energy). Pod tym względem rekordowy był czerwiec kiedy zanotowano najniższe zużycie węgla od momentu rozpoczęcia pomiarów. Zjawisko to oczywiście nie zniknęło w 3 kwartale roku i ma poważny wpływ na rynek „czarnego złota”.

Spadły także ceny frachtu (do poziomu 12.90 $/t) na kluczowych szlakach atlantyckich. Mimo, że te same stawki na szlakach pomiędzy Europą i Azją wzrosły, przełożyło się to na sporą nadpodaż surowca w ARA i wpłynęło na zahamowanie tradycyjnego wzrostu cen jaki powinien mieć miejsce w okolicach rozpoczęcia sezonu grzewczego.

Podobnie sytuacja kształtuje się w przypadku węgla rosyjskiego. Rosjanie posiadają spore zwały w Zagłębiu Kuzbaskim i mają poważny problem z ich sprzedażą w związku ze słabnącym popytem. Z tego względu Rosyjskie Koleje Żelazne obniżyły taryfy przewozowe, a firmy handlujące rosyjskim węglem takie jak KTK oferują rabaty wynoszące nawet kilkadziesiąt procent. Poszukiwane są także nowe rynki zbytu dla „czarnego złota” z Syberii. Rosjanie prowadzą aktywne rozmowy z Indiami na temat budowy linii kolejowej, którą będzie dostarczany rosyjski węgiel.

Przy okazji warto nadmienić, że całościowo import węgla w Unii Europejskiej spadł rok do roku o 22% i był najniższy od momentu prowadzenia pomiarów przez DG Energy. To pokazuje, że trwałe odbicie cen węgla w ARA jest dziś niemożliwe, a korekt należy się spodziewać raczej w obszarze oscylującym nieco ponad 50 $ za tonę.

Świadczą o tym m.in. dane z Chin. Ich tempo wzrostu gospodarczego spadło w trzecim kwartale br. do 6% co jest najniższą wartością od 27 lat. Ma na to wpływ m.in. konflikt handlowy ze Stanami Zjednoczonymi, słabnący popyt wewnętrzny etc.

Fot. Pixabay