Home Blog Full Width

CIEPŁO SYSTEMOWE NARZĘDZIEM POLITYKI ENERGETYCZNO-KLIMATYCZNEJ CZ. 1 Sticky

Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Polska należy do grupy krajów UE w których dostarczanie ciepła z wykorzystaniem systemów ciepłowniczych stanowi najbardziej istotny sposób pokrywania potrzeb na ciepło.

Jacek Szymczak,
prezes IGCP

fot. IGCP

Zgodnie z informacjami pochodzącymi z ostatniego Spisu Narodowego z roku 2011, około 42 proc. gospodarstw domowych korzysta z ciepła systemowego. Jako że ta forma zaopatrzenia w ciepło jest domeną miast, w tej grupie odbiorców końcowych jego udział wynosi prawie 60 proc. Jest wiele aglomeracji, gdzie udział ten sięga nawet 80 proc. Na znaczącą pozycję ciepła systemowego w zaopatrzeniu w ciepło wpływa między innymi fakt, że jest to jedno z najważniejszych narzędzi dla kreowania gospodarki niskoemisyjnej, między innymi dzięki pozytywnemu skonsumowaniu „efektów skali”. Dotyczy to obszarów: technologicznego, ekonomicznego i ekologicznego – w zakresie ograniczania i likwidacji zarówno wysokiej jak i niskiej emisji. W obszarze oddziaływania ciepłownictwa systemowego oprócz obiektów mieszkalnych jest znacząca liczba obiektów użyteczności publicznej, oświatowych, służby zdrowia, kultury oraz usługowych, których liczba i ogrzewana powierzchnia rośnie z roku na rok.

Biorąc pod uwagę potencjał sektora, jak również fakt, że jest to sektor interdyscyplinarny, można wskazać przynajmniej sześć ważnych obszarów społeczno-gospodarczych, w których ciepłownictwo systemowe odgrywa istotna rolę:
– klienci/odbiorcy końcowi – konieczny wzrost świadomości pozwalający na przeprowadzanie reform, poprzez prowadzenie długoterminowych programów edukacyjnych kształtujących racjonalne zachowania,
– budynki – dążenie do redukcji zużycia energii przez budynki, dekarbonizacja budynków nie jest celem samym w sobie,
– efektywność energetyczna – odnosi się do obszarów produkcji i dystrybucji ciepła w zakresie poprawy efektywności energetycznej,
– ochrona środowiska – analizowana z dwóch punktów widzenia:
emisji ze źródeł podmiotów gospodarczych (odniesienie do dyrektyw IED i MCP) oraz niskiej emisji (z indywidualnych pieców),
– bezpieczeństwo energetyczne – ważne z nie tylko z uwagi na pewność dostaw ciepła, ale również z punktu widzenia sektora elektroenergetycznego. Bezpieczeństwo to oznacza możliwości budowy nowych źródeł kogeneracyjnych (CHP ), co pozwala na uzupełnienie mocy w systemie elektroenergetycznym Polski i redukcje skutków wyłączeń awaryjnych w elektrowniach oraz zwiększenie elastyczności systemu (CHP plus akumulatory ciepła),
– polityka paliwowa – niezbędne jest szerokie podejście do struktury paliwowej zapewniające bezpieczeństwo energetyczne oraz właściwe wykorzystywanie krajowych zasobów paliw, co oznacza również zwiększenie niezależności energetycznej wszystkich państw UE.

Ciepłownictwo systemowe stanowi zatem efektywne narzędzie realizacji wielu celów krajowej i unijnej polityki energetyczno-klimatycznej.

grafika: Jacek Gonciarz/Studio Graficzne Svart

IGCP O PLANIE NA RZECZ ENERGII I KLIMATU Sticky

Do 18 lutego trwały konsultacje dokumentu „Krajowy plan na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030” (KPEiK). Swoje uwagi w imieniu branży ciepłowniczej zgłosiła Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie, podkreślając m.in. że określone w projekcie krajowe cele mogą być zbyt niskie w stosunku do celów zawartych w polityce energetyczno-klimatycznej całej unii.

Ponadto pozytywnie oceniając uwzględnienie ciepłownictwa systemowego w projekcie ciepłownicy wskazali na niewystarczające wykorzystanie jego potencjału w kontekście współpracy z sektorem elektroenergetycznym i w walce z niską emisją.

Przedstawiony do konsultacji projekt Krajowego Planu na rzecz energii i klimatu ma zapewnić rzetelne, wszechstronne, racjonalne pod względem kosztów, przejrzyste i przewidywalne zarządzanie unią energetyczną i działaniami w dziedzinie klimatu, które zagwarantuje osiągnięcie założeń i celów unii energetycznej na rok 2030 oraz w perspektywie długoterminowej, zgodnie z Porozumieniem paryskim z 2015 r. w sprawie zmian klimatu. Jego opracowanie wynika z obowiązku nałożonego na państwa członkowskie UE rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zarządzania unią energetyczną i działaniami w dziedzinie klimatu. Finalna wersja polskiego dokumentu ma zostać zgłoszona do Komisji Europejskiej w terminie do 31 grudnia 2019 r.

Krajowe założenia i cele

Projekt polskiego dokumentu bazuje na zaniżonych celach dla udziału OZE (21 proc., podczas gdy Dyrektywa OZE mówi o celu 32 proc.) oraz efektywności energetycznej (na poziomie 23 proc. przy obowiązującym 32,5 proc.), stąd niebezpieczeństwo, iż w takiej formie projekt może wywołać zastrzeżenia KE.

Według Ministerstwa Energii nadal jedynym instrumentem wspierającym poprawę efektywność energetycznej ma być system „białych certyfikatów”, co biorąc pod uwagę negatywne doświadczenia z jego działaniem, jest zawężeniem narzędzi i środków. Obecny system jest nie tylko kosztotwórczy, ale również niewydolny organizacyjnie i nie przynoszący wymiernych efektów poprawy efektywności w tych obszarach, które są najbardziej oczekiwane. IGCP stoi na stanowisku, które wyrażała już wcześniej w ramach kolejnych nowelizacji przepisów z zakresu efektywności energetycznej, że dla uzyskania racjonalnych kosztowo i realnych fizycznie efektów konieczne jest rozszerzenie wachlarza środków, z wykorzystaniem systemu dobrowolnych zobowiązań czy systemu podatkowego lub innych zachęt finansowych.


NASA/Goddard/Flickr

Według ciepłowników rozwój ekologicznych i efektywnych systemów ciepłowniczych jest istotnym narzędziem obniżenia emisji gazów cieplarnianych oraz poprawy efektywności energetycznej, przyczyniając się także do zrównoważonego rozwoju miast i poprawy jakości powietrza oraz wsparcia gospodarki o obiegu zamkniętym. W 2017 r. tylko 20 proc. systemów spełniało kryterium efektywnego energetycznie systemu ciepłowniczego lub chłodniczego. Jest to poziom dalece niesatysfakcjonujący i odbiegający od potencjału Polski w tym zakresie. Dlatego dla mobilizacji działań i narzędzi oraz środków w tym zakresie, zasadne jest określenie w KPEiK mierzalnego i ambitnego celu jakim jest „Wszystkie systemy ciepłownicze do 2030 r. powinny osiągnąć status efektywnych systemów zgodnie z definicją zawartą w ustawie Prawo energetyczne.” Zwiększenie liczby efektywnych energetycznie systemów ciepłowniczych i chłodniczych przede wszystkim powinno nastąpić poprzez rozwój źródeł kogeneracyjnych i OZE. Projekt dokumentu nie uwzględnia natomiast potencjału rozwoju kogeneracji także w aspekcie bezpieczeństwa energetycznego oraz dywersyfikacji krajowych źródeł energii elektrycznej. Tymczasem przy wykorzystaniu technologii kogeneracyjnej realnym jest wygenerowanie 3-4 tys. MWe w perspektywie do 2030 roku. Oznacza to realne wsparcie dla sektora elektroenergetycznego w kraju ( nowe źródła w sposób stabilny produkujące energię elektryczną ) ale również racjonalną dywersyfikację nośników energetycznych ( systematyczny wzrost udziału gazu oraz różnego rodzaju OZE ). Już dzisiaj energia elektryczna produkowana w kogeneracji stanowi ok.14 proc. w całym systemie. Koniecznym jest zapewnienie warunków dla co najmniej podwojenia tego udziału.

Polityki i działania

Według ciepłowników ważnym narzędziem poprawy jakości powietrza i walki z niską emisją będzie rozwój i modernizacja ciepłownictwa, w tym w szczególności poprzez budowę efektywnych energetycznie systemów ciepłowniczych. Na terenach, na których istnieją techniczne i ekonomiczne warunki dostarczenia ciepła z systemu ciepłowniczego, odbiorcy w pierwszej kolejności powinni korzystać z ciepła systemowego, o ile nie zastosują bardziej ekologicznego rozwiązania. W 2015 r. do sieci ciepłowniczej na obszarach miejskich przyłączonych było 61 proc. gospodarstw domowych – celem jest sukcesywne zwiększanie tego wskaźnika. Aktualnie istnieje obowiązek podłączenia do efektywnego energetycznie systemu ciepłowniczego, ale tylko dla obiektów, których przewidywana szczytowa moc cieplna instalacji i urządzeń do ogrzewania wynosi co najmniej 50 kW. Obowiązek ten powinien zostać rozszerzony na wszystkie scentralizowane systemy ciepłownicze, w odniesieniu do wszystkich obiektów budowlanych. Zwiększenie liczby przyłączonych odbiorców i odchodzenie od indywidualnego ogrzewania tam gdzie zlokalizowana jest sieć, przyczyni się do walki z niską emisją, a jednocześnie zwiększy się komfort życia mieszkańców dotychczas wykorzystujących piece na paliwa stałe. Równocześnie powinno być zapewnione funkcjonowanie mechanizmu egzekwowania obowiązku przyłączenia obiektów do sieci ciepłowniczej w trakcie procesu budowlanego, co umożliwi powszechną realizację tego obowiązku. W celu pełnego wykorzystania ciepła systemowego, w tym kogeneracji, w rządowej Strategii rozwoju i transformacji ciepłownictwa powinny być szczegółowo określone działania legislacyjne i pozalegislacyjne, narzędzia i środki dla realizacji tego celu. Jako element niezbędny do zrealizowania celów w tym zakresie jest stworzenie (a nie jedynie rozważenie) także mechanizmów wsparcia dla przebudowy infrastruktury wewnętrznej w budynkach. W zakresie efektywnej ochrony powietrza ciepłownicy wskazują na konieczność wprowadzenia zasady łączenia w jednorodne obszary zurbanizowane indywidualnych projektów likwidacji palenisk węglowych z wykorzystaniem ciepła systemowego.

Eksperci podkreślają też, iż KPEiK wąsko patrzy na wachlarz możliwych do wykorzystania technologii OZE, nie wspominając o potencjale energetycznym energii słonecznej, odpadowej i termicznej utylizacji odpadów komunalnych.

Ocena skutków planowanych polityk i środków

Założenia realizacji zaproponowanego w KPEiK scenariusza nie w pełni pokrywają się z celami UE w perspektywie 2030. Co więcej w przypadku ciepłownictwa niesłusznie zakłada się, że wzrost celu krajowego zostanie oparty tylko na ciepłownictwie systemowym, co jest niezgodne z obszarem energetycznym, jakim jest ciepłownictwo, a skutkowałoby niekorzystnie ekonomicznie dla odbiorców ciepła systemowego. Cele UE w ciepłownictwie powinni realizować wszyscy uczestnicy „rynku ciepła”, a nie tylko zawodowi dostawcy ciepła.

Ocena skutków planowanych polityk i środków Założenia realizacji zaproponowanego w KPEiK scenariusza nie w pełni pokrywają się z celami UE w perspektywie 2030. Co więcej w przypadku ciepłownictwa niesłusznie zakłada się, że wzrost celu krajowego zostanie oparty tylko na ciepłownictwie systemowym, co jest niezgodne z obszarem energetycznym, jakim jest ciepłownictwo, a skutkowałoby niekorzystnie ekonomicznie dla odbiorców ciepła systemowego. Cele UE w ciepłownictwie powinni realizować wszyscy uczestnicy „rynku ciepła”, a nie tylko zawodowi dostawcy ciepła.

Autor: Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie
Opr. Agnieszka Kołogrecka
Fot. Chuckyeager/Flickr
Fot. Pixabay

NOWY PROGRAM PILOTAŻOWY “CIEPŁOWNICTWO POWIATOWE” Sticky

Wybrane przedsiębiorstwa ciepłownicze otrzymują z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej informację oraz zaproszenie do pilotażowego programu „Ciepłownictwo Powiatowe”. To instrument wsparcia, który wynika z potrzeby dostosowywania się do zaostrzających norm emisyjnych oraz ograniczenia negatywnego wpływu na środowisko polskiego sektora ciepłowniczego na szczeblu powiatowym.

Program kierowany jest do średnich przedsiębiorstw ciepłowniczych (do 50 MW), w których większościowym udziałowcem są jednostki komunalne. Warunkiem otrzymania wsparcia jest zrealizowanie inwestycji, która pozwoli na wcześniejsze dostosowanie się do wymogów UE.

W najbliższych latach polskie ciepłownictwo systemowe musi zrealizować szereg, niezwykle kapitałochłonnych, inwestycji w zakresie odpylania, odsiarczania i odazotowania instalacji, aby dostosować się do restrykcyjnych wymogów unijnych. Konkretnie chodzi tu o sprostanie przepisom tzw. Dyrektywy IED (dotyczącej emisji przemysłowych), aktualnych konkluzji dotyczących najlepszych dostępnych technik (tzw. Konkluzje BAT) oraz normom emisyjnym wynikającym z Dyrektywy o średnich źródłach spalania (tzw. Dyrektywa MCP). Według szacunków nakłady niezbędne na dostosowanie bloku energetycznego do nowych standardów wynoszą ok. 30-40 mln zł dla źródeł poniżej 50 MW, ok. 100 – 150 mln zł (dla 500 MW) oraz 300-600 mln zł dla (1000 MW).

Ciepło systemowe okrywa aż 42 proc. krajowego zapotrzebowania na ciepło (15 mln odbiorców i 21 tys. km długość sieci ciepłowniczych). Likwidacja nieefektywnych i najbardziej trujących indywidualnych źródeł ciepła i podłączenie odbiorców do sieci ciepła systemowego jest jednym z najbardziej skutecznych i efektywnych ekonomicznie mechanizmów działania na rzecz czystego powietrza i ograniczania niskiej emisji. Oprócz korzyści środowiskowych i ekonomicznych rozwój ciepła systemowego wpłynie na poprawę bezpieczeństwa energetycznego, a także będzie przeciwdziałał zjawisku ubóstwa energetycznego.

Jednym z podstawowych czynników ograniczających możliwość rozwoju systemów ciepłowniczych jest to, że przepisy pozwalają na udzielenie pomocy publicznej jedynie na modernizację systemów spełniających definicję „efektywnego systemu ciepłowniczego” (czyli takiego, w którym do produkcji ciepła lub chłodu wykorzystuje się co najmniej: w 50 proc. energię z OZE lub w 50 proc. ciepło odpadowe lub w 75 proc. ciepło pochodzące z kogeneracji lub w 50 proc wykorzystujące połączenie ww. energii i ciepła). W Polsce prawie 90 proc. systemów ciepłowniczych nie spełnia tego warunku. Dotyczy to głównie przedsiębiorstw w mniejszych miastach do 100 tys. mieszkańców.

Problem „nieefektywności” oraz braku możliwości ubiegania się o pomoc publiczną dotyczy głównie ciepłownictwa „powiatowego”.

W dużych miastach powyżej 500 tys. mieszkańców 100 proc. ciepła jest produkowane w oparciu o efektywne systemy. Zatem problem „nieefektywności” oraz braku możliwości ubiegania się o pomoc publiczną dotyczy głównie ciepłownictwa „powiatowego”. Przekształcenie nieefektywnego systemu w efektywny oraz sprostanie unijnym standardom emisyjnym wymaga kapitałochłonnych inwestycji, których realizacja z uwagi na słabą kondycję finansową mniejszych przedsiębiorstw (zwłaszcza tych komunalnych), bez dostępu do zewnętrznych źródeł finansowania jest niemalże niemożliwa. pilotażowy program wsparcia „Ciepłownictwo Powiatowe” skierowany został tylko do 130 przedsiębiorstw o całkowitej mocy cieplnej do 50 MW, w których większościowym właścicielem są jednostki samorządu lub miasta i w których udział prywatnego kapitału nie przekracza 30 proc.

Program wdrażany będzie do 2025 roku. Jego budżet oszacowano na 500 mln zł, z czego 300 mln zł będzie niskooprocentowanym wsparciem zwrotnym, a 150 mln bezzwrotnym finansowaniem (pożyczki umarzane do wysokości 5 mln zł oraz dotacje do 30 proc. kosztów kwalifikowanych lub do 50 proc. kosztów przy inwestycjach w technologię ORC pozwalającą na wykorzystanie ciepła o niskich parametrach np. odpadowego lub energii geotermalnej).

„Ciepłownictwo Powiatowe-pilotaż” oferuje wsparcie dla przedsięwzięć z zakresu: ograniczenia lub uniknięcia szkodliwych emisji do atmosfery, zmniejszenia zużycia surowców pierwotnych, poprawy efektywności energetycznej, nowych źródeł ciepła i energii elektrycznej, modernizacji i rozbudowy sieci ciepłowniczych oraz energetycznego wykorzystania zasobów geotermalnych.

Autor: Bogusław Regulski, wiceprezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie
Opr. Agnieszka Kołogrecka
fot. Sebastian Marek/Flickr

NOWE BLOKI W OPOLU TO PRĄD DLA 4 MLN LUDZI

To największa w Polsce inwestycja przemysłowa od 30 lat. Dla PGE Polskiej Grupy Energetycznej jest to zarazem ostatnia inwestycja w źródła oparte na węglu kamiennym. W Elektrowni Opole oddano właśnie do użytkowania drugi nowy blok na węgiel – oba mają łącznie 1 800 MW mocy, a koszt ich budowy wyniósł blisko 11,6 mld zł brutto. Bloki zostały wybudowane w nowoczesnej technologii, dzięki czemu będą emitować o 20–30 proc. mniej dwutlenku węgla niż bloki starszej generacji i zaopatrzą w energię elektryczną około 4 mln gospodarstw domowych w Polsce.

– Jest to największa inwestycja, która została zrealizowana w Polsce po 1989 roku. Oddajemy do eksploatacji dwa ultranowoczesne bloki energetyczne, w sumie ponad 1,8 tys. MW. Tym samym poprawiamy bezpieczeństwo energetyczne kraju i pewność zasilania naszych odbiorców – mówi Henryk Baranowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Polska Grupa Energetyczna przekazała właśnie do eksploatacji drugi z dwóch nowych bloków na węgiel kamienny w Elektrowni Opole. Budowa bloków 5. i 6. – o łącznej mocy 1800 MW – rozpoczęła się w lutym 2014 roku i kosztowała blisko 11,6 mld zł. Blok nr 5 przekazano do eksploatacji już na przełomie maja i czerwca 2019 r., natomiast teraz do użytku oddany został również blok nr 6, który pomyślnie przeszedł wszystkie odbiory.

– Dzięki największej inwestycji w ostatnim 30-leciu Opole staje się centrum energetycznym Polski. To tutaj będzie produkowane 8 proc. energii, jeśli chodzi o zapotrzebowanie całego polskiego rynku. To najnowocześniejszy z bloków węglowych w Europie. Podniesienie efektywności energetycznej oznacza, że z tej samej ilości węgla będzie można wyprodukować dużo więcej energii przy mniejszej emisji – mówi Krzysztof Tchórzewski. minister energii.

Prezes PGE podkreśla Henryk Baranowski podkreśla, że inwestycja powstała przy dużym zaangażowaniu polskich wykonawców, ponieważ z każdej zainwestowanej złotówki 70 gr trafiło do rodzimych przedsiębiorstw. Ponadto inwestycja ta łączy bezpieczeństwo energetyczne z dbałością o środowisko.

– Sprawność tych bloków sięga prawie 45 proc., podczas gdy sprawność starych jest na poziomie 33–34 proc. Jednostkowa emisja dwutlenku węgla na wyprodukowany megawat energii elektrycznej powoduje, że emisja dwutlenku węgla będzie o około 1/3 niższa niż w starych blokach, które były oddawane w latach 60. i 70. zeszłego stulecia – podkreśla Henryk Baranowski.

Energetyczny gigant podkreśla, że rozbudowa Elektrowni Opole to największa inwestycja przemysłowa w Polsce po 1989 roku, a dla PGE – również ostatnia inwestycja w źródła oparte na węglu kamiennym.

– Dwa bloki klasy 900 MW – podobnej inwestycji nie ma w skali całej Europy, z wyjątkiem tych związanych z energetyką jądrową. Chociażby z tego względu jest ona wyjątkowa – mówi Ryszard Wasiłek, wiceprezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej ds. operacyjnych.

Dzięki dwóm nowym blokom Elektrownia Opole będzie teraz trzecią co do wielkości w Polsce po Bełchatowie i Kozienicach. Może zaspokoić około 8 proc. całości krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

– Beneficjentem tej inwestycji będą praktycznie wszyscy Polacy, którzy odbierają energię elektryczną. Już dzisiaj te dwa bloki wpisują się w jedne z najbardziej ekonomicznych, przy zarazem najniższym koszcie zmiennym wytwarzania energii elektrycznej, spośród wszystkich elektrowni w kraju – mówi Norbert Grudzień, wiceprezes zarządu PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna ds. inwestycji i zarządzania majątkiem.

Nowe bloki Elektrowni Opole mają produkować do 12,5 TWh energii elektrycznej rocznie i zasilać nawet 4 mln gospodarstw domowych w Polsce.

– Trochę z duszą na ramieniu były podejmowane decyzje dotyczące kontynuacji tej budowy, bo w pewnym momencie było wiele nacisków, aby wszystkie budowy węglowe zostały zatrzymane. Te nowoczesne nie zostały zatrzymane, udało się doprowadzić do ich zakończenia. Wynegocjowaliśmy z Komisją Europejską zgodę na to, żeby one mogły funkcjonować w rynku mocy, co powoduje, że stać nas teraz na duży zryw inwestycyjny w innych dziedzinach. Zabezpieczenie naszej energetyki, naszego przemysłu i obywateli zaczyna się klarować w pełni – mówi Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Źródło: Newseria

Fot. Wikipedia

RYNEK URZĄDZEŃ GRZEWCZYCH POD LUPĄ INSPEKCJI

Inspekcja Handlowa zyska konkretne uprawnienia w walce z handlem kotłami na paliwo stałe, które nie spełniają wymogów, a za wprowadzanie na polski rynek tzw. kopciuchów będą grozić kary – to główne założenia nowelizacji ustawy Prawo ochrony środowiska oraz ustawy o inspekcji handlowej, które przyjął wczoraj Sejm po poprawkach Senatu. To kolejny ważny krok w walce ze smogiem. Teraz nowelizacja czeka na podpis Prezydenta.

Nowela POŚ uzupełnia istniejący system wymagań dla kotłów na paliwo stałe, wprowadzanych do obrotu na terenie Polski. Jej celem jest też wzmocnienie uprawnień organów Inspekcji Handlowej do kontroli przestrzegania przepisów dotyczących wprowadzanych do obrotu urządzeń grzewczych, a także wprowadzenie narzędzi umożliwiających ograniczenie importu kotłów niespełniających wymogów, z uwagi na istotny wpływ emisji zanieczyszczeń z tego typu urządzeń na zdrowie mieszkańców kraju.

Na czym polega problem?

Szacuje się, że na polski rynek trafia około 200–250 tys. kotłów na paliwa stałe rocznie. Dokładnych danych brakuje, ze względu na duże rozproszenie rynku i „szarą strefę” w handlu takimi urządzeniami, którą ocenia się na 20-25 % rynku.

Od lipca 2018 r. obowiązuje rozporządzenie ws. wymagań dla kotłów na paliwa stałe, które w lutym zostało dodatkowo uszczelnione w drodze nowelizacji.

– Z obserwacji rynku kotłów na paliwo stałe wynika, że ciągle w sprzedaży stacjonarnej i internetowej dostępne są urządzenia niespełniające wymagań rozporządzenia. Co więcej, stanowią one znaczny odsetek ofert. Wciąż mamy zatem do czynienia z obchodzeniem istniejących przepisów. Chcemy to zmienić – mówi minister Jadwiga Emilewicz.

Jakie zmiany wprowadza nowelizacja?

Projekt nowelizacji precyzyjnie wskazuje instytucje uprawnione do przeprowadzenia kontroli podmiotów wprowadzających do obrotu kotły na paliwo stałe. Sprawdzane będą m.in.: zgodność urządzeń z wymaganiami, w tym poprzez badania laboratoryjne kotłów, posiadanie odpowiedniej dokumentacji, świadectw, certyfikatów itp. Nowelizacja pozwoli także organom inspekcji na ograniczenie wprowadzania urządzeń do obrotu i – w przypadku wykrytych nieprawidłowości – nakładanie kar pieniężnych. Zmiany mają na celu zapewnienie instytucjom kontrolnym odpowiednich środków finansowych na przeprowadzanie laboratoryjnej weryfikacji spełniania wymagań przez urządzenia.

– Uszczelnienie systemu kontroli ma również ograniczyć nieuczciwą konkurencję, która reklamuje urządzenia wysokoemisyjne jako niskoemisyjne, posługując się fałszywymi świadectwami jakości kotłów lub sprzedając kotły bezklasowe pod innymi nazwami – informuje szefowa MPiT.

Dodatkowo nowa regulacja pozwoli ograniczyć import z innych krajów Unii Europejskiej, Turcji i państw EFTA (będących stroną umowy o Europejskich Obszarach Gospodarczych) kotłów, które nie spełniają polskich wymogów. Umożliwi to skuteczne zwalczanie nadużyć, a producenci z tych krajów będą podlegać krajowym wymaganiom.

W toku prac parlamentarnych do projektu zostały dodane poprawki, które mają na celu osiągnięcie dodatkowych korzyści na rzecz ograniczania emisji zanieczyszczeń i promowania energetyki z OZE.

Pierwsza z nich – w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych – rozszerza zwolnienie z PIT dla dotacji ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej lub wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Dotąd zwolnione z PIT było tylko dofinansowanie w ramach programu „Czyste Powietrze”. Teraz będzie obejmować także inne programy adresowane do osób fizycznych, w tym program rozwoju fotowoltaiki „Mój Prąd”. Będzie to dodatkowy impuls dla rozwoju inwestycji w przydomowe instalacje fotowoltaiczne.

Druga – w ustawie Prawo energetyczne i ustawie Prawo budowlane – wprowadza zmianę obecnych przepisów, która zapewni instalowanie w nowych budynkach wyłącznie takich źródeł ogrzewania, których używanie nie prowadzi do emisji zanieczyszczeń powietrza. Takimi niskoemisyjnymi źródłami ogrzewania są m.in. ciepło systemowe, które w wielu krajach Europy jest podstawowym źródłem ogrzewania budynków.

Trzecia zmiana – w ustawie o podatku od towarów i usług – ma na celu objęcie jednolitą, obniżoną stawka podatku VAT (8% wobec dotychczasowych 23%) dostawę i budowę mikroinstalacji OZE, która ma zapewnić energię dla tego budynku lub jego części.

Wszystkie ww. zmiany wpisują się w cel nowelizacji, czyli poprawę jakości powietrza w Polsce oraz rozwój rozproszonej energetyki z OZE.

Źródło: MPiT

Fot. Pixabay

KREDYTY NA INWESTYCJE GAZOWE ZOSTANĄ WSTRZYMANE?

W Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI) toczy się obecnie dyskusja o zmianie jego strategii. Czy kredytowanie źródeł energii opartych na gazie ziemnym stanie się utrudnione? Jak wpłynie to na przyszłość ciepłownictwa?

Branża ciepłownicza w Polsce stoi dziś przed wielkim wyzwaniem modernizacyjnym. To proces, który musi zostać przeprowadzony w związku z silnym uzależnieniem całego sektora od węgla i pogłębiającą się polityką klimatyczną Unii Europejskiej (rosnące w szybkim tempie ceny uprawnień CO2). Z drugiej strony napotyka on na olbrzymi problem w związku z taryfami URE, które nie pozwalają firmom ciepłowniczym generować odpowiedniego poziomu zysków, z których można byłoby sfinansować konieczną transformację.

Nie wiadomo jak dokładnie będzie przeprowadzona zmiana technologiczna w całej branży, ale powinna się ona opierać się na gazie ziemnym. „Błękitne paliwo” będzie zastępować węgiel jako podstawowe paliwo w ciepłownictwie, a w dalekiej przyszłości zapewni to możliwość zmodyfikowania turbin w kierunku wodoru.

Dyskusja tocząca się obecnie w EBI dokłada to przytoczonej powyżej wizji poważny znak zapytania. Jest to instytucja z siedzibą w Luksemburgu, która posiada kapitał własny niezależny od budżetu unijnego i stanowi główne źródło taniego kredytu dla energetyki. W udzielaniu pożyczek kieruje się własną strategią, której naczelną zasadą jest wspieranie celów wyznaczanych przez Komisje Europejską. Te natomiast zmieniają się z kadencji na kadencję. Ursula von der Leyen, nowa przewodnicząca „europejskiego rządu” wyraźnie zaostrza cele klimatyczne stojące przed Europą roztaczając wizję szybkiej wędrówki gospodarek krajów członkowskich ku neutralności klimatycznej w 2050 r.

Dyskusja tocząca się w ramach Rady Dyrektorów EBI (składa się z jednego przedstawiciela z każdego państwa członkowskiego oraz przedstawiciela Komisji Europejskiej) jest pochodną tego stanowiska i dotyczy m.in. przyszłej dostępności taniego kredytu dla inwestycji opierających się na gazie ziemnym. 15 października nie udało się co prawda dojść do konsensusu w tej sprawie, ale rozmowy mają być kontynuowane w listopadzie.

Przeciwko ostrzejszemu stanowisku EBI w stosunku do „błękitnego paliwa” są kraje Europy Środkowej, ale także Niemcy. Powód jest prosty – gaz stabilizuje ich systemy energetyczne w procesie odchodzenia od węgla. Jednak pozostałe kraje unijne wydają się dziś nieprzejednane i próbują przeforsować zmiany proponując w zamian zwiększenie preferencyjnego kredytowania inwestycji w OZE w państwach silnie uzależnionych od kopalin.

Jak zakończy się cała sprawa? Nie wiadomo, ale branża ciepłownicza powinna się jej przyglądać z uwagą. EBI w nowej kadencji Komisji Europejskiej ma bowiem pełnić ważną rolą w ramach wdrażanego „zielonego ładu”. Może się ona okazać kluczowa w kontekście pozyskiwania taniego pieniądza na strategiczne inwestycje. A za takie należy uznawać przebudowę ciepłownictwa, które w Polsce ma ogromny potencjał.

Fot. ebi.org

EBI WSPIERA EFEKTYWNOŚĆ ENERGETYCZNĄ NA LITWIE

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) i litewska Agencja Rozwoju Inwestycji Publicznych (VIPA), podpisały umowę dot. przekazania pierwszej transzy w wysokości 12,5 miliona euro z zatwierdzonego instrumentu finansowego wspierającego utworzenie pierwszej platformy inwestycyjnej wspierającej działania w zakresie efektywności energetycznej na Litwie.

Projekt jest wspierany przez Europejski Fundusz na rzecz Inwestycji Strategicznych zgodnie z planem Junckera (EFIS) i koncentruje się na działaniach na rzecz klimatu, przynosząc jednocześnie korzyści w zakresie unijnej polityki spójności. Finansowanie zostanie wykorzystane na wsparcie pierwszej dedykowanej krajowej platformy inwestycyjnej, w celu promowania i finansowania projektów związanych z efektywnością energetyczną.

Inwestycje leżące u podstaw inicjatywy będą koncentrować się na instalacji paneli słonecznych w domach prywatnych, renowacji budynków i inwestycjach w efektywność energetyczną w przedsiębiorstwach przemysłowych. Platforma będzie obsługiwać wielu różnych beneficjentów na całej Litwie, pomagając im ograniczyć emisje CO2 i obniżyć rachunki za energię.

W związku z umową głos zabrał europejski komisarz Vytenis Andriukaitis, który powiedział: „Bardzo ważne jest, abyśmy przenieśli nasze domy i firmy w XXI wiek, jeśli chodzi o ich ślad węglowy. Bardzo się cieszę, że plan Junckera wspiera pierwszą litewską platformę inwestycji w efektywność energetyczną. Projekty finansowane przez tę platformę nie tylko pomogą Litwie osiągnąć jej cele w zakresie zrównoważonego rozwoju, ale również konsumenci odczują spadek rachunków za energię.”

„Cieszymy się, że możemy współpracować z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym w celu wspierania platformy inwestycyjnej na rzecz efektywności energetycznej. VIPA zaprasza wszystkie podmioty prawne do przyłączenia się do realizacji projektu, a także do ubiegania się o pożyczki na efektywność energetyczną, mające na celu m.in. uzyskanie statusu prosumenta ”- powiedział Gvidas Dargužas, dyrektor generalny VIPA.

Utworzenie platformy inwestycyjnej na rzecz efektywności energetycznej jest zgodne z priorytetami politycznymi rządu Litwy w zakresie zrównoważonego rozwoju. Projekt ten jest częściowo objęty inicjatywą Smart Finance for Smart Buildings („SFSB”), wspólną inicjatywą grupy EBI i Komisji Europejskiej, mającą na celu wspieranie inwestycji w zakresie efektywności energetycznej w budynkach.

Źródło: KE
Fot. Pixabay

TCHÓRZEWSKI POZOSTANIE MINISTREM ENERGII

Krucha większość rządowa i pokaźna liczba szabel zgromadzonych przez Solidarną Polską i Porozumienie wpłyną bardzo wyraźnie na konstrukcję nowego rządu.

Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi pojawiały się doniesienia na temat tego jak może wyglądać przyszły rząd. O ile bowiem zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy wydawało się pewne, o tyle wielką niewiadomą było to czy zdobędzie większość parlamentarną oraz jak wiele szabel do Sejmu wprowadzą Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin?

Dziś znamy już odpowiedzi na te pytania i możemy pokusić się o pewne prognozy. Przede wszystkim Zjednoczona Prawica zbuduje samodzielny rząd, choć jest to większość bardzo krucha (235 mandatów za 460 posłów). Jednocześnie Solidarna Polska i Porozumienie wprowadziły do Sejmu po kilkunastu posłów – kolejno 17 i 18.

Wygląda więc na to, że idea większego scentralizowania ministerstw staje się nieaktualna. Oczywiście dla Jarosława Kaczyńskiego taka koncepcja, dużych resortów, oznaczałaby większą sterowność władzy. Jednak dziś rola Ziobry czy Gowina wydaje się zbyt duża by obniżenie rangi związanych z nimi polityków było możliwe. Z tego względu trudno sobie np. wyobrazić sytuację, w której Jadwiga Emilewicz przestałaby być ministrem konstytucyjnym.

W tym kontekście zmniejszyły się prawdopodobnie szanse na połączenie energii i klimatu pod jednym parasolem ministerialnym. Bardziej prawdopodobne wydaje się utrzymanie jakiejś formy status quo.

Wyobrażam więc sobie sytuację, w której Ministerstwo Energii nie tylko przetrwa, mimo spekulacji z ostatnich miesięcy, że będzie inaczej, a nawet będzie zarządzane przez tę samą osobę. Krzysztof Tchórzewski znalazł się podczas wieczoru wyborczego Zjednoczonej Prawicy bardzo blisko Jarosława Kaczyńskiego, zdobył też w swoim okręgu bardzo dobry wynik (62891 głosów).

Za takim scenariuszem przemawia jeszcze jedna kwestia – resort energii to dziś „gorący kartofel” i trudno wyobrazić sobie by było obiektem politycznego pożądania. Już w styczniu z całą mocą powróci kwestia podwyżek cen energii, spadają ceny węgla i pogarsza się kondycja górnictwa, także spółki energetyczne są w coraz gorszej kondycji czego wymownym przykładem jest Tauron. A to wszystko dopiero wierzchołek góry lodowej – na horyzoncie majaczy bowiem globalne spowolnienie, a być może recesja.

Fot. Ministerstwo Energii

ENEA STAWIA NA FOTOWOLTAIKĘ

Grupa Enea chce budować wielkoobszarowe farmy fotowoltaiczne na nieruchomościach rolnych, należących do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Polska już w tym roku ma się szansę znaleźć na 4. miejscu w UE pod względem rocznych przyrostów nowych mocy fotowoltaicznych – szacuje Instytut Energetyki Odnawialnej. Według ekspertów to właśnie technologia PV i morskie instalacje wiatrowe będą dominować w polskim OZE w perspektywie nadchodzących lat. Dlatego właśnie Grupa Enea chce budować wielkoobszarowe farmy fotowoltaiczne na nieruchomościach rolnych, należących do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. KOWR dysponuje ponad 1,5 mln ha gruntów, spośród których zostaną wybrane te o niskiej przydatności rolniczej. Oba podmioty podpisały umowę o współpracy i zawiążą spółkę celową, a wspólny projekt może docelowo objąć tereny położone w całym kraju.

– Fotowoltaika jest topowym rozwiązaniem związanym z produkcją energii elektrycznej bez emisji dwutlenku węgla. W naszym planie strategicznym uwzględniamy znaczny potencjał fotowoltaiki. Oczywiście występują bariery, natomiast są one związane głównie z pozyskiwaniem gruntów. Stąd chcemy zinwentaryzować potencjał tych gruntów, które nie mogą być wykorzystywane przez rolników i głównie na tej bazie planujemy rozwijać strategię OZE – mówi Jarosław Ołowski, wiceprezes Enei ds. finansowych.

Fotowoltaika jest jednym z najszybciej rozwijających się sektorów OZE – zarówno w Polsce, jak i na świecie. Według raportu Instytutu Energetyki Odnawialnej („Rynek Fotowoltaiki w Polsce 2019”) już w tym roku Polska ma szansę znaleźć się na 4. miejscu w UE pod względem rocznych przyrostów nowych mocy fotowoltaicznych. Przyrost nowych instalacji PV jest bardzo dynamiczny – na koniec ubiegłego roku łączna moc zainstalowana w źródłach fotowoltaicznych wyniosła ok. 500 MW, natomiast w maju tego roku przekroczyła już 700 MW. Eksperci IEO szacują, że w tym roku przybędzie nawet 1 GW nowych instalacji PV, a moc skumulowana instalacji fotowoltaicznych w Polsce na koniec roku wyniesie około 1,5 GW.

Grupa Enea ocenia, że to właśnie fotowoltaika i morskie instalacje wiatrowe będą dominować w polskim OZE. Dlatego rozwija kolejne projekty z zakresu zielonej energii i sukcesywnie zwiększa produkcję ze źródeł odnawialnych – w I półroczu br. ten wzrost wyniósł ponad 12 proc. Na terenach należącej do Enei kopalni LW Bogdanka są już planowane farmy fotowoltaiczne o łącznej mocy do 30 MW, które będą zasilać lubelski zakład. W Pile powstanie z kolei nowe, niskoemisyjne, kogeneracyjne źródło ciepła współpracujące z instalacją OZE, które zmniejszy zapotrzebowanie na energię ze źródeł konwencjonalnych i ograniczy emisję dwutlenku węgla.

Teraz Grupa Enea idzie krok dalej – chce budować wielkoobszarowe farmy fotowoltaiczne na nieruchomościach rolnych należących do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Oba podmioty podpisały właśnie list intencyjny dotyczący przyszłej współpracy.

– Podpisaliśmy umowę, której intencją jest powołanie spółki prawa handlowego. KOWR aportem wniesie do niej nieruchomości rolne. Będą to grunty, które w wielu przypadkach są już w studiach i planach zagospodarowania przestrzennego przeznaczone właśnie na odnawialne źródła energii. Chodzi o to, żeby przyspieszyć działania. Zebraliśmy już informacje – są to są grunty kilkusethektarowe na Dolnym Śląsku, w województwie lubuskim i zachodniopomorskim – mówi Grzegorz Pięta, dyrektor generalny Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Jak ocenia, kilka miesięcy potrwa teraz dopięcie procedur sądowo-administracyjnych i wycena udziałów w spółce celowej, do której KOWR wniesie grunty. – Chcemy dopiąć to jak najszybciej i wpisać się w politykę rządu, a zarazem pakietu klimatycznego. Chcielibyśmy, żeby ta zielona energia funkcjonowała w jak największym zakresie – mówi Grzegorz Pięta.

Wspólny projekt budowy wielkoobszarowych farm fotowoltaicznych na terenach należących do KOWR może docelowo objąć tereny położone w całej Polsce. Instalacje PV będą powstawać na terenach o niskiej przydatności rolniczej.

– Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa posiada około 1,5 mln ha gruntów. Nawet jeżeli to będzie 1 proc. z nich, to będzie już zasób na tyle duży, że będziemy w stanie zbudować źródła dostarczające energię elektryczną nie tylko mieszkańcom wsi, lecz także mieszkańcom każdego zakątka Polski – mówi Jarosław Ołowski, wiceprezes Enei ds. finansowych.

Inicjatywa ma się przyczynić do promocji odnawialnych źródeł energii na terenach wiejskich i – jak podkreślają oba podmioty – wpisuje się w założenia państwowej polityki energetycznej do 2040 roku, która zakłada rozwój OZE i obniżanie emisyjności sektora energetycznego.

– To jest projekt idący w kierunku nowoczesnej gospodarki energetycznej, dedykowany energetyce rozproszonej na wsi. To właśnie wieś miała najczęściej problemy z dostawami energii, a w tym przypadku położenie instalacji blisko terenów wiejskich będzie też powodować oszczędności na przesyle – mówi Marek Suski, szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów. – Umowa została podpisana pomiędzy KOWR i Grupą Enea, ale jest to oczywiście porozumienie otwarte. Jeżeli inne spółki energetyczne również będą chciały iść w tym kierunku, to KOWR posiada dziesiątki tysięcy hektarów, które można w ten sposób wykorzystać.

Źródło: Newseria

Fot. Pixabay

PGE PRZEKSZTAŁCA ODPADY I CIEPŁO W ENERGIĘ

Grupa PGE rozbuduje rzeszowską Instalację Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii (ITPOE).

W ten sposób dwukrotnie zwiększy wydajność zakładu. Będą w nim spalane wysokokaloryczne odpady RDF, co pozwoli samorządowi walczyć również z zalewem śmieci. Działająca w Rzeszowie od roku spalarnia śmieci umożliwia przekształcanie ich w ciepło i energię elektryczną, z której korzystają mieszkańcy miasta. Tzw. kogeneracja jest bardzo korzystna z punktu widzenia samorządów, ponieważ pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla i przyczynia się do poprawy jakości powietrza.

– Zdecydowaliśmy się na budowę drugiej nitki ITPOE w województwie podkarpackim, ponieważ deklarowana przez samorząd ilość odpadów jest na tyle duża, że pierwsza nitka – która działa już od kilku miesięcy – przestaje wystarczać. Stąd nasza decyzja, aby powstała również druga. Będziemy tam spalali nieco innego typu odpady, tzw. RDF, ponieważ te są dominujące i mają wyższą kaloryczność. Z naszego punktu widzenia jest to korzystne przedsięwzięcie, ponieważ ta kaloryczność pozwoli nam również zaspokajać potrzeby dotyczące produkcji ciepła, do czego elektrociepłownia w Rzeszowie jest przystosowana – mówi Ryszard Wasiłek, wiceprezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej ds. operacyjnych.

Instalacja Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii (ITPOE) w Rzeszowie działa już od października ubiegłego roku. Nowoczesny i ekologiczny obiekt służy unieszkodliwianiu odpadów komunalnych i pozwala odzyskiwać zawartą w nich energię w procesie termicznego przekształcania – co umożliwia produkcję energii elektrycznej i ciepła w procesie wysokosprawnej kogeneracji. Korzystają z nich jednostki samorządowe i mieszkańcy miasta.

Co istotne, kogeneracja, czyli proces technologiczny, który polega na jednoczesnym wytwarzaniu w elektrociepłowni energii elektrycznej i ciepła użytkowego, to jedna z najbardziej wydajnych metod przetwarzania energii pierwotnej, zapewniająca ponad 30-proc. oszczędności w porównaniu z wytwarzaniem energii i ciepła w systemie rozdzielonym. Dodatkowo jest bardziej ekologiczna, przyczynia się do ograniczania emisji dwutlenku węgla i poprawy jakości powietrza, dlatego jest korzystna z punktu widzenia samorządów.

PGE Polska Grupa Energetyczna i PGE Energia Ciepła podpisały w tym tygodniu z Marszałkiem Województwa Podkarpackiego list intencyjny, dotyczący rozbudowy ITPOE w Rzeszowie. Obiekt ma zostać rozbudowany o drugą nitkę technologiczną, co docelowo podwoi jego wydajność.

– Ta spalarnia działa już od kilku miesięcy i dotychczas funkcjonowała tylko jedna nitka, ponieważ obiekt został zaprojektowany kubaturowo. Podpisany właśnie list intencyjny służy temu, aby uruchomić drugą nitkę i wyposażyć ją w technologię spalania. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy już ogłaszać przetarg na jej wykonanie. Liczymy na to, że ilość odpadów, deklarowana przez samorząd, będzie odpowiadała naszym potrzebom. Druga nitka będzie zaprojektowana do spalania odpadów typu RDF, mających dużo wyższą kaloryczność niż te, które spalamy obecnie – mówi Ryszard Wasiłek.

Planowana rozbudowa ITPOE w Rzeszowie o drugą nitkę zwiększy wydajność zakładu ze 100 tys. do 180 tys. ton odpadów rocznie. Zanim PGE przystąpi do realizacji projektu – niezbędne jest wykonanie analiz technicznych i ekonomicznych, które będą uwzględniać sytuację na rynku odpadów możliwych do termicznego przetworzenia w ITPOE.

– Celem tej inwestycji jest przede wszystkim poprawa jakości życia mieszkańców Podkarpacia, utylizacja odpadów, które nas zalewają. Tą inwestycją wpisujemy się w likwidację niskiej emisji, tego typu inwestycje pozwalają nam żyć w czystym środowisku – mówi Wojciech Dąbrowski, PGE Energia Ciepła.

– Druga linia oznacza poprawę ochrony środowiska, ponieważ odzysk energii, który następuje w trakcie spalania odpadów jest wykorzystywany do produkcji ciepła i energii elektrycznej. Jest to energia tania, która będzie też wpływała na kształtowanie cen na rynku – dodaje Władysław Ortyl, Marszałek Województwa Podkarpackiego.

Aktualnie zakład w Rzeszowie utylizuje ok. 100 tys. ton odpadów, jego rozbudowa ma natomiast tę liczbę podwoić. Inwestycja ma się zakończyć w ciągu około dwóch lat od zakończenia formalności, które są niezbędne na tym etapie projektu.

– Jesteśmy na początkowym etapie, potrzebujemy uzyskać zgodę naszego właściciela, aby móc ją rozpocząć. Jednak najpierw musimy mieć zapewnione dostawy paliwa w odpowiednim wolumenie i odpowiedniej jakości. Stąd to porozumienie zawarte z samorządem województwa podkarpackiego, który zobowiązał się, że pomoże nam odebrać od sąsiednich gmin taką ilość odpadów, które zapewni nam paliwo do tej instalacji – mówi Wojciech Dąbrowski.

– Na pewno zarówno obecnie działająca inwestycja, jak i ta planowana, poprawią jakość życia mieszkańców, pozwolą lepiej zagospodarować odpady i przyczynią się do poprawy jakości środowiska – podsumowuje marszałek Władysław Ortyl.

Źródło: Newseria

Fot. Własne

LPEC KOŃCZY 55 LAT

Jak podaje komunikat prasowy Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w tym roku zakład świętuje swoje 55-lecie. “Przez ponad pół wieku działalności Spółka zbudowała jeden z najnowocześniejszych systemów ciepłowniczych w kraju. Obecnie z ciepła systemowego dostarczanego przez LPEC korzysta 250 tys. mieszkańców Lublina. Uroczysta Gala jubileuszowa rozpocznie się 10 października br. o godzinie 12.00 w Lubelskim Centrum Konferencyjnym.”

“Jubileusz stał się okazją do przypomnienia historii Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Sięga ona przełomu lat 50-tych i 60-tych ubiegłego stulecia, gdy przy Miejskim Zarządzie Budynków Mieszkalnych rozpoczął działalność Zakład Gospodarki Cieplnej. W 1964 roku, kiedy firma rozpoczynała oficjalnie swoją działalność, miejska sieć ciepłownicza liczyła 17 km, a ciepło produkowane było w 22 lokalnych kotłowniach i elektrociepłowni Fabryki Samochodów Ciężarowych.

Początkowo przedsiębiorstwo nie miało nawet swojej siedziby. Biura zlokalizowane były w większych kotłowniach rozproszonych w różnych punktach miasta. Pierwszym stałym lokum stał się zaadaptowany w latach 1965-1966 obiekt po dawnym młynie przy ul. Lubartowskiej. W roku 1989 firma przeniosła się do nowej siedziby przy ul. Puławskiej, gdzie funkcjonuje do dziś.

Transformacja polityczna i gospodarcza kraju na przełomie lat 80. i 90. zmieniła ekonomiczne uwarunkowania funkcjonowania przedsiębiorstwa. Zwrócono jeszcze większą uwagę na koszty funkcjonowania. Ważna stała się ekologia. Jednocześnie do kraju zaczęły napływać nowe technologie z zakresu ciepłownictwa. Na rynku pojawiły się urządzenia z automatyką i sterowaniem, które można stosować na drodze przesyłu ciepła tj. od elektrociepłowni do grzejnika. LPEC w pełni skorzystał z tych możliwości, modernizując istniejącą sieć ciepłowniczą i węzły cieplne, a tym samym poprawiając efektywność energetyczną całego systemu i obniżając koszty.

Dziś LPEC S.A. zarządza dziewiątym co do wielkości systemem ciepłowniczym w kraju, liczącym ponad 460 km sieci. Ciepło produkowane jest w dwóch elektrociepłowniach zawodowych, spełniających wysokie standardy techniczne i emisyjne. W ciągu minionych 10 lat, Spółka wydała na modernizację i rozwój lubelskiego systemu ciepłowniczego ponad 300 mln zł. Sukcesywnie wprowadzane są nowoczesne rozwiązania technologiczne i organizacyjne, które umożliwiają sprawne zarządzanie całym systemem ciepłowniczym, skracając do niezbędnego minimum czas reakcji w przypadku zmieniających się warunków atmosferycznych, awarii czy prowadzonych bieżących odczytów urządzeń pomiarowych. Obecnie w Spółce funkcjonuje system informacji geograficznej GIS, system nadzoru elektronicznego nad pracą sieci i węzłów oraz system zdalnego odczytu liczników ciepła. Wszystkie węzły cieplne wyposażone są w urządzenia automatyki pogodowej. Wdrażany również jest system informatyczny integrujący wymienione elementy, który pozwoli na inteligentne zarządzanie pracą całej sieci ciepłowniczej.

Dla mieszkańców Lublina oznacza to mniej awarii, dostawy ciepła na życzenie klienta, a co więcej wygodne i proste w obsłudze, konkurencyjne cenowo, a przy tym przyjazne środowisku ciepło.

Obecnie Spółka jest w trakcie wdrażania trzech kluczowych dla przyszłości lubelskiego systemu ciepłowniczego projektów inwestycyjnych o łącznej wartości ponad 151 mln zł, dofinansowanych ze środków Unii Europejskiej kwotą 74 mln zł. Projekt „Rozbudowa efektywnego systemu ciepłowniczego na terenie miasta Lublin” realizowany będzie do 2021 roku. Ta inwestycja pozwoli ogrzać ponad dziesięć tysięcy nowych mieszkań w Lublinie. W ramach projektu „Modernizacja sieci ciepłowniczej na terenie Lublina” LPEC prowadzi wymianę strategicznych rurociągów wybudowanych w latach 1970 – 1990, zastępując je nowoczesnymi rurami preizolowanymi, które znacząco ograniczają straty ciepła. Projekt „Przebudowa węzłów grupowych na terenie miasta Lublin” zakłada wymianę dziesięciu węzłów grupowych na 183 węzły indywidualne oraz zastąpienie wyeksploatowanej sieci niskich parametrów siecią wysokoparametrową. Takie rozwiązanie to większy komfort i oszczędności dla klientów. Najważniejsze korzyści prowadzonych inwestycji to zmniejszenie strat ciepła, spadek zużycia paliw, ograniczenie emisji zanieczyszczeń i dwutlenku węgla do atmosfery oraz poprawa dostępności do czystego ciepła systemowego dla mieszkańców Lublina.

Ochrona środowiska to nie tylko innowacje technologiczne, ale także edukacja. Co roku Spółka prowadzi kampanię informacyjną, w której to przypomina lublinianom jak, w sposób racjonalny korzystać z ciepła systemowego oraz jak to ciepło zaoszczędzić, nie tracąc przy tym codziennego komfortu. Najmłodszych mieszkańców naszego miasta pracownicy LPEC odwiedzają w szkołach i przedszkolach, prowadząc „Lekcje Ciepła”. Podczas zajęć dzieci dowiadują się m.in. co to jest smog, jak wpływa na zdrowie, a także co zrobić by w przyszłości nie stanowił on już problemu.”

Źródło: Komunikat prasowy LPEC

Fot. Pixabay

TCHÓRZEWSKI: POLSKA BĘDZIE STAWIAĆ NA OZE

Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku jest w trakcie konsultacji, a krajowy plan na rzecz energii i klimatu do 2030 roku negocjowany obecnie z Komisją Europejską.

Obie strategie wyznaczą długoterminowe cele państwa w zakresie energetyki, ale eksperci są zgodni, że w długiej perspektywie polska gospodarka nie ma innej drogi, jak przestawienie się na OZE i czyste technologie produkcji energii. W ten nurt chce się wpisać PGE Polska Grupa Energetyczna, która realizuje dwa duże programy inwestycji w fotowoltaikę i farmy wiatrowe na Bałtyku. Grupa zapowiada, że lada chwila wyłoni partnera, z którym wybuduje wiatraki na morzu.

– Dostosowujemy nasze elektrownie konwencjonalne do zaostrzanych rygorów ekologicznych i tzw. norm BAT, które będą wprowadzone do 2021 roku. Część najstarszych będziemy likwidowali, ale te, które są jeszcze w dobrym stanie, będą mogły pracować. Na to jest zgoda Komisji Europejskiej, na tej podstawie zorganizowaliśmy polski rynek mocy, który został notyfikowany przez Komisję, a więc dostajemy szansę, żeby w dłuższym okresie dostosowywać się do stawianych przez nią wymogów. Jest to spora wygrana, dlatego że będziemy mieli więcej środków, żeby w przyszłości zbudować bardziej nowoczesną konwencjonalną energetykę i chcemy tutaj, żeby była to energetyka jądrowa – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Jak podkreśla, w trakcie przygotowania jest Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku, czyli długoterminowa strategia państwa w zakresie energetyki, oraz Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku (KPEiK), negocjowany obecnie z Komisją Europejską. Ta pod koniec czerwca przesłała swoje zalecenia do projektu, który rząd do końca br. powinien dostosować do uwag KE i przedstawić jego ostateczną wersję.

– Tutaj mamy trochę rozbieżności związanych z naszymi zamiarami w stosunku do oczekiwań Komisji, niemniej upieramy się przy tym, że w energetyce odnawialnej osiągniemy poziom 21 proc. do 2030 roku. Natomiast jest problem z zastosowaniem źródeł odnawialnych w transporcie. To wymóg KE, w obszarze miejskiego transportu wciąż jest sporo do zrobienia. W Polsce zlikwidowano trolejbusy, a władze samorządowe nie garną się do tego, żeby budować z powrotem linie trolejbusowe czy rozbudowywać połączenia tramwajowe. Mamy nadzieję, że autobusy elektryczne w części ten problem rozwiążą, ale to znów jest dłuższa perspektywa i stąd zabiegamy, żeby mieć dłuższy czas na dostosowanie się do tych wymogów – mówi minister Krzysztof Tchórzewski.

Projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku zakłada, że do tego czasu krajowa energetyka nadal w dużym stopniu będzie się opierać na węglu – źródła węglowe mają stanowić 60 proc. miksu energetycznego. Jednak eksperci podkreślają, że w długiej perspektywie polska gospodarka nie ma innej drogi, niż przestawienie się na OZE i czyste technologie produkcji energii. Część miksu ma pochodzić z farm wiatrowych na Bałtyku, zakładany w krajowej polityce energetycznej wolumen to 10 GW mocy zainstalowanych w farmach morskich, a aktualnie na ukończeniu są prace nad planem zagospodarowania obszarów morskich, który wskaże lokalizacje pod farmy wiatrowe na Bałtyku. W ten segment chce się także wpisać PGE Polska Grupa Energetyczna.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, w jakim kierunku idzie Europa, w jakim kierunku idą zmiany prawa unijnego. Nasz miks energetyczny budujemy w oparciu o te regulacje prawne. Dwa duże programy, które będziemy realizować w najbliższym czasie, to farmy wiatrowe na morzu w granicach od 2,5 GW do nawet 4 GW. To jest bardzo duży program, w który obecnie dużo inwestujemy. Zaprosiliśmy partnerów, ponieważ chcemy pozyskać know-how, poznać tę technologię. Nikt w Polsce jeszcze jej nie zna, więc nawet dla nas, czyli największej grupy energetycznej, jest to pewne novum. Ogłosiliśmy przetarg, w którym wpłynęły cztery interesujące oferty i w najbliższym czasie dokonamy wyboru – mówi Ryszard Wasiłek, wiceprezes ds. operacyjnych PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Jak podkreśla, realizowany przez PGE program offshore stworzy też duże możliwości rozwoju dla polskich firm m.in. z branży stoczniowej. Grupa liczy na jak największy udział rodzimych przedsiębiorstw.

– Liczymy, że ten udział firm polskich będzie bardzo duży. Przeanalizowaliśmy już wszystkie porty pod kątem montażu dużych wiatraków na morzu. Wypożyczenie statku kosztuje 100 tys. euro za dzień, więc ta logistyka montażu musi być bardzo dobra. Przeanalizowaliśmy już także porty, które będą obsługiwały te wiatraki, ponieważ każdy element może się zepsuć, wiatraki również co jakiś czas trzeba serwisować. Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, ale zrobimy to w najbliższym czasie, bo ich infrastrukturę trzeba przygotować wcześniej – mówi Ryszard Wasiłek.

Drugi duży program, realizowany przez PGE, związany jest z rozwojem fotowoltaiki i pozyskiwaniem energii ze słońca. Krajowy gigant chce się wpisać w założenia Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku i zrealizować 2,5 GW w technologii PV.

– Problem polega na tym, że na 1 MW mocy w PV potrzebujemy około 2 ha gruntów. W związku z tym na 2,5 tys. MW potrzebujemy 5 tys. ha. Aby móc zrealizować ten program w takiej wielkości – musimy mieć w zasięgu dużo większy areał, bo to wynika z planów zagospodarowania, z możliwości podłączenia do sieci elektroenergetycznej. W najbliższych latach wykonamy bardzo dużą pracę, żeby móc ten program zrealizować – mówi Ryszard Wasiłek.

Inwestycje w energetykę wiatrową i fotowoltaikę PGE Polska Grupa Energetyczna sfinansuje w większości z własnych środków przy wsparciu unijnych instrumentów pomocowych. W pierwszym przypadku liczy również na partnera, który wesprze finansowo przedsięwzięcia w sektorze offshore.

– Poza tym w najbliższym czasie będziemy budowali w Dolnej Odrze dwa bloki na gaz o łącznej mocy 1 400 MW. Skończyliśmy właśnie dwa nowe bloki w ultranowoczesnej technologii w Opolu. W przyszłym roku kończymy blok w 450 MW Turowie – i tak naprawdę to są nasze ostatnie bloki w technologii węglowej. Ponieważ jesteśmy największym w Polsce producentem ciepła, w najbliższych latach będziemy również przekształcali wszystkie nasze elektrociepłownie w tych lokalizacjach, które posiadają węgiel, na gaz. To również będzie nasz udział w nowym miksie, którego celem jest mniejsza emisja spalin do atmosfery – mówi Ryszard Wasiłek, wiceprezes ds. operacyjnych PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Fot. Newseria

BAT NA SPALINY. ECO INWESTUJE W EKOLOGIĘ

Zabudowa instalacji odazotowania i odsiarczania spalin w ramach wypełnienia wymagań konkluzji BAT to jeden z inwestycyjnych priorytetów ECO. Nakłady na inwestycję sięgać będą 30 mln zł, nie przełożą się jednak na ceny ciepła.

Koszt inwestycji jest duży, ale zakładany efekt ekologiczny doprawdy imponujący: emisja NOx zostanie zredukowana z 400 na 170 mg/Nm3, siarki z 1300 na 160 mg/Nm3, , a pyłów z 100 do 25 mg/Nm3.

W ECO dobiegają końca przygotowania do rozpoczęcia budowy instalacji odsiarczania i odpylania kotłów zainstalowanych w opolskiej elektrociepłowni.

– Zakładamy budowę takich instalacji na kotłach OR40 i WR25 nr 3 w Opolu przy Harcerskiej 15 – mówi Mirosław Romanowicz Członek Zarządu ds. Operacyjnych ECO SA – W osobnym postępowaniu przetargowym szukać będziemy wykonawcy instalacji odazotowania.

Dotychczas odbyło się już kilka spotkań w formule dialogu technicznego, aby zbadać wszystkie dostępne na rynku technologie. Wybór najlepszej technologii nie jest jednak sprawą jednoznaczną, ponieważ proponowane technologie są technologiami młodymi i tym samym i brakuje danych dotyczących długoterminowego funkcjonowania i związanych z tym kosztów. ECO zakłada, że w zakresie odsiarczania wykorzystana zostanie metoda półsucha. Do redukcji siarki w spalinach wykorzystane będzie wapno, a odpadem będzie mieszanka gipsu i pyłu. Zabudowany zostanie reaktor odsiarczający i rozbudowane będą instalacje odpylania. Wg przyjętych założeń 100% spalin będzie przechodzić przez filtry workowe. Odazotowanie odbywać się będzie poprzez wtrysk substancji redukującej NOx do komory spalania. ECO wykorzysta albo wodę amoniakalną, albo mocznik. W tym zakresie nie ma jeszcze rozstrzygnięcia, bo obie technologie dają gwarancję redukcji NOx do wymaganych poziomów. W minionych latach na kotłach w Opolu prowadzone były badania naukowe, a ich wyniki okazały się obiecujące.

Niezależnie od prowadzonych w ECO prac przygotowawczych do budowy instalacji odsiarczania i odazotowania, na terenie elektrociepłowni przy ul. Harcerskiej prowadzony jest kolejny projekt badawczy w tym zakresie.

– Na kotle WR25 nr 4, wspólnie z konsorcjum Instytutu Energetyki i firmy Budimex prowadzimy projekt badawczy zakładający odsiarczanie i odazotowanie w jednym procesie – mówi Mirosław Romanowicz – jeśli wyniki tych badań potwierdzą założenia, to będziemy mieli nowatorską i rewolucyjną technologię. Niestety na wyniki tych badań musimy poczekać do listopada. Jest to jednak termin, który nie wyklucza udziału konsorcjum w postępowaniu.

Wydatki na modernizacje w zakresie ochrony środowiska, choć spore, nie będą miały znaczącego wpływu na ceny w branży ciepłowniczej. Dominującym elementem wpływającym na ceny ciepła pozostają wciąż koszty paliwa na rynkach lokalnych i światowych, jak również koszt zakupu uprawnień do emisji CO2. W ostatnim czasie ECO przeprowadziło szereg inwestycji redukujących ponad czterokrotnie emisję pyłu we wszystkich użytkowanych instalacjach, co nie odbiło się na cenach dla klientów. Natomiast z tytułu spełnienia wymagań konkluzji BAT globalnie należy spodziewać się raczej oszczędności w zakresie kosztów społecznych, np. w obszarze służby zdrowia, z tytułu ograniczenia negatywnego wpływu na środowisko naturalne.

Fot. ECO

Źródło: ECO